Oficjalna historia PRL jako datę początkową „nocy Jaruzelskiej” podaje 13 grudnia 1981 r. Jednak akcja, mająca ubezwłasnowolnić Naród, rozpoczęła się półtorej godziny wcześniej.

 

Rozkaz, wydany przez Czesława Kiszczaka, uruchomił machinę:

Warszawa dn. 12 .12 1981r.

POLSKA RZECZYPOSPOLITA LUDOWA MINISTER SPRAW WEWNĘTRZNYCH „S”

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Nr. JB – 00727 / 81 Egz. nr. 2

SZEF SZTABU GENERALNEGO WP Towarzysz gen. broni Florian SIWICKI

Uprzejmie proszę o spowodowanie wydania polecenia, aby siły wojskowe były w gotowości do wykonania akcji krypt. „AZALIA” w dniu 12.12. godz. 23:30

Zainteresowani dowódcy jednostek wojskowych proszeni są o nawiązanie w tej sprawie kontaktu z właściwymi komendantami wojewódzkimi MO.

Gen. dyw. Czesław KISZCZAK

I zaczęło się.

Prócz aresztowań osób działających w Solidarności bądź też z innych względów uznanych za niebezpiecznych dla PRL siły reżimu zajęły obiekty Polskiego Radia i Telewizji oraz zablokowały centrale telekomunikacyjne przerywając w ten sposób łącznośc nier tylko wewnątrz, ale i na zewnątrz Polski. Łączność przerwano „po wojskowemu”. W wielu przypadkach zniszczono po prostu centrale pamiętające jeszcze Niemców. Działały nieprzerwanie przez 36 lat, jakie minęły od zakończenia II wojny światowej, jednak władza ludowa nie posiadała dokumentacji technicznej tych urządzeń!

Mechaniczna dewastacja była później powodem żmudnego i wielomiesięcznego przywracania łączności, w tym także pomiędzy jednostkami wojskowymi!

Oddziały ZOMO zajęły lokale zarządów regionalnych Solidarności, zatrzymując przebywające tam osoby i zabezpieczając znalezione urządzenia łącznościowe i poligraficzne. Do miast skierowano oddziały pancerne i zmechanizowane, które umieszczono przy najważniejszych węzłach komunikacyjnych, trasach wylotowych, głównych skrzyżowaniach, gmachach urzędowych i innych obiektach strategicznych. Przeprowadzono aresztowania wśród niezależnych intelektualistów, w tym także wśród organizatorów i uczestników obradującego w Warszawie Kongresu Kultury Polskiej.

O godzinie 00.00 dnia 13 grudnia 1981 roku armia Jaruzelskiego opanowała wszystkie strategiczne obiekty przewidziane w planach, jakie zaczęły powstawać jeszcze w 1980 roku.

Czy decyzja, uruchamiająca zdarzenia, których pokłosie sięga lat nam współczesnych, było suwerenną decyzją Jaruzelskiego?

By odpowiedzieć na to pytanie cofnijmy się nieco w czasie.

Jaruzelski z oficerami LWP

Zgodnie z wersją rozpowszechnianą przez środowiska pragnące wybielić za wszelka cenę postać Jaruzelskiego Sowieci już w sierpniu 1980 roku rozpoczęli przygotowania do zbrojnej interwencji w drugim co do wielkości kraju obozu socjalistycznego.

Jednak wskutek nie-wiadomo-czego odstąpili od interwencji na wiadomość, że rząd PRL ugiął się i podpisał porozumienia sierpniowe.

Tym, którzy mniej znają historię przypominam, że ciut wcześniej (w nocy z 24 na 25 grudnia 1979 roku) rozpoczęła się sowiecka inwazja na Afganistan.

Inwazja, zwana interwencją, była oficjalnie wywołana prośbą afgańskiego rządu, który w chwili wejścia Armii Czerwonej już nie istniał, częściowo także fizycznie.

27 grudnia 1979 roku sowieccy komandosi zlikwidowali fizycznie urzędującego prezydenta Hafizullaha Amina, na miejsce którego postawili Babraka Kermala.

Prawdopodobnie to właśnie była główna przyczyna, dla której kolejna inwazja, tym razem w Polsce, była niemożliwa.

