Czas uświadamia marność tego świata. Afery, nazywane wielkimi, nikną z pola wydarzeń czasem jeszcze w tym samym roku. Wydarzenia, na które nie zwracamy uwagi, stają się z czasem przełomowymi.

Dlatego kryterium wyboru na razie może jedynie stanowić pamięć. Coż więc pamiętam z 2018?

Przede wszystkim

Afera IPN

Dziwna to była afera, bo przecież wcześniejsza (2006 r.) nowelizacja Kodeksu karnego, wprowadzająca nowy oj. 132a o treści „kto publicznie pomawia Naród Polski o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3” przeszła bez echa. Co prawda „wewnętrzne siły” doprowadziły do usunięcia przepisu z polskiego porządku prawnego, ale dopiero dwa lata później. W 2013 r. próbowano doprowadzić do wprowadzenia w ustawie o IPN art. 55b o treści „kto publicznie używa sformułowania »polskie obozy śmierci«, »polskie obozy zagłady«, »polskie obozy koncentracyjne«, lub innych, które stosują przymiotnik »polskie« wobec nazistowskich obozów koncentracyjnych i ośrodków zagłady podlega grzywnie, ograniczeniu wolności lub karze pozbawienia wolności do lat 5” Projekt przepadł, bo przecież Sikorski ponoć doskonale sobie radził z międzynarodowym hejtowaniem Polski.

Niemniej skala wystąpień przeciwko ustawie mającej rzekomo uniemożliwić badanie Holokaustu (a naprawdę obrzydliwy hejt mający zdjąć z Niemców odium winy i obciążyć nim kolejną ofiarę „przedsiębiorstwa Holokaust”, czyli Polskę) wydaje się być wyjątkowo duża.

W Polsce der Onetdem „valm” tseytung (inaczej gazeta wyborcza) prześcigały się w mnożeniu zagrożeń, a raczej upokorzeń „pisowskiego” rządu w odwecie za nowelę. Nawet Trump miał się pogniewać. I chociaż nowela została w końcu wycofana to przecież mało kto na świecie w tej chwili może używać zwrotu „polskie obozy koncentracyjne” w dobrej wierze. Kilka miesięcy obowiązywania ustawy zrobiły więcej dla sprawy, niż 8 lat dyplomacji Sikorskiego.

W Polsce der Onetdem „valn” tseytung (inaczej gazeta wyborcza) prześcigały się w mnożeniu zagrożeń, a raczej upokorzeń „pisowskiego” rządu w odwecie za nowelę. Nawet Trump miał się pogniewać. I chociaż nowela została w końcu wycofana to przecież mało kto na świecie w tej chwili może używać zwrotu „polskie obozy koncentracyjne” w dobrej wierze. Kilka miesięcy obowiązywania ustawy zrobiły więcej dla sprawy, niż 8 lat dyplomacji Sikorskiego.

Eurocenzura

12 września 2018 roku € – POsłowie zagłosowali za przyjęciem cenzury prewencyjnej w necie. I to pomimo swoich wcześniejszych deklaracji i próby medialnej nagonki na PiS, że to niby Kaczyński wymyślił. Bo oto nagle okazuje się, że największym wrogiem „demokratycznego państwa prawnego” jest swoboda komunikowania się jego obywateli. Niedawna nadzieja liberałów Macron nie ukrywa swoich cenzorskich tęsknot:

nie poszukują one [media społecznościowe – HD] prawdy, tylko chcą być sędziami nad polityką.

Wara zatem szary człowieczku od wolności krytykowania osób publicznych. Za chwilę może się okazać, że ze względu na twoje dobro różnego rodzaju Macrony i ojowni  zakażą wyborów, bo przecież, jak wskazuje przykład Polski i Węgier, ludzie głosują „niedemokratycznie” i nie wybierają już tak chętnie pomarcowych lewaków, zwących się dla niepoznaki „liberałami”. Wolność słowa w Niemczech jest zagrożona karą do 5 mln euro. W Szwecji natomiast 65-letnia emerytka trafiła do więzienia na trzy miesiące za to, że na swoim koncie na fb napisała, iż „muzułmańscy imigranci to szkodniki”. A my narzekamy, że Miernik trafił do więzienia za rzucenie tortem w sędziego. Żeby było wszystkim weselej – w Niemczech tropi naruszenia zakazu „mowy nienawiści” była agentka Stasi, w Szwecji natomiast ekspolicjant, oskarżany o maltretowanie zwierząt. W tym kontekście Polska z niepoczytalnym neocenzorem nie odstaje od europejskich standardów.

