– Nie jestem typem człowieka stworzonego do wystąpień publicznych. Wolę pracować z ludźmi, tworzyć, wymyślać cele i je realizować. Bardzo lubię pomagać. To mi daje największą satysfakcję i motywuje do dalszej pracy – dla portalu Pressmania.pl mówi wójt Wiązowny Janusz Budny. – Największą dumą napawa mnie fakt licznego udziału mieszkańców naszej gminy. Gdy kilkanaście lat temu zaczynałem pracę przy organizacji imprezy, jako prezes KS Advit, w zawodach biegało dwóch zawodników, a teraz w biegu głównym i na 5 km udział deklaruje już ponad 100. naszych mieszkańców. To prawdziwy sukces i mobilizacja do dalszego organizowania tej imprezy i każdej kolejnej – wyjaśnia Małgorzacie Kupiszewskiej

W tym roku organizowany jest już XXXVI Półmaraton Wiązowski, zapisało się wielu chętnych? Dopisali partnerzy? To wydarzenie, jak Pan wie, odbija się echem w całej Polsce.

– Tak! Już po raz 36. będziemy organizować Półmaraton Wiązowski. Z dumą możemy o tym mówić. Niewielka gmina Wiązowna organizuje wydarzenie sportowe, które jest znane w Polsce i poza jej granicami. W tym roku zostaliśmy zaproszeni do udziału w Grad Prix Traktu Brzeskiego, to dla nas wyróżnienie. Jesteśmy odbierani jako organizatorzy jednej z najstarszych w kraju, posiadającej własną markę, imprezy. Do tej pory na półmaraton, i na bieg 5 km, zapisało się ponad tysiąc zawodniczek i zawodników. Tymczasem do wydarzenia został jeszcze miesiąc! Spodziewamy się, że wraz z biegami dziecięcymi i młodzieżowymi przekroczymy 2 tys. uczestników. W tym roku także nie zawodzą nasi partnerzy, którzy wspierają przedsięwzięcie. Półmaraton Wiązowski jest wspólnym dziełem ogromnej rzeszy wolontariuszy – mieszkańców, jednostek gminnych, służb mundurowych i sportowców. Na przestrzeni lat została wypracowana formuła, która odpowiada biegaczom, zarówno zawodowcom i amatorom. Największą dumą napawa mnie fakt licznego udziału mieszkańców naszej gminy. Gdy kilkanaście lat temu zaczynałem pracę przy organizacji imprezy, jako prezes KS Advit, w zawodach biegało dwóch zawodników, a teraz w biegu głównym i na 5 km udział deklaruje już ponad 100. naszych mieszkańców. To prawdziwy sukces i mobilizacja do dalszego organizowania tej imprezy i każdej kolejnej.

Nadchodzi 15. miesiąc Pana gospodarowania w gminie Wiązowna. Spojrzy Pan prosto w oczy swoim przeciwnikom, tym, którzy Pana nie poparli w wyborach samorządowych?

– Moje zwycięstwo było minimalne. Mam świadomość, że tylko połowa wyborców na mnie postawiła, zaś 50% mieszkańców nie wzięło w ogóle udziału w głosowaniu. Ci, którzy mnie nie poparli, dają mi dodatkową motywację do pracy. Oczywiście zagorzałych przeciwników niczym do siebie nie przekonam, ale wierzę, że uda się, ciężką pracą i postępem w rozwoju gminy, chociaż zadowolić tych niezdecydowanych. Codziennie myślę o tym, żeby nie zawieść, żeby czegoś nie przeoczyć, żeby kogoś nie skrzywdzić, żeby zdążyć. Ta presja towarzyszy mi zawsze i dzięki temu nie pozwala mi się oderwać od społeczności lokalnej, nie pozwala zapomnieć o tym, co jest moim podstawowym obowiązkiem, uczy też pokory. Wcześniej czy później wójtem być przestanę i wtedy będę mógł spojrzeć każdemu w oczy z satysfakcją dobrze wykonanej misji na rzecz społeczności lokalnej.

