Tego się już nie da skomentować! (Zobacz tutaj).

Kiedy amerykański wiceprezydent-elekt J.D. Vance zapowiedział dopiero co, że Ameryka nie zgadza się na żadną cenzurę polityczną w mediach społecznościowych, kiedy ostrzegł, że USA zerwą współpracę z każdym krajem Zachodu, który taką cenzurę wprowadzi i że USA będą nawet gotowe opuścić NATO, jeśli taką cenzurę wprowadzi Unia Europejska, to co robi niemiecki wicekanclerz Robert Habeck?

Otóż Robert Habeck zdecydował, że będzie w przyszłych, przedterminowych wyborach kandydował na urząd kanclerski oraz stwierdził, że uważa, że Donald Trump wygrał wybory za sprawą „algortymicznych manipulacji” na portalu „X” i że będzie domagał się wprowadzenia w Niemczech „państwowej interwencji” w media społecznościowe, aby „powstrzymywać rozpowszechnianie się ekstremalnych poglądów szerzonych przez ugrupowania przeciwne władzy”.

Habeck nie ma w obecnej sytuacji politycznej w Niemczech wielkich szans na objęcie pozycji kanclerza, ale z różnych powodów przyspieszone wybory w tym kraju odbędą się najwcześniej późną wiosną a być może nawet dopiero w czerwcu. Oznaczać to będzie, że przez pół roku po rozpoczęciu pracy przez administrację Trumpa Niemcy będą w chaosie i politycznej izolacji w strosunkach z USA.

Pomyślmy tylko, jak wielka byłaby to szansa dla Polski, gdyby tylko nasza władza wykazała się choćby elementarną asertywnością.