Politycy PO nie mieli dobrej końcówki mijającego roku. Jednak wszystkich przebił bohater afery taśmowej, który jeszcze nie tak dawno twierdził, że Polska to państwo teoretyczne. Teraz idzie o krok dalej w swoich rozważaniach i na łamach michnikowej gadzinówki zapowiada, że „nie będzie żadnego państwa polskiego. Przyjdzie ktoś z zewnątrz i zarządzi tym burdelem”. Brzmi to groźnie, bo jeśli przypomnimy sobie apele Bolka dotyczące zbrojnej interwencji i rewolucji, to możemy się szykować do wojny domowej. Jednak tym razem ludzie z minionej epoki w obronie koryta i ich polityczne pacynki będą walczyć o utracone wpływy i apanaże, a nie jak onegdaj w naszej Ojczyźnie bywało o Polską Rację Stanu.

Czytając zapowiedzi noworoczne wysokiego funkcjonariusza aparatu władzy z czasów PO włos się jeży na głowie. – Jedynym wyjściem, moim zdaniem, jest ucieczka do przodu. Czyli próba zbudowania niestety na nowo, wspólnie nowych ram konstytucyjnych – ocenił w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Bartłomiej Sienkiewicz. – Ona (konstytucja – przyp. red.) już praktycznie została obalona – mam na myśli stworzenie sytuacji, w której nie ma żadnej kontroli zgodności prawa z konstytucją, co powoduje, że ona właściwie nie funkcjonuje. To, co się dziś nazywa sporem o Trybunał, tak naprawdę jest sporem o obowiązywanie lub nie konstytucji – wskazał Sienkiewicz.

Minister wierzy w to, że może nam pomóc tylko interwencja zewnętrznych sił politycznych i militarnych. Przypominając sobie, że w czasach PO ponownie strzelano do górników w Jastrzębiu, musimy z całą powagą rozważać słowa byłego szefa MSWiA. – Nie będzie żadnego państwa polskiego (…) W pewnym momencie po prostu przyjdzie ktoś z zewnątrz i zarządzi tym burdelem – nie ma innego wyjścia – podsumował Bartłomiej Sienkiewicz, były minister spraw wewnętrznych.

Reasumując należy dojść do wniosku, że to była zapowiedź tego, co nas czeka ze strony totalnej opozycji w 2017 roku. Przecież już był jeden taki, co zapowiedział w RMF, że prezydent gdzieś poleci i będą wybory. Po jego słowach doszło do zamachu smoleńskiego i zginął Prezydent RP prof. Lech Kaczyński z małżonką i całą delegacją na nie ludzkiej ziemi.