Ciul

Afera, która miała rozsadzić PiS, oburzyć tłumy itp. Wybrany do Sejmiku śląskiego z listy Komitetu Obywatelskiego radny Wojciech Kałuża zmienił barwy klubowe i przystąpił do PiS. Je łany, jak to u nas mówią, co się działo! Budka podskakiwał na wiecach wyżej niż Giertych.. Wszystkich przebił jednak poseł partii zaczynającej się od kropki, niejaki Adam Szłapka.

W sobotę w Żorach pod hasłem „Kałuża, oddaj mandat” manifestowało ponad 300 osób, które czują się oszukane przejściem radnego z Koalicji Obywatelskiej do PiS.

Pytany o wczorajszą manifestację poseł Nowoczesnej Adam Szłapka podkreślił, że uważa radnego Kałużę za „zdrajcę, który oszukał ludzi”.

– Ja jestem Wielkopolaninem i mam bardzo wielki szacunek do Ślązaków, to są ludzie solidni, honorowi i dotrzymują słowa. I będę to za nimi powtarzał: Kałuża, ty nie jesteś Ślązok, ty jesteś po prostu ciul, ty oszukałeś ludzi, ty jesteś zdrajca – powiedział Szłapka w Polsat News.

https://slask.onet.pl/adam-szlapka-kaluza-to-zdrajca-ktory-oszukal-ludzi/we1v1f6

Na dodatek poseł Szłapka zupełnie (?) na trzeźwo mówił:

– nie wiem ile was [tzn PiS] to kosztowało z publicznych pieniędzy, ale jest to korupcja polityczna i będziemy drążyć tą sprawę tak długo, aż poznamy te kwoty.

(op. cit.)

I rrymmmsss…. Sprawa się rypła. Nagle zapanowała cisza i spokój. Już nikt nie wrzeszczy na Wojciecha Kałużę. Bo oto okazało się, że zamiast przepotężnej Koalicji Obywatelskiej, przez którą ponoć nie mógł zasnąć nawet kot Jarosława Kaczyńskiego mamy kolejne poselskie przejście z klubu do klubu. Ale na skalę, jakiej nie pamięta historia parlamentaryzmu III RP. Kamila Gasiuk-Pihowicz, Marek Sowa, Kornelia Wróblewska, Michał Jaros, Paweł Kobyliński, Elżbieta Stępień, Krzysztof Truskolaski oraz Piotr Misiło, niedawno wykluczony z Nowoczesnej przeszli do PO. Przy czym Paweł Kobyliński zmienił barwy klubowe już trzeci raz. Do Sejmu trafił z listy KUKIZ’15. Czy to jest korupcja polityczna, panie Szłapka, czy też zwykły odruch samozachowawczy posła pragnącego załapać się na kolejną kadencję? Wszak taki Misiło na nalewaku w CPN-ie tyle nie zarobi, a i narobić się będzie musiał. A .nowoczesna reelekcji nie zapewni.

Smog

Kraków światowym centrum zanieczyszczeń powietrza. A przynajmniej w Europie. Tak samo Śląsk, i to pomimo likwidacji sporej części przemysłu ciężkiego. Powodem są domowe kuchnie i piece, których kominy wypuszczają nie tylko dwutlenek węgla, siarki, sadzę, ale i dioksyny powstałe po spaleniu butelek tzw. PET-ów. Z drugiej strony plaga podpaleń składowisk śmieci wypuściła więcej szkodliwych substancji w atmosferę, niż trzy pokolenia krakusów razem. Polak jednak potrafi przeżyć w każdych warunkach.

 

Spadające kaczki

Wybory samorządowe 2018 prócz kwestionowanego na początku zwycięstwa PiS pokazały debiutującym ugrupowaniom miejsce w szeregu.

Co prawda była partia Ryszarda Petru, zarządzana teraz przez Katarzynę Lubnauer wymknęła się ocenom zawierając „sojusz” z PO, to jednak na placu boju pozostał KUKIZ’15.

Wyniki tej niby-partii okazały się tragiczne. Pamiętamy przecież, jak wielką nadzieję stanowiła w 2015 roku. Ludzie zrażeni do PO-PSL, nie tak jednak radykalni, żeby głosować na PiS, wybierali KUKIZ’15.

Oraz jako remedium na „partyjniactwo”, rzekomo wyłączne nieszczęście III RP.

1.339.094 oddanych głosów pozwoliło sięgnąć po ponad 9% mandatów w Sejmie.

