Przeczytałem najnowsze uwagi Edwarda Luttwaka dotyczące stosunków polsko-amerykańskich w zakresie polityki obronnej i on tylko w jednym ma rację:

W Polsce potrzebny jest powrót poboru powszechnego i bardzo znaczące rozszerzenie programów szkolenia obronnego.

Niestety – to brzmi źle, ale większość poważnych analityków jest przekonanych, że jeśli Polska nie da rady w sposób zasadniczy wzmocnić swojego potencjału obronnego, to wojna z Rosją będzie nieunikniona.

Ten potencjał, to nie tylko sprzęt wojskowy, ale właśnie, przede wszystkim, potencjał ludzki, mierzony nie tyle optymistycznymi wyobrażeniami, ale realnymi zdolnościami państwa do wystawienie odpowiednio liczebnej i ukompletowanej armii oraz – co bardzo istotne – w jego zdolności do długofalowej możliwości wprowadza odpowiedniej liczby nowego, właściwie przeszkolonego żołnierza w celu uzupełniania nieuniknionych strat.

Obecnie państwo polskie tych zdolności nie ma i wymaga to szybkiego zaopiekowania.

Tego nie da się zrobić bez poboru powszechnego oraz naprawdę szerokiego programu szkoleń obronnych dla wszystkich osób zdolnych do noszenia broni.

Luttwak ma rację, że Polska powinna tu po prostu jak najszybciej skopiować sprawdzony model fiński.

Bez tego nie uda się ani zbudować odpowiednio licznej armii, ani uzyskać zdolności prowadzenia skutecznej obrony na wypadek przedłużającego się konfliktu. Samymi Himarsami i F-35 sprawy się nie załatwi. Wojsko, to przede wszystkim zdolni do walki ludzie! Żadni Amerykanie czy Grecy tego nam nie dadzą, bo obrona naszej ojczyzny, to nasze zadanie a nie ich.

Foto: Prezydent.pl