Które z wyborczych haseł zdążył Pan przez ten czas wypełnić? Co Pan zrealizował?

– Najłatwiej i najszybciej można było wypełnić hasło dotyczące przyjaznego i profesjonalnego urzędu. Choć to hasło, tak jak i pozostałe, to jest ciągły proces, który nigdy się nie skończy. W 2015 roku zrealizowaliśmy ponad 120 działań inwestycyjnych na ok. 16 mln zł, a w bieżącym mamy na razie wyznaczonych 108 działań na ponad 10 mln. zł, choć w ciągu roku pewnie ich jeszcze przybędzie więcej, w miarę zdobywania dodatkowych środków, nad czym już pracujemy.

Proszę się nie wstydzić, proszę powiedzieć także, że zadbał Pan o ułożenie nowych chodników w centrum, ekipy porządkowe przycinały krzewy i chaszcze, zrobiło się przestronniej i czysto przed Urzędem. Skwerowi przed budynkiem nadano imię gen. Stefana Grota – Roweckiego. Odsłonięto tablicę pamiątkową, poświęconą osobie generała i 15-tu młodym żołnierzom z gminy Wiązowna, którzy w czasie wojny oddali życie za Polskę. Dokonuje Pan niemal cudu, Wiązowna zmienia się, zaczyna być zadbana.

– Nie ma w tym nic nie zwykłego. Wystarczy pojechać gdziekolwiek za przysłowiową miedzę, by zobaczyć pięknie urządzone centra i uporządkowaną przestrzeń publiczną. Zawsze chciałem, żeby i nasza gmina tak wyglądała, bo same walory przyrodnicze nie wystarczą. Teraz, gdy mam na to wpływ, mogę w sposób rozsądny, konsekwentnie, każdy zaoszczędzony grosz inwestować w upiększanie gminy. Jeszcze nam bardzo daleko do ideału. Jestem pewien, że przyspieszenie jest możliwe dzięki nowo zakupionym maszynom i zmianom wprowadzonym w systemie zarzadzania gminą i ludziom, którzy ze mną współpracują. Bardzo mnie cieszy widok uporządkowanej przestrzeni publicznej, a jeszcze bardziej zadowolenie mieszkańców. Ten wyraz uznania potwierdza, że idziemy w dobrym kierunku i daje dodatkową motywację. Nie przystajemy, idziemy dalej.

Od adwersarzy słyszy Pan pochwały pod swoim adresem? Słowa, że chociaż Pana nie wybrali, nie zawierzyli swojego mandatu, cieszą się, bo widzą jak zmienia Pan oblicze Wiązowny?

– Od swoich bezpośrednich przeciwników w wyborach wójta – nie słyszę i pewnie nigdy nie usłyszę. Zdarzyło mi się kilka razy usłyszeć, że „choć na pana nie głosowałem/łam, to podoba mi się to, co się dzieje w naszej gminie”. Jest to miłe, ale także bardzo zobowiązujące i motywujące. Myślę wtedy, czy uda mi się usłyszeć te słowa na koniec kadencji. Wtedy byłby prawdziwy sukces.

Jak się Panu układa współpraca z Radą Gminy? Radni nie ustają w realizowaniu obietnic?

– Ufamy sobie wzajemnie, rozumiemy się i traktujemy z szacunkiem i po partnersku. Nie przekraczamy swoich kompetencji i dlatego możemy się skoncentrować na merytorycznej pracy. Nie tracimy czasu na próżne dyskusje. Uczciwie informujemy się o wszystkich naszych działaniach. Wyznaczamy sobie cele i je realizujemy. Większość radnych jest z mojego komitetu i ich obietnice są moimi obietnicami. Wspólnie tworzyliśmy nasz program, który opiera się na zrównoważonym rozwoju gminy. W założeniach mamy rozwój wszystkich naszych miejscowości, w zależności od aktualnych potrzeb, możliwości samorządu, a przede wszystkim od posiadanych finansów, których zdobywanie jest jednym z podstawowych naszych celów.