Niestety. Trzy lata później wynik był tragiczny.

Jedynie 1,42% mandatów w Radach powiatu, jeden prezydent miasta i kompletna klęska w wyborach do Sejmików wojewódzkich.

Klęska szczególnie dotkliwa, bowiem w wielu miejscach kandydaci startowali jako pewniacy (przynajmniej w przekonaniu własnym i niepartyjnego otoczenia) w wyborach prezydentów lub burmistrzów miast otrzymując zaledwie 2-7% głosów.

Zadufanie graniczące z obłędem?

Jeden przypadek potwierdził niestety regułę.

I m.in. dlatego poseł Jakubiak opuścił klub KUKIZ’15.

Posunięcie przewidywalne do bólu, jednak opuszczenie Pawła Kukiza tuż przed kolejną kampanią wyborczą wielu odebrało jako sygnał, że „okręt tonie”.

Tymczasem było to logiczną konsekwencją wyników wyborów samorządowych.

A te z kolei pozostawały w związku z działalnością klubu począwszy od 2015 roku.

Przede wszystkim szefowi niby-partii ludzie pamiętają jego naganne zachowanie podczas wyborów sędziego TK Zbigniewa Jędrzejewskiego.

Kukiz chodził tuż przed głosowaniem po „swoich” posłach z poleceniem wyjęcia elektronicznej karty do głosowania tak, aby system elektroniczny uznał brak kworum (kwiecień 2016).

Było to działanie na rękę PO, która na siłę chciała nie dopuścić do zmian w składzie  Trybunału Konstytucyjnego tak, aby mimo przegranych wyborów parlamentarnych mogła nadal kontrolować Sejm, Senat i Prezydenta.

Polskę.

To nie jeden zarzut.

Praktycznie od początku komentarze w kuluarach sejmowych z „konstruktywnej opozycji”, za jaką chcieli uchodzić posłowie niby-partii, robiły przystawkę PO.

Pamiętajmy o prawie de Witte’go

Sergiusz de Witte, wieloletni carski urzędnik, pod koniec XIX wieku sformułował podstawową zasadę interpretacyjną – nie należy wierzyć wiadomościom niezdementowanym.

W ostatni dzień 2018 roku po Polsce rozeszła się wiadomość – KUKIZ’15 w 2019 roku ma dokonać zwrotu politycznego i odciąć się od PiS. Co prawda przedstawiona wyżej tabelka pokazuje, że nihil novi, bowiem w istotnych głosowaniach KUKIZ bywał z reguły po tej stronie, co oPOzycja. Rzeczpospolita mimo to podkreśla rzekomą woltę tej nie-partii:

Paweł Kukiz przeszedł ewolucję i jest teraz zajadle anty-PiS-owski. Uważa, że projekty Kukiz’15 są bardzo dobre merytorycznie, a PiS je wszystkie odrzuca lub kopiuje jako swoje – twierdzi nasz rozmówca z Klubu Kukiz’15. Jak wynika z rozmów „Rzeczpospolitej”, o jakiejkolwiek współpracy z PiS może nie być mowy. Jak się dowiadujemy, na piątkowym spotkaniu Klubu Kukiz’15 rozmawiano o strategii na 2019 rok. Jednym z jej elementów ma być zwrot wobec PiS.

https://www.rp.pl/article/20181222/KRAJ/181229783

Paweł Kukiz oburzony na facebooku:

(…) Najpierw „rzetelne i wolne” media wciskają ludziom do głowy, że „Kukiz głosuje tak jak PiS” a teraz z tych mediów dowiaduję się, że „będzie zajadle PiS zwalczał” 🙂 . Ciekawe, że wiedzą więcej o moich planach niż ja sam 🙂 . Tak na marginesie – po Nowym Roku zamieszczę u siebie na Facebooku zleconą przeze mnie analizę wykonaną przez Biuro Analiz Sejmowych, z której jasno wynika, że częściej wspólnie z PiS głosowali inni szefowie klubów parlamentarnych niż ja 🙂 . Tak, tak! Sławomir Neumann (ten od obrony Konstytucji, szef klubu PO) częściej niż Kukiz podnosił rękę wraz z Kaczyńskim 🙂 .

Wracając do tematu „zmiany strategii Kukiza”. Powtarzam – nie zmieniła się. Ja nie walczę o władzę, o możliwość rządzenia i grabienia Ludzi podatkami a o UPODMIOTOWIENIE Obywateli, nadanie im nadrzędnej względem partii politycznych roli.

https://www.facebook.com/kukizpawel/

Zgodnie z regułą de Witte Paweł Kukiz zaprzeczający doniesieniom Rzepy…. potwierdza je. Od pewnego czasu jesteśmy świadkami kolizyjnego z PiS kursu kurczącej się tej niepartii.

