Oficjalna sowiecka, pardon, rosyjska historiografia ani o jotę nie wycofała się z jeszcze stalinowskich pomówień. Według nich pakt Ribbentrop-Mołotow stanowił odpowiedź na zawarty w 1934 r. układ o nieagresji Polska-Niemcy oraz miał zabezpieczyć „rdzennie sowiecką” ludność polskich kresów wschodnich, narażoną na prześladowania po opanowaniu tych ziem przez III Rzeszę niemiecką.

Co więcej rosyjscy spece od propagandy (PR) robią co tylko możliwe, aby taki obraz świata trafił do jak największej liczby odbiorców.

.

20 sierpnia br. Otwarta została wystawa poświęcona paktowi dwóch socjalistycznych mocarstw, który faktycznie umożliwił wybuch II wojny światowej.

.

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow otwierając wystawę powiedział:

W jednej linii stawia się katów i ich ofiary w oczywistym celu oczernienia Rosji jako spadkobiercy ZSRR, oczyszczenia własnych państw z winy ustępowania reżimowi hitlerowskiemu i uzasadnienia wojny z pomnikami wyzwolicieli.

Biedna Rosja, wcześniej jeszcze biedniejszy Związek Sowiecki, którego umiłowanie pokoju zostało zdradziecko wykorzystane przez Hitlera i jego nazistów.

Przecież w czerwcu 1941 r. Stalin nie chciał wojny – on tylko podciągnął 80% Armii czerwonej pod ówczesną granicę sowiecko-niemiecką, wybudował lotniska czasem w pasie przygranicznym, podciągnął amunicję, paliwo, węgiel, tory kolejowe… I od 1 września 1939 r. prowadził cichą mobilizację.

Niestety, zanikająca również u nas zdolność myślenia i samodzielnego szukania materiałów źródłowych pozwala przypuszczać, że jeśli nie zaczniemy protestować, i to głośno, za parę lat, góra za dekadę, kremlowski punkt widzenia stanie się obowiązujący na całym świecie.

Przypomnijmy więc sobie, jak faktycznie było.

Przede wszystkim fakty świadczą o jednym – kremlowscy socjaliści nigdy nie porzucili myśli o opanowaniu świata.

Do tego były jednak potrzebne siły, a tych na początku lat 1930-tych zwyczajnie brakowało. Tylko jako udaną mimikrę polityczną należy traktować głoszoną wówczas przez Stalina i jego dwór tezę o zwycięstwie socjalizmu tylko w jednym kraju.

Największym zwycięstwem Stalina tamtego okresu było przekonanie Trockiego, że tak jest w istocie.

Vice-Lenin tak pisał o światowej rewolucji:

Socjalistyczna rewolucja zaczyna się na fundamentach narodowych. Ale nie może się ona dopełnić w tych granicach. (…) Międzynarodowa rewolucja stanowi permanentny proces, wbrew tymczasowym odpływom i przypływom.

(…)

Sprowadzała się ona (teoria socjalizmu w jednym kraju Stalina) do całkowicie ahistorycznej myśli, że dzięki bogactwom naturalnym kraju społeczeństwo socjalistyczne może być zbudowane w granicach geograficznych ZSRR.

Tak więc wg Trockiego za światową rewolucją stoi ulubiona przez propagandzistów doby PRL „historyczna racja”.

To był dogmat, również dla Stalina.

Tylko zamiast głośno o tym rozpowiadać i irytować „skostniałe burżuazyjne rządy” innych państw kremlowski satrapa postępował w myśl starego rosyjskiego przysłowia.

Cicho jedziesz, dalej będziesz.

Za cenę milionów ofiar przeobraził zacofane głównie rolnicze państwo w potęgę przemysłową.

Przemysł hutniczy miał wytwarzać stal potrzebną na pancerze i pociski.

Przemysł maszynowy miał wytwarzać silniki potrzebne czołgom i samolotom.

Wytwórnie parowozów budowały coraz potężniejsze lokomotywy, by mogły sobie poradzić z ciężkimi składami. Zastępowano wagony 20-tonowe, odziedziczone po czasach carskich, nowymi, czteroosiowymi, o ładowności 60 ton.

Traktory nadawały się nie tylko do prac polowych na kołchozowych polach, ale, przede wszystkim, mogły uciągnąć armaty, często o kalibrze nie mającym odpowiednika w żadnej innej lądowej armii świata.

Pierwszym wyraźnym sygnałem świadczącym, ze Stalin szykuje się do wojny, dostrzeżonym już poza granicami ZSRS, była tzw. Wielka Czystka.

