Fryderyk Chopin niewątpliwie wielkim kompozytorem był. Co do takowego ponad temporalnego stwierdzenia absolutnie jest się trudno negatywnie odnieść. Tenże zrodzony z matki Polki i ojca Francuza genialny kompozytor rozsławił swoją ojczyznę (aczkolwiek wówczas pozbawionej suwerenności) Polskę na całym świecie. Jego utwory muzyczne tchnęły różnorodnością melodyczną i dalece idącym wątkiem romantyzmu. Upamiętnieniem twórczości F. Chopina jest Międzynarodowy Festiwal Chopinowski odnoszący się do cyklicznej, corocznej imprezy muzycznej, która odbywa się w początkach sierpnia w uzdrowisku Duszniki Zdrój.
Powyższa fortepianowa impreza jest najstarszym na świecie nieprzerwanie działającym festiwalem pianistycznym.
Dzierży przy tym miano najstarszego polskiego festiwalu muzycznego. Natomiast o światowej sławie imprezie pt. Międzynarodowy Konkurs Chopinowski stwierdzić należy, że był jest i pozostaje najważniejszym wydarzeniem muzycznym w Polsce, a także jednocześnie jednym z najważniejszych wydarzeń muzycznych na świecie. Tenże słynny konkurs oprócz olbrzymiej roli jaką spełnia w popularyzowaniu muzyki Fryderyka Chopina pozwala wielekroć równolegle odkrywać największe talenty pianistyczne, zapewniając równocześnie tym samym młodym muzykom możliwość najskuteczniejszego startu w ich międzynarodowej karierze.
Pozostaje ustawicznym źródłem wielokulturowej polaryzacji jaką świat ma możność podziwiać.
Pierwszy Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie odbył się w 1927 roku, a jego kolejne edycje odbywają się cyklicznie co 5 lat.
Wyłącznie perfekcyjne opanowanie materiału nutowego oraz daleko idące pieczołowite odczytanie muzycznych kompozytorskich oznaczeń stanowić może o pomyślnym rozpoczęciu drogi do sukcesu w chopinowskich zmaganiach konkursowych. Ocenie purystycznego jury podlega (zgodnie z postanowieniami regulaminu) ścisłe przestrzeganie „sztuki interpretacyjnej” każdego z uczestników konkursu ze szczególnym uwzględnieniem wymagań, jakie stawia przed rywalizującymi pianistami muzyka Fryderyka Chopina w jej klasycznym wydaniu.
To byłoby na tyle odnosząc się do wzmiankowanego felietonowego tytułu kompozycji. Jest oczywistą oczywistością, że kompozycje muzyczne oraz wszelkie insze pozostałe kompozycje jakie zasadnie korelujemy z „bieżączką” polityczno-społeczną są immanentnie ze sobą ściśle powiązane. To właśnie w rękach propagandowych „kompozytorów” zwanych dla niepoznaki dziennikarzami, a właściwie sprostytuowanymi dziennikarzynami pozostawione zostały różnorakie narzędzia socjologicznego bezmyślnego oddziaływania na różne medialne prezentowane treści przez bezkrytycznych ich odbiorców. To do imentu zlasowane, zdegenerowane politycznie opcjonalne umysły poprzez ustawiczny jazgot esbeckiej telewizorni pt. TEFAŁEN, germański polskojęzyczny der ONET czy fanzin political-fiction nadredaktora Adasia Szechtera (brata sądowego bandyty Stefka Michnika) pozostają adresatami wszelakich bezczelnych polszewickich łgarstw o symptomatycznym znaczeniu. Jakiekolwiek zaprzeczanie wynikającego z przedstawianych na co dzień faktów, zdarzeń, wypowiedzi czy wydarzeń kompozycyjnego splotu okoliczności jest i pozostawać musi poza sferą prawidłowego odbioru rzeczywistości. To po prostu stricte wypełnianie znanej łacińskiej paremii: nihil novi sub sole, albowiem odwołując do wielowiekowej historii cywilizacji zasadnie musimy skonstatować, że tego typu procesy społecznego ogłupiania i zaszczepiania debilizmu absolutnie pozostają w kategoriach ich systematycznej, omnipotencyjnej temporalnej repetycji w realizowaniu ich użyteczności. To po prostu najzwyklejszy konglomerat różnorakich narzędzi esbeckiego oddziaływania nie tylko na swoich bywszych aktywistów, a obecnie zakonspirowanych kreatorów życia społeczno-politycznego TENKRAJU. To również swoisty signum temporis wobec beneficjantów uprzedniego zbrodniczego rodem z PZPR-u ustrojstwa w kontekście zachowanych kompromatów (czytaj: kryminalnych haków) na potencjalną możliwość ich zbiesienia, czyli podjęcia próby dokonania absolucji. Pozostawało i co oczywiste nadal pozostaje tzw. tajemnicą poliszynela, że pewne profesje z cyklu tzw. prywatna wszelakiego typu inicjatywa, cinkciarze, taksówkarze czy burdel mamy swoje funkcjonowanie zawdzięczać musiały składanym w wyznaczonym terminarzu stosownym oświadczeniom i donosom !!!