Ale deklaracja facebookowa Pawła Kukiza zawiera jeszcze jeden element.

Walczę o obligatoryjne dla władz referenda, o zmianę ordynacji wyborczej na jednomandatową (a przynajmniej mieszaną), o obniżenie opodatkowania i wyższą kwotę wolną od podatku (a w konsekwencji o wyższe zarobki), o wybierany w wyborach powszechnych KRS walczę i sędziów pokoju wybieranych w JOW. To są moje cele. A cały ten POPiS mam w takim samym „poważaniu” i niewiele mnie interesuje która z tych partii ma „rolę przewodnią” bo i jedna i druga wykorzystują ten bandycki, pomagdalenkowy ustrój do pasienia swoich tyłków kosztem tyrających na nich za psie pieniądze Obywateli.

Mnie interesuje tylko jedno – w przyszłych wyborach uzyskanie takiego wyniku, by ani jedni ani drudzy nie mogli samodzielnie sprawować władzy a wówczas- w zamian za koalicje z nami – będą musieli wprowadzić te nasze propozycje, o których napisałem powyżej.

(op. cit.)

Zaiste dziwna to walka, skoro KUKIZ’15 o sędziach pokoju zaczął mówić dopiero w drugiej połowie ubiegłego roku. Natomiast KRS wybierany w powszechnych wyborach (wg jakich kryteriów?) to już curiosum na skalę ponadeuropejską. I do tej pory nie słyszałem o takim „postulacie” niby-partii, ale może coś przegapiłem.

Powołanie sędziów pokoju nie przywróci Polakom najważniejszego – utraconego przed laty poczucia sprawiedliwości wyroku wydanego przez polski sąd.

Ta „reforma” ma bowiem spowodować, że wyroki będą zapadały szybciej. Tak jak kiedyś e-sąd miał rozładować zatory cywilne. Wiemy, niestety, co z tego wyszło.

Z kolei obligatoryjność referendów może być wprowadzona tylko poprzez zmianę Konstytucji.

Są więc to obietnice na miarę słynnych Niderlandów imć Zagłoby.

Niewykonalne.

Ale obiecalne.

Wydaje się, że za retoryką skierowaną pozornie do wyborców kryje się oferta skierowana do PO i PiS. Kukiz wyraźnie mówi im: – poprę tego, kto wygra, ale za odpowiednią cenę.

Jeszcze bardziej otwarcie mówił o tym (pod koniec ub. roku) niejaki Tomasz Rzymkowski, poseł Kukiz’15:

Może być też tak, że Grzegorzowi Schetynie zabraknie paru szabel i wtedy koalicjantem dla niego będzie Paweł Kukiz. To zależy od tego, kto przystanie na nasze propozycje.

 To oznacza, że tak naprawdę poza sloganami (tylko uchwalenie ordynacji wyborczej do KRS to praca na całą kadencję, zwłaszcza że nikt w KUKIZ’15 tym się nie zajmował i nie zajmuje) nie ma nic więcej.

Program KUKIZ’15 zarysowany przez jego lidera (na razie na facebooku) jest więc tylko zwerbalizowanym programem realizowanym przez lata przez PSL.

Obojętnie, kto ma jaki program, my musimy przytulić się do władzy.

KUKIZ’15 pod koniec swojej pierwszej kadencji deklaruje się zatem jako PSL – bis.

Paweł Kukiz zapomina jednak o najważniejszym – PSL słabiutka w Sejmie była potentatem w samorządach. Niby-partia w samorządach reprezentowana jest natomiast na granicy błędu statystycznego.

W tej chwili może być jedynie petentem, a nie partnerem innych ugrupowań.

Poza tym wyborcy głosowali na KUKIZ’15 widząc w nim partię opozycyjną w stosunku do PO, a nie „języczek u wagi”, czyli POtencjalnego koalicjanta „partii miłości” (ktoś pamięta jeszcze to określenie?).

 A to może oznaczać, że za chwilę Marek Jakubiak będzie mógł powołać Klub poselski Federacji dla Rzeczpospolitej.

I jako taki znajdzie się w przyszłym Sejmie. A internetowi woJOWnicy zmienią się w federalsów.

Łaska niezdecydowanego elektoratu bowiem zmienną jest.

3.01 2019