Po pierwsze, nie nazywajmy tych ludzi uchodźcami, tylko nielegalnymi emigrantami. „Uchodźca” w języku polskim kojarzy się z ucieczką przed wojną lub zagrożeniem życia. W tym tłumie u naszych bram takich osób jest znikomy procent. Reszta ginie lub jest mordowana, ponieważ nikt im ucieczki nie sponsoruje. Tu mamy do czynienia z hidżrą, czyli zdobywaniem terenu przez islamskich terrorystów, ideologów oraz bandytów. Lepiej przyjąć takie założenie, bo wówczas łatwiej znajdziemy prawdziwych uchodźców, a tym każdy z nas pomoże. Ci, którzy szturmują granice Węgier, to tchórze, którzy swoje żony i dzieci wykorzystali, by im było lepiej.

Po drugie, zasmuca mnie ilość stron w sieci wzywających do różnych wirtualnych i kilka realnych protestów przeciwko islamskiemu najazdowi na Europę. Smuci mnie, bo wszystko to wskazuje, jak nas podzielono. Nieważne jest kim byliśmy, kim jesteśmy, do jakiej partii należymy lub nie, ale wszyscy widzimy zagrożenie. Kłócimy się, ale możemy się kłócić u nas, wyzywać się, czasem bawić w „kryteria uliczne” i nikt nikogo nie chce ściąć albo spalić w żelaznej klatce. I to poczucie nas łączy.I każdy z nas chcę, by nadal łączyło, by nadal dziewczyny chodziły w mini, albo jak chcą, byśmy słuchali i czytali to, co chcemy, chodzili do kościoła lub nie. I to nas łączy. Apeluję więc, do wszystkich, którym wstrętny jest islamski faszyzm, byśmy razem, zjednoczeni w swej masie, zaprotestowali przeciwko islamizacji naszej części świata. Apeluję do was zwolennicy związków jednopłciowych, ekolodzy, feministki, zastanówcie się kogo bronicie, bo teraz najwyżej ktoś rzuci w waszym kierunku jakieś przekleństwo, a już niedługo wasi „podopieczni” nawet nie będą z wami rozmawiać. Zetną wam głowy, ukamienują, spalą w żelaznej klatce i szybko zapomnicie o paradach równości i zatęsknicie do podpalanej, co jakiś czas tęczy. U nich żadnej tęczy nie będzie. Wy wówczas będziecie chcieli uciekać. Tylko dokąd? jedynie razem wszyscy, uznający podstawy naszej cywilizacji, będziemy w stanie przeciwstawić się temu islamskiemu szaleństwu. Otwarcie, bez masek, bez strachu. Muzułmanie tego boją się najbardziej. Nie bójmy się fatwy i sami rzućmy fatwę na tych, którzy nam grożą.

Po trzecie, nie bójcie się różnych Junckersów i Messerschmittów. To tylko marki starych samolotów, których wraki, zaściełają europejskie pola, wraz z kośćmi ich pilotów, podobnie usiłujących narzucić swoje zdanie światu. Chciałbym również przypomnieć temu Junckerowi, że to prawda: Polacy uciekali przed wojną wielokrotnie. Zmusili ich do tego, ci, którzy teraz udają jedynych „sprawiedliwych” na świecie. radziłbym mu również, by przeczytał trochę więcej książek. Może zrozumie. Sądzę, że każdy z nas, bez względu na to, czy należy do ONR, czy do innej partii, czy nie należy nigdzie, bez wahania rzuci wszystko i często narażając własne dobro, pomoże prawdziwym ofiarom wojny, nie patrząc na jego rasę lub wyznanie. Prawdziwym ofiarom, a nie tym, którzy tragedię dzieci i kobiet wykorzystują dla własnych pokrętnych celów. W tym wszyscy jesteśmy zgodni. Chcemy też, by uszanowano nasze wartości oraz nasz sposób życia. Nie zmuszamy nikogo do picia i jedzenia tego, co my, ale nie pozwalamy, by przyjezdni tłukli butelki i wyrzucali jedzenie, bo ono jest niezgodne z ich obyczajami. Nam ich sposób życia nie przeszkadza, póki nie narzucają go nam siłą i zbrodnią.

Po czwarte, zbliżają się wybory. Zapytajmy na spotkaniach wyborczych kandydatów na posłów i senatorów, jak zamierzają ochronić Polskę przed terrorem Islamu i zadbać o to, by hidżra nie dotknęła naszego kraju. Czy ulęgną szantażowi Brukseli, wspieranej petrodolarami Arabii Saudyjskiej? Co zrobią, gdy okaże się, że wśród tych emigrantów, nie ma uchodźców, a tylko dżihadyści, bo Polska jest dla nich ziemią dotąd niezdobytą? Pytajcie konkretnie i żądajcie konkretnych odpowiedzi, bez politycznego oszustwa oraz dyplomatycznego fałszu i obłudy. Niech chociaż raz spocą się, kiedy będą musieli być szczerzy. To nie salony dyplomatyczne, opanowane przez faryzeuszy, ale kraj i naród, który chce zaufać własnym przedstawicielom.  Nota bene uważam, że to, co robi polski rząd, wchodząc w ogóle w dyskusję z jakimś Junckersem, popieranym przez byłego „polskiego” polityka można odebrać, jako umycie rąk i pułapkę dla nowych władz. Róbcie tak dalej, a trelewizja będzie was chwalić. Tylko ona i to już nie długo.

To nie jest post przeciwko ludziom innej wiary, rasy lub poglądów. To jest post w obronie tolerancji i demokracji. To jest post przeciwko islamskiemu szaleństwu, ogarniającego powoli całą Europę. To nie my szerzymy nienawiść i posługujemy się jej mową. To on ze swoim szariatem, łamaniem praw człowieka, petrodolarową butą i absolutnym okrucieństwem wobec wszystkiego co jest inne, stanowią dziś definicję nienawiści, ksenofobii oraz faszyzmu.

Nie podam źródła cytatu, ale pamiętajcie: „Together we stand, divided we fall.”.