Oglądam sobie trelewizyjną audycję i słyszę o „skandalicznej” sprawie wejścia o szóstej rano policji do jakiegoś użytkownika internetu (zwanego z cudzoziemska internautą) i skonfiskowaniu mu komputera za film obrażający prezydenta Andrzeja Dudę, w którym nie ma żadnych gróźb, a jedynie niezbyt inteligentne żarty. Pal sześć głupi film, jakich pełno codziennie w sieci.

Już kląć zacząłem, zastanawiając się nad nadgorliwością ortodoksów, ale na szczęście pan Patryk Jaki, uczestniczący w programie, powiedział dokładnie to, co i mnie przyszło na myśl. Tak nadgorliwość jest gorsza od nazizmu. Szczególnie nadgorliwość prokuratorów. Czy sprawa ta była jednak wyłącznie spowodowana urzędniczym pędem do zachowania stołka i chęcią przypodobania się władzy? Właśnie.

Znalazłem artykuł w GW, opisujący zdarzenie. Pomijam fakt, że dziennik ten ma swoich ludzi wszędzie, nawet dość daleko od Warszawy i zna szczegóły jeszcze przed ich zaistnieniem, natomiast ciekawe jest zestawienie poważnego tytuły z trochę żartobliwą treścią. Tytuł, „Koniec żartów z prezydenta Dudy. Policja przeszukała mieszkanie internauty. Prokuratura wszczęła śledztwo”, sugeruje powrót do czasów „zamordyzmu”, gdzie każda krytyka władzy będzie kończyła się najściem sił policyjnych i wyrokiem sądowym. Treść zaś podaje niesprawdzalne nigdzie lub trudne do zweryfikowania informacje o oburzonych „fanach prawicy”, którzy donieśli na biednego trolla, bo tak mówi o autorze filmu artykuł.

Zauważmy termin „fan prawicy”. To tak, jakby mówiło się o fanach klubów piłkarskich, czyli „kibolach, słowie jednoznacznie pejoratywnym”, albo o miłośnikach zespołów muzycznych. Nie można więc, traktować ich zbyt poważnie. Zwolennik prawicy jest fanem ergo nie jest to ugrupowanie zbyt poważne, acz kłopotliwe. Ech! napisałbym artykuł o języku takich „zagrywek”, ale…po co? Nic to nie zmieni.

Wracajmy do naszego „trolla”. Z tytułu wynika, że wszczęto sprawę przeciwko niemu, a w treści napisano, że „jeszcze nie wiadomo”, czy przeszukania dokonano u „właściwej osoby”. Straszna jest ta władza w Polsce obecnie! Ktoś obraził prezydenta, to łapiemy kogo się da, byle tylko tego, który nie głosował na PiS. Wszystko to, nie tylko ośmiesza organy państwa, ale również wymaga zbadania pod innym zupełnie kątem.

Rozpatrzmy to na tle polityki oczerniania Polski na Zachodzie. Nie wyszła debata w Brukseli, lecz nie oznacza to, że akcja dobiegła końca. Nauczyłem się, że czasem „michałki” działają lepiej na wyobraźnię niż „front page headlines” i potrafią być bardzo skuteczne, jeśli przekaz umieszczony jest w określonym kontekście. Tu kontekst jest oczywisty, a nasz „michałek” wpisuje się w obraz, który ma dotrzeć do świadomości przeciętnego odbiorcy, zarówno w Polsce, jak i w Europie. Jest to przecież artykuł na opiniotwórczym portalu, znanej gazety, prenumerowanej przez wiele obcych ambasad.

Nie zorientowani w sytuacji, nie znający naszej rzeczywistości, za którymś kolejnym „newsem” tego typu uwierzą w końcu w to, że u nas nie ma demokracji, a rządzą nami autokraci. Nie potraktujcie tego jako jakiegokolwiek oskarżenia bądź sugestii, lecz nie jest drogo i trudno stworzenia takiej „miny”, małej „minki”, która w swojej masie może zamienić się w bombę. Trzeba tylko wyhodować lub podpuścić trolla, stworzyć go nawet, znaleźć osoby, które doniosą do prokuratury, a najlepiej tam, gdzie prokurator jest „spolegliwy” i mamy kolejny antydemokratyczny akt, który przyćmi słynnego „Antykomora”, bo jest świeżuteńki, jak ciepłe bułeczki.

Dobrze, że wiceminister sprawiedliwości, pan Patryk Jaki, zareagował stanowczo i właściwie, obwiniając o całe zamieszanie prokuraturę, czym wyraźnie zrobił przykrość redaktorowi prowadzącemu i współuczestniczącemu w dyskusji posłowi PO, którzy mieli wyraźną ochotę zaprezentować widzom swoje „święte oburzenie”, lecz wypowiedź pana ministra spowodowało, iż tylko usta parę razy otworzyli, dźwięków żadnych nie wydając, tylko na inny temat jąkać się zaczęli.

Pan Minister nie mógł powiedzieć tego – jest politykiem i rozumiem to – toteż ja powiem wprost. To oczywista prowokacja i będzie takich więcej. Mam jedynie nadzieję, że władze są tego w pełni świadome i będą szybko reagować. Ja najbardziej obawiam się ortodoksyjnych wyznawców. Bardzo łatwo nimi manipulować. Swoją drogą, warto by zmienić przepisy prawa w Polsce, dotyczące takich delikatnych kwestii.