Dwa dni temu na ul. Powstańców Śląskich w Warszawie koło Galerii Bemowo stałem jako pieszy na czerwonym świetle z czwórką wyrostków w wieku ok. 12-13 lat. Czekanie się dłużyło, a auta nie nadjeżdżały. To było takie leniwe wczesne popołudnie.
Trójka młodych ruszyła zatem na pasy na czerwonym, ja po chwili zastanowienia za nimi. Ale jeden został i czekał i nagle słyszę donośne pytanie: – Dlaczego przechodzi pan na czerwonym?
Odruchowo odpowiadam, że i tak nic nie jedzie. Nie będzie mnie przecież gówniarz strofował. Mnie profesora.
Ale potem zatrzymuję się już po drugiej stronie, dochodzi do mnie ten czwarty, a ja po chwili refleksji mówię mu: – dziękuję, miałeś rację, nie powinienem był. Tenż odchodząc w stronę galerii pokazał mi lajka. I pobiegł za kolegami, którzy wcześniej przeszli na czerwonym. Było w nim coś cudownego, zaskakującego pozytywnie.
Zostaw komentarz