Ktoś zasadnie jest gotów zaprzeczyć??? To w osobach „uśpionych” sukcesorów społecznych degeneratów uprzednio znakomicie służalczo oddającym swoje usługi komuszemu reżimowi możemy prawie że ze 100% skutecznością zdekonspirować służących Moskwie i Berlinowi do cna zdegenerowanych człeków (człeczki takoż). Przykład babuli i matuli szambolana Czaskowskiego może być w sposób wielce wymownie przywoływany jedynie egzemplifikacyjnie. Wśród nas wszak funkcjonują w bliższej i dalszej odległości wielość takowych kreatur zaśmiecających familiarny oraz „znajomkowy”, nasz osobisty, personalny horyzont – znaczy się przykładowo imiennie Lechy, Ryśki, Piotrki czy Adamy. Czyżby ktokolwiek z tegoż grona w sposób wielce ogólny i zgeneralizowany oczekiwał znamiennej wypowiedzi z cyklu: ego te absolvo??
Jeśli tak, to możemy w nieco optymistycznej formie oraz dyspozycji oczekiwać znaczących efektów iluminacyjnych (jak u św. Pawła), a w konsekwencji dokonywania zasadnej dezercji ze złej strony mocy i w konsekwencji przejścia na jej strony jasność!!! Rzecz jasna w sposób oczywisty oraz pozostający w ścisłej korelacji z prozaiczną oczywistością pozostaje niepodważalny fakt, że w obrębie kompozytorskiej działalności jako głównej persony występującej na arenie w postaci kompozytora występuje gremium o nieco pośledniejszej zauważalności, a mianowicie tzw. akompaniament. Adekwatną rolę; w szczególności w klasycznym, estradowym jej odbiorze w akompaniamentowej formie pełni tzw. asystencki chórek wspomagający prezentowanego wokalistę (tkę). Nie wchodząc niepotrzebnie dalej w tego typu wokalistyczny dyskurs powinniśmy jednak być może w sposób co nieco zaowalowany odnieść się do specyficznie realizowanego politycznego w istocie rzeczy prezentowanego wszem i wobec akompaniamentu. Zbędnym jest jak należy sądzić egzemplifikować personę pt. Hyrzy Ruj, czyli fuhrer polactwa jako naczelnego kompozytora zdarzeń i wydarzeń realizowanych pod jego batutą przez totalną opozycję. To po prostu nomen omen oczywista notoryjność nie wymagająca przeprowadzania jakiegokolwiek probacyjnego postępowania. W skład tegoż nieposzlakowanego w jego edeńskich zamierzeniach oraz podjętych (nie wiadomo jednak jakich) działaniach gremium wchodzą takowe intelektualne super tuzy jak nie przymierzając: duet Joński & Szczyrba, general sekretar PEŁO Marcin Qurfiński, łysy kabareciarz, a przy okazji wnuczek W. Gomułki BORYSŁAW, podjarany do imentu i odpiłowany od rzeczywistości Sławek Nitrasik, względnie feministyczne człeczki jak np. Sylwia Spurek, całkowicie odmóżdżona Dżakira, Iza Leszczynka czy też kopernikańska z natury rzecz biorąc Gośka Wikidajło z Błońska. Kanał Sueski… w immanentnym strachu!!! Przy tego typu prezentacji znakomitych osobistości ściśle związanych z dobrobytem tubylstwa TENKRAJU winniśmy zatem z dalece idącym szacunkiem i należnym serwilizmem pochylić nasze czerepy. I niechaj tak ustawicznie trwa mać!!! I z tymże wielce co poniektórym zdebilowanym człeczkom permiwistycznie udzielmy naszego zrozumienia i absolucji……
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
3.03 2023
Zostaw komentarz