Debata wyrównana, remisowa. Bronisław Komorowski wypadł lepiej niż zazwyczaj. Nie bredził o Janie Pawle III, nie pamiętał o ofiarach Żołnierzy Wyklętych, nie wspinał się na krzesła, ale był napastliwy, agresywny – tym przegrywa. Andrzej Duda mógł ostrzej kontrować, przypomnieć np. o polityce miłości Komorowskiego i Tuska wobec Rosji, ale – jak rozumiem – nie chce już przekonywać przekonanych, ale walczy o elektorat centrowy. Kandydat PiS tego nie powie, ale ja mogę – jeśli za Dudą stoi Kaczyński, Macierewicz i ojciec Rydzyk, to za Komorowskim Dukaczewski, Kiszczak, Urban i Michnik.

Tadeusz Płużański dla portalu Pressmania.pl