Przedstawiana jeszcze pod koniec lat 1970-tych na lekcjach historii najnowszej jako dowód okrucieństwa Stalina.

Jednocześnie zaś miała umożliwić Niemcom tak gigantyczny sukces w 1941 r. Czystka rzekomo pozbawiła Armię Czerwoną kadry dowódczej, to niekiedy genialnej wręcz (tak przecież uczono o Tuchaczewskim). Nic zatem dziwnego, że miernoty dostały po d… .

Kto jednak zadał sobie trud, by sprawdzić, kto został zlikwidowany w ramach tej czystki?

Okazuje się, że Stalin w ten sposób pozbył się z Armii leninowskich ludobójców, którzy dosłużyli się stanowisk walcząc nie na frontach, ale pacyfikując własny naród. Stosując przy tym metody często o wiele gorsze, niż UPA na Wołyniu w latach 1943-45. I o wiele bardziej masowo.

To stalinowskie „zwolnienie stanowisk” pozwoliło na awans sporej grupie dobrych oficerów, wykształconych już w akademiach i innych uczelniach wojskowych.

Co ciekawe „czystka” ta zamiast współczucia budziła jedynie wzruszenie ramion u białej emigracji rosyjskiej. A nawet cichą radość.

Często słychać było, że taki np. dowódca kijowskiego okręgu wojskowego komandarm I stopnia Jona Jakir miał szczęście. W końcu ani nie wbito go żywcem na pal, ani też nie wsuwano powoli przywiązanego łańcuchem do deski do rozpalonego paleniska lokomotywy, co jego ludzie masowo stosowali wobec swoich ofiar, ale litościwie kat rozłupał mu czaszkę strzałem z nagana w potylicę.

Przykładów można by podawać więcej.

Jednocześnie trwało wyposażanie Armii Czerwonej w najnowocześniejsze na świecie czołgi.

Planowana jest rozbudowa floty poprzez wyposażenie jej w największe w chwili opracowania pancerniki świata typu Sovetskij Sojuz.

Powstaje lepszy od B-17 bombowiec strategiczny Petlakowa. Pełną parą budowane są okręty podwodne tak, że w chwili wybuchu II wojny światowej Stalin ma ich prawie dwa razy więcej, niż Hitler i Mussolini razem. Jakościowo nie są gorsze od niemieckich.

Armada lotnicza nie ma równych w świecie. Powstały wojska powietrznodesantowe oraz cała seria (ponad 4 tys. sztuk) czołgów pływających.

Opracowane były nowe modele czołgów, w tym takie, jakich nie miała żadne inna armia świata do 1942 roku (KW).

Pamiętajmy, że Stalin bowiem nie przestał być ideowym komunistą i tak samo jak Trocki uważał, że:

Domowi wariatów kapitalistycznej Europy trzeba przeciwstawić program Socjalistycznych Stanów Zjednoczonych Europy jako etap na drodze do Zjednoczonych Stanów całego świata.

Dlaczego 17 września?

Pamiętamy wszak, że atak Niemiec na Polskę miał być jeszcze w sierpniu 1939 r. Gwarancje brytyjskie powstrzymały na chwilę Hitlera.

Nie wiemy, jakich argumentów użył Stalin. Efekt znamy.

O świcie 1 września 1939 roku bomby zaczęły spadać na Wieluń. Zaraz potem zagrzmiały stare, mimo to nie mające na lądzie odpowiednika w żadnym kraju na świecie, armaty Schleswig-Holstein’a.

3 września lokalny konflikt przekształcił się w światowy. Dwa wielkie mocarstwa kolonialne wypowiedziały wojnę Niemcom.

Stalin zacierał ręce, ale czekał na rozwój wypadków.

Co prawda od pierwszych godzin sowiecka radiostacja w Mińsku pomaga namierzać kurs niemieckim bombowcom, ale brak bardziej zdecydowanych działań.

Dopiero wtedy, gdy uzyskał pewność, że poza deklaracjami Francja i Wielka Brytania zachowają bierność, dał rozkaz zajęcia Polski.

· 12 września 1939 roku w Abbeville we Francji na tajnej konferencji sprzymierzonych zadecydowano o nieudzielaniu Polsce pomocy w walce z Niemcami.

