Media, akredytowany korpus polskich dziennikarzy, powinien być dopuszczony na granicę. Tracimy bowiem wpływ na narrację medialną. Oficjalne komunikaty władz nie wystarczą. Poza tym, taka jest rola dziennikarzy.
Rosyjskie TV m.in. Ruptly nadaje non stop w internecie streaming z koczowiska. Widać jak np. białoruscy żołnierze organizują konferencje prasowe podczas, których Irańczyk mówiący płynnie po rosyjsku wygłasza apel do polskich władz o wpuszczenie na nasze terytorium.
Z braku relacji polskich mediów taki obraz i przekaz idzie w świat. A powoływanie się na przykład wojny wietnamskiej jest grubym nieporozumieniem.
Tak, bez mediów nie dowiedzielibyśmy się o masakrze w My Lai, a ta bezsensowna wojna trwałaby jeszcze dłużej.
Rolą rządu jest umożliwić mediom bezpieczną pracę, a dziennikarzy, odpowiedzialne relacjonowanie tego co tam się dzieje na granicy białoruskiej.
Fot. Polska Policja na granicą.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Uważam, że to nie jest dobry pomysł. Dziennikarze, celebryci nie powinni przeszkadzać w odpieraniu hybrydowego ataku Łukaszenki na Polskę.