Zawrzało. Nawet część prawej strony sceny politycznej oburza się na dr Magdalenę Ogórek za to, że przypomniała rodowe nazwisko senatorowi Borowskiemu, od lat nie szczędzącego Polakom pouczeń i połajanek.

Apogeum absurdu osiągnęło tzw. Forum Żydów Polskich.

Niejaki Paweł Jędrzejewski (jeden z administratorów) wali jak cepem:

Wpis Magdaleny Ogórek na Twitterze na temat rzekomej zmiany nazwiska przez senatora Marka Borowskiego (a następnie „wytknięcie”, że jego ojciec zmieniał, tak jakby to Marek Borowski podejmował decyzje za swojego ojca lub był za jego decyzje odpowiedzialny) jest paskudne w tym sensie, że zamiast podejmować polemikę z Borowskim na argumenty i mówić o jego własnych poglądach i postawie, „kabluje” go opinii publicznej za jego pochodzenie. Taki donos: „patrzcie, przecież to ukryty Żyd”. „Maran”.

(…) Rzecz w tym, że pochodzenie żydowskie jest dla wielu w Polsce stygmatem, piętnem. Gdyby ojciec Borowskiego zmieniał nazwisko nie z Berman na Borowski, ale np. z Martinez lub Romano na Borowski, Ogórek by tego nie „wypominała”, bo hiszpańskie lub włoskie nazwiska nie uderzają w Polsce w żaden „wrażliwy” kontekst. Jednak inaczej z żydowskimi: dla wszystkich skażonych stereotypami antysemickimi wzmianka o żydowskim pochodzeniu ma wydźwięk mocno jednoznaczny. Oznacza w „tajnym kodzie kulturowym” jedno słowo: „WRÓG”.

(…)

Trzeba przeciw temu protestować.

Żeby to bagno nie wylało i nie pokryło wszystkich cuchnącym mułem, jak to zdarzało się już nie raz w historii.

https://www.facebook.com/groups/74795851354/

 

Oto logika na miarę 200 mld dolarów, jeśli dobrze pamiętam wysokość roszczeń aktualnie wysuwanych przez organizacje Żydów amerykańskich pod adresem Polski. My, Polacy, jesteśmy wrednymi antysemitami odpowiedzialnymi w dużej części (za chwilę okaże się, ze w większej) za Holokaust, bowiem spoczywa na nas zbiorowa odpowiedzialność za Jedwabne, choć tak naprawdę nieznana jest nawet liczba żydowskich ofiar.

Natomiast wspomnienie o stalinowskim oprawcy, który wywodził się z kręgów tzw. żydokomuny to antysemityzm.

Tymczasem zgodnie z prawem symetrii jeśli ja, Humpty Dumpty, Polak i Katolik, jestem odpowiedzialny za Jedwabne, to tak samo odpowiadać za zbrodnie popełniane przez wspomnianego już Jakuba Bermana, jego brata Arona, Salomona Morela, Salomona Fabera, Józefa Światło, Józefa Różańskiego (Goldberga), Leona Kasmana, Luny Brystygierowej, Izaaka Maciechowskiego, Kazimierza Graffa, Stefana Michnika i wielu innych powinien Adam Michnik i senator Marek Borowski. I  wszyscy inni Żydzi rozsiani po całym świecie.

Stalinizm był gorszy od nazizmu. To trzeba sobie powiedzieć. Nie tylko pod względem ilości ofiar, ale przede wszystkim skutków.

Ale powstał jedynie film o dzieciach nazistów i doczekał się takiej oto recenzji na łamach polskojęzycznego „faktu”:

Potomkowie największych zbrodniarzy hitlerowskich nie mogą zapomnieć ani o tych potworach, ani o zbrodniach jakich się dopuścili.

Ci ludzie nie zrobili nic złego. Niby żyją tak jak wszyscy ludzie na świecie – oddychają, jedzą, śpią. A jednak w każdej sekundzie czują, że są inni. Bezustannie dręczy ich świadomość, że ich najbliżsi byli potworami, odpowiedzialnymi za najstraszliwsze zbrodnie w historii ludzkości. Noszą nazwiska, które do dziś budzą grozę: Himmler, Goering, Frank. Dzieci Hitlera – taki jest tytuł telewizyjnego serialu dokumentalnego, który teraz powstaje. To właśnie przy okazji jego realizacji spotkali się synowie, córki i wnuki przywódców hitlerowskiego reżimu. Okazało się wówczas, że wszyscy z trudem znoszą swoje pochodzenie. „Jak wiele z tego potwora jest we mnie?” – zastanawiają się. Gdy patrzą w lustro, dostrzegają rodzinne podobieństwo. Ale to jeszcze można by znieść. Gorsza jest myśl, że mogliby odziedziczyć również ich zbrodnicze skłonności. Dlatego niektórzy z nich postanowili, że nigdy nie będą mieli dzieci – na wszelki wypadek.

http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/dzieci-oprawcow-zyja-z-pietnem-zbrodni/f47l7zg

Jestem przekonany, że Marek Borowski nie zrobił osobiście nikomu nic złego (poza przynależnością i aktywnością w PZPR).

Ale jako potomek stalinowskiego aparatczyka, krewny stalinowskiego zbrodniarza, winien zachować powściągliwość w swoich wystąpieniach.

Wzorem dzieci towarzyszy z NSDAP codziennie goląc się zadawać sobie powinien pytanie:

Jak wiele z tego potwora jest we mnie?

Borowski natomiast woli uderzać w tony mentora, pouczającego nas o tym, jak powinna wyglądać demokracja i dlaczego PiS jest be.

Ten sam zarzut można też postawić Michnikowi i paru innym byłym opozycjonistom, obecnie taplającym się w luksusie nieznanym nawet ich ojcom/bratu zasiadającym wysoko w aparacie PRL.

Jednak przypominanie o bandyckim rodowodzie obecnych „autorytetów” to wg pożytecznych idiotów „antysemityzm”.

Żydzi muszą wreszcie zrozumieć, że przedstawiciele ich Narodu w krajach Europy Wschodniej byli oprawcami stosującymi te same, a często nawet gorsze metody, co wcześniej niemieccy zbrodniarze.

Dlatego przypominanie zbrodni Morela, Bermana czy Michnika nie jest antysemityzmem.

To przypominanie prawdy historycznej, której nie da się zamazać wydając „gazetę wyborczą” nawet w dwumilionowym nakładzie.

30.07 2017