– „Dupę Ci wytrzaskam. Lubię aktywne i dobre w łóżku kobiety” – to tylko najbardziej cenzuralna i delikatna próbka z wiadomości, które współpracownikom i kandydatkom na aktorki wysyłał Emil Stępień, producent filmu „Dziewczyny z Dubaju”. Jak się okazuje, ma dla nich nie tylko zawodowe propozycje…

O „esemesowych popisach” Stępnia dyskutuje już pół branży modelingowej. Od kiedy pierwszy raz napisałem o tych zdarzeniach dostaje co najmniej jedną wiadomość dziennie z kilkunastoma screenami rozmów. Ostatnią wczoraj.

Mechanizm jego działania za każdym razem jest podobny.

– Wypatrzył mnie na Instagramie. Najpierw polubił moje zdjęcie, potem wysłał wiadomość z pozdrowieniami – mówi mi jedna z kobiet. Prosi o zachowanie anonimowości. – Wiem, że nie byłam pierwszą, którą tego dnia, od rana kusił na spotkanie. Mojej koleżance obiecał Himalaje aktorstwa. W każdej z nas widział ogromny potencjał… – przekonuje.

Zdaniem dziewczyn, Stępień jest niecierpliwy i dość szybko wykłada karty na stół. Dopytuje kandydatki, czym się zajmują, czy mają chłopaków i czy są w nich zakochane.
– Kiedy nie odpisujesz, irytuje się. Oznajmia, że porozmawiają, jak będzie „płynność rozmowy”. „Ja chce konkret, a to brzmi infantylnie. Nie mam czasu pisać godzinami. Zamykamy temat” – napisał mi – opowiada jedna z aktorek. Jak się okazuje, zamknął tylko na chwilę… – On chyba wszystkie te wiadomości kasuje i zapomina z kim rozmawiał, bo odezwał się znowu.