Lubię je czytać, bo czyta się je łatwo i jak kryminał (w dwojakim sensie tego słowa). Ale jednocześnie niestety budzą we mnie najgorsze instynkty… Głęboko niechrześcijańskie pragnienia i tęsknotę za Kodeksem Hammurabiego.

Ostatnio przeczytałam (tutaj) piękny kawałek o nielegalnej żonie Ławrowa (jako, że z pierwszą żoną się nigdy nie rozwiódł), jej córce, matce, kuzynce, jachtach Deripaski i 11 dniowych wakacjach za kilkadziesiąt milionów dolarów głównego rosyjskiego stratega i dyplomaty na Morzu Śródziemnym.

Jasne, że kazdy wie kto to Putin i kim są jego ludzie, ale jednak… Oglądam przy okazji opisu tego dochodzenia posty w Tic Toku, jakie produkuje 11 letnie potomstwo omawianych sfer opisując swoje nowe, sportowe buty za wiele tysięcy dolarów i szkołę w Szwajcarii, oglądam urocze zdjęcia z Instagrama z posiadłości na Sardynii, jachtów u wybrzeży Turcji, czy kosztujących dziesiątki milionów dolarów każdy, licznych apartamentow w Petersburgu, Moskwie czy Londynie dla teściowych, kochanek, kuzynów, pasierbów i dotykalnie widzę i czuję świat bandytów. Globalnych bandytów. Patrzę na te z trudem wręcz dające się opisać bogactwa, na nie mające żadnych granic użycie i nadużycie i z bólem, ale dobitnie uzmysławiam sobie, że darmo spodziewać się tu jakichkolwiek, najmniejszych choćby hamulców, że nie znajdzie się tu śladów, jakiegokolwiek, nawet najbardziej prymitywnego i brutalnego systemu moralnego, choćby i takiego jaki miał „wor w zakonie”. Jest tylko siła, przemoc, kłamstwo i kasa, kasa, kasa, KASA i użycie.

Każdy nawet najbardziej samowładny i bezwzględny władca dawnych wieków był w pewnym sensie lepszy niż oni, bo przynajmniej czerpał swoja legitymację z jakiegoś systemu wartości. A choćby go i przekraczał, to przynajmniej wiedział, ze on istnieje. Niech to będzie system prymitywny albo okrutny i nie do zaakceptowania ale jednak był. Dla nich nie istnieje nic poza oszustwem, kłamstwem, siłą, przemocą, kasą i użyciem.

I myślisz sobie o tych wszystkich ludziach, okradanych, poniżanych, torturowanych, dręczonych, a czasem i zabjanych, tylko po to by te prymitywne, chamskie i nieludzkie stwory mogły panować.

A jak sobie już to uprzytomnię, to rozumiem też, że nic innego nie powstrzymuje tych ludzi, jak tylko podstawowe instynkty. Strach. Strach przed realną utratą kasy i użycia, ale przede wszystkim, strach przed utratą życia, elementarny strach przed fizycznym bólem…. Bo niczego innego po prostu nie rozumieją.

I to właśnie we mnie wychowanej zawsze w wierze w człowieka, w ludzki rozum, w dobre strony ludzkiej natury – budzi najgorsze instynkty. Bo człowiek staje bezradny i nie widzi sposobu: co z nimi zrobić.

Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.