· we wrześniu 1939 roku w departamencie łączności Foreign Office zdemaskowano sowieckiego agenta, Johna Herberta Kinga;

· po wojnie zostali wykryci tzw. szpiedzy z Cambridge – Kim Philby oraz Donald Maclean. Zostali zwerbowani już w połowie lat 1930-tych. Od 1938 roku aż do kapitulacji Francji Maclean był trzecim sekretarzem ambasady brytyjskiej w Paryżu;

· we wrześniu 1939 roku premier brytyjski utworzył gabinet wojenny, w skład którego wszedł lord Hankey jako minister bez teki. Jego osobisty sekretarz, John Caincross, był sowieckim agentem;

· 20 maja 1940 roku agenci MI – 5 dokonali rewizji w mieszkaniu szyfranta amerykańskiej ambasady w Londynie, Tylera Kenta. Znaleziono setki kopii tajnych depesz przechodzących przez amerykańska ambasadę, w tym wychodzących z Gabinetu Wojennego, MSZ i samego premiera. Edgar Hoover (szef FBI) uznał Kenta za sowieckiego szpiega;

· wywiad sowiecki infiltrował ambasadę USA w Moskwie za pomocą… kobiet. Okazuje się, że ta sama kobieta była kochanką Tylera Kenta, gdy był w Moskwie, jak i później – ambasadora Donalda Nicholsa.

16 września (1939) po południu do skoncentrowanych nad granicą z Polską jednostek Armii Czerwonej dociera rozkaz nr 16634: Uderzać o świcie siedemnastego.

17 września o godzinie 3 czasu moskiewskiego polskiemu ambasadorowi Grzybowskiemu jest przedstawiona nota sowiecka:

Wojna polsko-niemiecka ujawniła wewnętrzne bankructwo państwa polskiego. W ciągu dziesięciu dni operacji wojennych Polska utraciła wszystkie swoje regiony przemysłowe i ośrodki kulturalne. Warszawa przestała istnieć jako stolica Polski. Rząd polski rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia. Oznacza to, iż państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć. Wskutek tego traktaty zawarte między ZSRR a Polską utraciły swą moc. Pozostawiona sobie samej i pozbawiona kierownictwa, Polska stała się wygodnym polem działania dla wszelkich poczynań i prób zaskoczenia, mogących zagrozić ZSRR. Dlatego też rząd sowiecki, który zachowywał dotąd neutralność, nie może pozostać dłużej neutralnym w obliczu tych faktów.

Rząd sowiecki nie może również pozostać obojętnym w chwili, gdy bracia tej samej krwi, Ukraińcy i Białorusini, zamieszkujący na terytorium Polski i pozostawieni swemu losowi, znajdują się bez żadnej obrony.

Biorąc pod uwagę tę sytuację, rząd sowiecki wydał rozkazy naczelnemu dowództwu Armii Czerwonej, aby jej oddziały przekroczyły granicę i wzięły pod obronę życie i mienie ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi.

Rząd sowiecki zamierza jednocześnie podjąć wszelkie wysiłki, aby uwolnić lud polski od nieszczęsnej wojny, w którą wpędzili go nierozsądni przywódcy, i dać mu możliwość egzystencji w warunkach pokojowych.

Podpisano: komisarz ludowy spraw zagranicznych

WIACZESŁAW MOŁOTOW

Grzybowski odmawia jej przyjęcia.

W tym czasie oddziały sowieckie przekroczyły już granice Polski.

Przeciw Polsce sowieci rzucili 9 korpusów i 1 dywizję piechoty, 4 (lub 5) korpusów i 1 dywizję kawalerii, 2 korpusy i 12 brygad czołgów. W sumie blisko 620 tys. żołnierzy, 4,7 tys. czołgów i 3,3 tys. samolotów. Jednostki te posiadały zatem m.in. prawie dwa razy więcej czołgów niż Wehrmacht w dniu 1 września 1939 r.i dwa razy tyle samolotów bojowych co Luftwaffe na froncie polskim.

Połączone siły sowiecko-niemieckie dysponowały bronią pancerną w ilości przewyższającej pozostałe armie europejskie.

Uderzając na Polskę Stalin uzyskał granicę z Hitlerem. Po 9 miesiącach już z Europą kontynentalną.

Teraz już nic nie powinno wstrzymać Armii Czerwonej, by po trupie socjalistycznych Niemiec, przez Berlin mogła przejść do Europy.

Tak samo, jak przez Warszawę 19 lat wcześniej chciał iść Tuchaczewski.

Klęska 1920 roku nauczyła sowietów, że nawet najbardziej chwytliwa ideologia musi być wsparta technologią.

W 1939 r. już była.

Stalin musiał tylko poczekać, by państwa zachodnie zaczęły wykańczać się nawzajem.

17.09 2019