Wielu analityków i publicystów porównuje rządzącego Polską nieszczęśnika Kaczyńskiego do Władysława Gomułki, i faktycznie, jest sporo podobieństw, przede wszystkim obsesyjne opętanie władzą i acetyczny tryb życia. Towarzysz „Wiesław” przez czternaście lat rządził PRL-em ale mieszkał w kawalerce i palił najtańsze papierosy, dobra materialne były dla niego zbędnymi luksusami, psującymi morale klasy robotniczej, toteż zakazał w 1962 roku produkcji kiełbasy krakowskiej i żywieckiej, jako niepotrzebnych produktów burżuazyjnego rozpasania.
Kaczyński siedzi w polityce od zawsze, poza nią sam nie potrafi sobie nawet zrobić kanapek, ale niczego się nie dorobił, jego dom wymaga solidnego remontu a otaczające go ogrodzenie zżera rdza. Auta nie ma bo nie ma prawa jazdy, nie ma żony ani dzieci, ma za to armię pochlebców i miernot, które na jego polecenie popełnią każde możliwe łajdactwo. Jest niczym zdegenerowany cezar otoczony bandą dworaków, każdego dnia utwierdzających go w jego obsesjach i szaleństwie.
Ludzie tacy jak Gomułka i Kaczyński są typami o wiele bardziej niebezpiecznymi od trampkarzy pokroju Tuska, bo ich nie można kupić, to ten typ fanatyzmu, który wytwarza wewnętrzną blokadę na zewnętrzną sterowalność. Takiego Tuska czy inną tego rodzaju szumowinę zapcha się dolarami, mieszkaniem w luksusowej dzielnicy bądź też jakimś lukratywnym stanowiskiem zagranicznym i on jest szczęśliwy a ludzie mają względny spokój. W przypadku obsesyjnych psychopatów to nie działa, oni nie spoczną dopóki nie zealizują swoich chorych urojeń, bez względu na cenę jaką zapłaci kraj i społeczeństwo. W sensie klinicznym jest to choroba umysłowa, zaś ostanie szaleństwo Kaczyńskiego z bandycką ustawą zwierzątkową świadczy, że stary frustrat do reszty oszalał. Jego wyznawcy na dole ostanio wyjątkowo intensywnie bredzą, że „prezes wie co robi” ale na tego typu ludzi nie ma sensu zwracać uwagi bo oni też wymagają leczenia. A przede wszystkim powrotu do podstawówki.
Żadne prymitywne racjonalizacje nie zmienią faktu, że kraj znalazł się pod władzą pomyleńca bo inaczej nie można tego analizować, w sytuacji gdy z miłości do zwierząt w ciągu jednej nocy rujnuje się trzy branże rolnictwa a dziesiątki tysięcy ludzi spycha w otchłań bezrobocia, bankructw i niespłaconych kredytów. Za takie działania w innych czasach była tylko jedna solidna kara czyli szubienica, niestety ale czasy od dawna nie są już normalne.
Zaczęliśmy od podobieństw „Wiesława” z Jarosławem, teraz przejdźmy do wielkiej różnicy. Gomułka miał jaja, bez względu, że był bandytą i marksistowskim doktrynerem, miał jaja większe od słonia, bo aby w tamtych czasach potrafić zbuntować się przeciwko Stalinowi, trzeba było mieć jaja słonia. „Wiesław” ogłaszając „polską drogę do socjalizmu” wiedział, że mogą go za to wywlec z domu o czwartej nad ranem, ogłosić agentem imperializmu, wtrącić do enkawudowskiego lochu, zerwać paznokcie, zatłuc metalowym prętem a na końcu odstrzelić mu łeb i wrzucić do dołu. A jednak wiedząc to wszystko – postawił się. On jeden w ciągu 45 lat istnienia sowieckiego prorektoratu nad Polską.
A ile ma odwagi Kaczyński, to widać i czuć, aż smród bije po oczach! Ten żałosny szczur potrafi wypowiedzieć wojnę rolnikom, siedząc w swoim ponurym gabinecie na Nowogrodzkiej albo w sejmie, otoczony karkami z ochrony, podczas gdy przedstawiciele żydowskiej nacji traktują Polskę niczym swoją własność i przy jego milczeniu piszą w Jedwabnem na nowo historię kłamstw. Pod rządami tego szczura do Polski wjeżdża dziesiątki tysięcy ton śmieci, odpadów z niemieckich hut i jakoś sprzeciwu nie słychać. Pod rządami tego arcy zdrajcy do reszty tracimy suwerenność i choć towarzysz Stalin od dawna gnije w piekle, jakoś nie słyszymy o nowej polskiej drodze.
W 2015 roku byłem umiarkowanie zadowolony. Rządy PO – PSL odchodziły w przeszłość i choć żyje wystarczająco długo by nie wierzyć politykom, w Kaczyńskim pomimo wszystko widziałem pewien rys patrioty. Wydawało się, że pomimo wszystko o coś mu chodzi. Gdy patologicznego bankstera Morawieckiego, który bawił u Sowy z platformianymi kryminalistami, zrobił swoim premierem, straciłem resztki złudzeń a dziś widzimy już niemal wszyscy, że ten farbowany lis jest tylko do bólu cynicznym politycznym sterowaczem, i niczym więcej. Jest kolejnym produktem gnoju Magdalenki i dealu Kiszczaka ze swoimi agentami a cała ta żałosna IV RP to opakowanie zdrady i badytyzmu w socjal dla pustych lemingów i wycieranie sobie brudnych ryjów katolicyzmem i patriotyzmem.
Dla tego szczura najważniejsza jest PARTIA, nie zaś państwo czy społeczeństwo. Jeśli dobro partii będzie wymagało zainstalowania tęczy na sztandarze, on się nie zawaha. A potem odejdzie do swojego bliźniaka na Mickiewicza, i jak Chruszczow, skończy jako zasłużony emeryt, czytający książki w swoim bujanym fotelu i nie odpowiedziawszy za żadne ze swych łajdactw, a jego żałosne medialne politruki w stylu Pereiry z TVP Info będą mu stawiać pomniki.
Naszym nieszczęściem i tragedią od końca XVIII wieku są rządy sprzedajnej agentury i brak jakichkolwiek państwowotwórczych elit. Miotamy się nieustannie pomiędzy szczurami a tramkarzami, rozkładającymi kraj pod nadzorem zagranicznym i parasolem służb specjalnych. To chocholi taniec. Aż do końca.
Słyszycie od lat, kto nie zagłosuje, ten nie ma racji! Chodzicie i głosujecie a ta banda, która co parę lat zmienia tylko kolory, wciąż dyma was bez mydła.
Dlaczego GNOM? Tak nazwał Gomułkę Janusz Szpotański – „Szpot”, za co dostał trzy lata a towarzysz nieposiadający się z furii wykrzyczał na plenum KC, że satyra „Szpota” jest „reakcyjnym paszkwilem, ziejącym sadystycznym jadem nienawiści”. Odszedł GNOM, niech żyje Gnom, a kraj się wykrwawia.
Zostaw komentarz