Rada poparła także ideę włączenia się w budowanie symbolicznego pomnika Pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu. W Ogólnopolskim Konkursie na plakat „Pułkownik Kukliński – zwycięska misja” Pan, Wójt Wiązowny, ufundował główną nagrodę. 2 tys. plakatów wisiało w grudniu na ulicach największych miast Polski.

 – Opinie na temat pułkownika Ryszarda Kuklińskiego są podzielone, także i w naszej gminie. Myślę jednak, że przeważa u nas więcej tych pozytywnych, szczególnie, że Pułkownik był związany z tym terenem i miał tu przyjaciół. Wszyscy wiedzą, że Pani jest wielką pasjonatką dokonań Pułkownika, a Pani zapał i energia udzieliła się wielu osobom. Zorganizowanie z sukcesem tak dużego przedsięwzięcia w naszej gminie i Otwocku, o tym świadczy niezbicie. Chcieliśmy wesprzeć tę inicjatywę z udziałem Kancelarii Prezydenta i Ambasady Amerykańskiej oraz wielu ilu innych znakomitych gości, których się udało Pani zaprosić. Rada Gminy Wiązowna poparła moją rekomendacje w kwestii wsparcia przedsięwzięcia i udziału w nim, czy wszyscy poparli samą ideę budowy symbolicznego pomnika Pułkownikowi – tego nie wiem.

Czy myśli Pan, że zaniedbany pawilon w centrum wsi, majątek Gminnej Spółdzielni, uda się zamienić w tętniące życiem miejsce spotkań dzieci i jubilatów? Stworzyć Dom Kultury na miarę XXI wieku, bo zachowującego łączność międzypokoleniową?

– Od pewnego czasu prowadzimy rozmowy z Gminą Spółdzielnią w Wiązownie. Jestem pełen uznania dla członków Spółdzielni, że chcą uczynić gest w stronę wszystkich mieszkańców gminy. Jeżeli uda się doprowadzić sprawę do końca, będziemy mogli centralne miejsce Wiązowny zamienić na reprezentacyjne, funkcjonalne, przyjazne i tętniące życiem. Decyzje po mojej stronie i Rady Gminy zostały podjęte. Teraz cierpliwie czekamy na ruch naszych partnerów zza miedzy. Jeśli wszystkie procedury wewnętrze i tematy do przepracowania w Spółdzielni zostaną zakończone, będziemy mogli sfinalizować projekt.

Ma Pan pomysł na to, żeby zaktywizować społeczność do wspólnego budowania swojej gminy na miarę podziwianego przez całą Polskę Józefowa? Zobaczymy w końcu maszyny myjące ulice i chodniki, ławeczki i kosze na śmieci?

– Pomysłów w mojej głowie jest wiele. Mamy strategię działania opracowaną na kilka lat. Wiemy, w jakim kierunku będziemy rozwijać gminę. Znamy jej mocne strony i słabe, wiemy, jakie są szanse i zagrożenia. Musimy efektywnie wykorzystać wszystkie szanse, które pojawiają się wraz budową dróg krajowych i węzłów oraz centrów handlowych. Jeśli do tego dodamy ogromny potencjał, jaki tkwi w naszych mieszkańcach, to za 5-6 lat będziemy mogli pochwalić się naprawdę dobrymi osiągnięciami. Już teraz w dochodach na jednego mieszkańca jesteśmy na pierwszym miejscu w powiecie. Jako jedyna gmina w powiecie otwockim płacimy tzw. „Janosikowe”. To oznacza, że na środki zewnętrzne nie możemy bardzo liczyć, bo kryterium dochodowe jest najczęściej podstawowym kryterium przy podziale środków unijnych. Nie oznacza to jednak, że odpuścimy ten temat. Będziemy stawiać na ożywienie gospodarcze i zabiegać o wyższe dochody własne. Mamy świadomość, że częścią tych środków będziemy musieli się podzielić z innymi gminami, bo taki jest sens „Janosikowego”, ale większość pieniędzy zainwestujemy w drogi, szkoły czy tereny zielone. Lista potrzeb jest ogromna. Czym więcej będziemy inwestować w infrastrukturę, tym więcej środków będzie potrzeba na jej utrzymanie. Zależy mi na tym, by gmina z dnia na dzień piękniała i by tu się lepiej żyło. Wszystkie moje działania, zmiany organizacyjne, zakupy maszyn, pojazdów i urządzeń, mają właśnie na celu poprawienie jakości zaspakajania potrzeb mieszkańców, co jest podstawowym obowiązkiem samorządu gminnego.