Inwazja na Afganistan, w zamierzeniach mająca być krótką wycieczką i osadzeniem reżimu prosowieckiego, który poradziłby sobie z Narodem zgodnie ze wzorcami wypróbowanymi choćby w Hiszpanii 1936-39, przerodziła się w długotrwałą wojnę, która o wiele bardziej rozłożyła Imperium niż nawet najbardziej dotkliwe sankcje Reagana.

Krotko mówiąc w przypadku Polski zwyciężyła pusta kasa Kremla.

Tak zaczął się tzw. karnawał Solidarności.

I dalej opowieści proJaruzelskiej ciąg dalszy.

Oto rzekomo 1 grudnia 1980 roku poinformowano I zastępcę szefa Sztabu Generalnego WP gen. Tadeusza Hupałowskiego, że do Polski ma wkroczyć 18 dywizji (w tym 2 z NRD i jedna czechosłowacka). I to już 8 grudnia!

Jednak 5 grudnia 1980 na szczycie państw Układu Warszawskiego w Moskwie gen. Jaruzelski przedstawił koncepcję samodzielnego zlikwidowania „Solidarności” i opozycji, gdy tylko wystąpią pierwsze oznaki wyczerpania społeczeństwa. Natomiast Stanisław Kania ostrzegł Breżniewa, że interwencja spotka się „z gwałtowną reakcją społeczną, wręcz z powstaniem narodowym”(wikipedia).

No proszę, jacy patrioci…

Tymczasem „interwencja” w Afganistanie coraz bardziej zaczynała przypominać…Wietnam.

Po prostu wyraźnie było widać, że dla ZSRS jest tym samym, czym Wietnam był dla USA.

ZSRS nie stać było na zaangażowanie siłowe na wschodzie i zachodzie jednocześnie.

Może w przypadku jawnej próby zmiany sojuszy nastąpiłaby reakcja. Ale pamiętać należy hasło, jakie przyświecało strajkom w Sierpniu: Socjalizm TAK, wypaczenia NIE.

Z perspektywy lat widać wyraźnie, że jedyne, czego naprawdę mógł obawiać się Jaruzelski i jego ekipa to tego, że z punktu widzenia Moskwy staną się niepotrzebni.

Inna siła dojdzie do władzy i pogodzi Marksa z Panem Bogiem, w perspektywie dekad czyniąc z Polski drugą Finlandię.

Właśnie hasło „finlandyzacji Polski”, a więc uczynienia z nas kraju przyjaźnie nastawionego do Kremla, jednocześnie nie zagrażającemu Moskwie militarnie, nie wchodzące w sojusz z żadnym krajem NATO, świeciło triumfy w rozmowach ówczesnej opozycji.

To był plan maksimum, obliczony na dekady.

Myślę, że właśnie to oraz sytuacja w Afganistanie zadecydowały o tym, że Jaruzelski zdławił Solidarność własnymi rękami.

Dzisiaj postrzegam to właśnie w taki sposób.

Jaczejka Jaruzelskiego poczuła się zagrożona.

Stan wojenny wprowadzono nie po to, by Polska pozostała przez najbliższych 8 lat w sowieckim obozie, ale dla obrony grupy sprawującej wówczas władzę.

Że tak było w istocie świadczy łatwość, z jaką prędziutko przystąpiono do rozmów z tą częścią opozycji, której, jak widzimy dzisiaj, mniej zależało na Narodzie, a więcej na własnych przywilejach.

http://3obieg.pl/1984-prawdziwy-poczatek-nowych-czasow

Po 1989 roku wojna z Narodem trwa nadal.

Nie ma już jednak gazu i pałki zomowca.

Dzisiaj mamy za to atak medialny.

Ale to tylko metody się zmieniły.

Cel pozostaje ten sam.

Jak przed laty pisał Giuseppe Tomasi di Lampedusa:  Jeśli chcemy, by wszystko pozostało tak, jak jest, wszystko się musi zmienić.

Demokracja to tylko opium dla mas, proszę Państwa.

16.12.1981, Katowice. Stan wojenny - pacyfikacja strajku w kopalni "Wujek". Fot. NN, zbiory Oœrodka KARTA [stan wojenny, strajki, represje, ofiary œmiertelne, górnicy, kopalnia, KWK "Wujek", ZOMO, milicja, wojsko, akcje protestacyjne]

12.12 2016