Dopytam mimo to. Co trzeba zrobić, aby mieszkańcy gminy Wiązowna wyszli z domu, i jak to ma miejsce w wielu miasteczkach na zachodzie Europy, chcieli wspólnie budować, tworzyć, współdziałać?

 Odpowiem Pani tak! Z mojego doświadczenia społecznika, działającego w różnych organizacjach pozarządowych od ponad 30 lat wynika, że jeśli chcemy kogoś zachęcić do wspólnego budowania, tworzenia, współdziałania, trzeba najpierw samemu pokazać, że coś się potrafi zrobić pożytecznego, trzeba wskazać kierunek działania i ciężko pracować. Do pracy społecznej ludzi się nie zmusi, można jedynie zachęcić. Tak, jak najlepszą metoda wychowania jest dobry przykład, tak i w pacy społecznej on się sprawdza. Ci co stoją z boku i przyglądają się, a mają awersję do pracy społecznej, nigdy się nie przyłączą i jeszcze skrytykują. Jednak są tacy, którzy dostrzegą dobrą pracę i włożony trud, i w pewnym momencie przystąpią do wspólnego działania. Tylko trudno powiedzieć, w którym momencie to uczynią. Ludzie wolą jak lider, zamiast mówić: „naprzód”, mówi: „za mną”. Dobrze, aby z tych, co się przyłączają, wykreować kolejnych lokalnych liderów, by było jak najwięcej ludzi myślących pozytywnie, kreatywnych, nastawionych na cel. Tak więc trzeba pracować, pracować, pracować, zachęcać do wspólnej pracy, doceniać wysiłek innych, umieć się dzielić sukcesami oraz cieszyć się ze szczęścia innych. Jak odniesiemy choć jeden malutki sukces, to on nas popchnie do dalszego działania i może spowodować reakcję łańcuchową. Wierzę, że dojdziemy w naszej gminie do takiego stanu. Choć czasy mamy merkantylne i nie zawsze jest łatwo znaleźć takich dinozaurów jak Pani, czy jak mówiący te słowa (śmiech).

Zgodzi się Pan wziąć udział w debacie z mieszkańcami, by usłyszeć o ich bolączkach i zaczerpnąć wiedzy u źródła?

– Nie jestem typem człowieka stworzonego do wystąpień publicznych. Wolę pracować z ludźmi, tworzyć, wymyślać cele i je realizować. Bardzo lubię pomagać. To mi daje największą satysfakcję i motywuje do dalszej pracy. Na co dzień spotykam się z mieszkańcami, także w ramach spotkań sołeckich w poszczególnych miejscowościach, zebrań czy dyskusji publicznych. Staram się być tam, gdzie pojawiają się problemy lub nowe pomysły. Wiedzę na temat potrzeb naszych mieszkańców posiadam właśnie z tego typu spotkań. Nigdy jednak za wiele takich dyskusji. Oczywiście, zgodzę się na taką debatę, szczególnie przygotowaną przez Panią, mając w pamięci tę profesjonalnie przygotowaną podczas kampanii wyborczej.

 Trzymam za słowo. Dziękuję za rozmowę.