Cała postępowa ludzkość najwyraźniej zawyła z rozpaczy, gdy w migawkach z sobotniego Marszu Niepodległości ujrzała hasło „Biała Europa”.  W zależności od stopnia zaangażowania w postęp był to przejaw rasizmu, faszyzmu czy nawet nazizmu w czystej postaci.

Tymczasem od lat rośnie i rozkwita czarny rasizm, o czym najbardziej opiniotwórcze media milczą.

Gdzieś tak około 1930 roku dwóch czarnoskórych poetów doszło do wniosku, że kolonializm prowadzi do zniszczenia jądra kultury ludów tubylczych. Wspomagani przez jeszcze jednego czarnoskórego zapoczątkowali ruch, który około 1935 roku wydalił z siebie jedno z najbardziej niebezpiecznych dla białego człowieka słów – négritude.

Murzyńskość.

Twórcą terminu był francuski polityk Aimé Fernand David Césaire. W 1945 został posłem Francuskiej Partii Komunistycznej. Jednym z jego pierwszych sukcesów politycznych było uzyskanie dla Martyniki w 1946 statusu departamentu. W 1956 Césaire opuścił komunistów, a dwa lata później utworzył swą własną partię polityczną pn. Parti progressiste martiniquais (PPM). W latach 1945-2001 był burmistrzem Fort-de-France, a do 1993 – posłem francuskiego Zgromadzenia Narodowego.

Dzisiaj nie brak opinii, że twórcą „murzyńskości” byli także Léopold Sédar Senghor, absolwent paryskiej Sorbony (tak samo, jak Pol Pot) oraz Leon Damas.

Senghor w niedalekiej przyszłości stał się wielodekadowym prezydentem Senegalu, który pod jego przywództwem realizował budowę socjalizmu z przydomkiem afrykański.

Jednak inspiracje „murzyńskości” dotarły do Europy zza Oceanu.

W latach 1920-tych w USA doszło do powstania ruchów, zwanych później Haarlem Renaissance.

 Sztandarowym hasłem była duma rasowa.

Postać Nowego Murzyna, już nie zagubionego biedaka, czasem bohatera I wojny światowej, nigdy jednak powyżej stopnia sierżanta, ale człowieka sukcesu, biznesmena, który z „murzyńskości” czerpie swoje powodzenie.

Dzisiaj nie zdajemy sobie sprawy z tego, że popularność wielu muzyków o czarnym kolorze skóry to wynik tamtych wydarzeń.

Przecież bohater pierwszego dźwiękowego filmu „Śpiewak jazzbandu” był… Murzynem.

Czarnym.

Aczkolwiek kolor skóry zawdzięczał tym samym zabiegom, co czerski żurnalista Jacek Hugo Bader.

Pomalował się.

W Paryżu triumfowała naturalnie czarna Józefina Baker.

Przeskoczmy kilka dekad. W USA ma miejsce tzw. akcja afirmacyjna.

To mniej więcej tak, jak za Gierka było z punktami na studia. Ten, kto wykazywał się odpowiednim (proletariackim) pochodzeniem, dostawał dodatkowe punkty, które pozwalały mu się zakwalifikować na studia mimo tego, że egzamin wstępny zdał gorzej, niż ktoś wywodzący się z rodziny inteligenckiej.

W USA „punkty” były przyznawane za murzyńskość.

W końcu doszło do tego, że zaczęli protestować sami… murzyni.

Bo bez względu na to, jakie faktycznie walory intelektualne prezentował czarny absolwent był postrzegany jako potencjalny przygłup.

Co więcej, biali kandydaci na studia zaczęli pozywać uczelnie za rasizm! Bowiem nie przyjęcie ich na studia było wynikiem polityki rasistowskiej, preferującej rasę czarną!

Zostawmy USA.

Wielka Brytania.

RMF 27 maja 2001 roku podaje:

Zamieszki na tle rasowym w Wielkiej Brytanii. Tej nocy w miejscowości Oldham koło Manchesteru policjanci prowadzili uliczne bitwy z tłumem około 500 młodych ludzi. Większość uczestników zamieszek to imigranci z Azji.

Awantura zaczęła się wieczorem od ataku białego gangu na grupę młodych Pakistańczyków. Chwilę potem na ulicach były już setki ludzi. Walki z policją toczyły się do 6 rano. W ruch poszły butelki z benzyną i kostki brukowe. Z rozjuszonego tłumu w kierunku policjantów padło także kilka strzałów. W zamieszkach rany odniosło 15 funkcjonariuszy, 17 osób aresztowano. Miasteczko Oldham było areną podobnych wydarzeń już kilka tygodni temu. Jego mieszkańcy, pochodzący z Azji protestowali wówczas przeciwko policji, która ich zdaniem nie reaguje na rasistowskie prowokacje ze strony białych chuliganów. „Musimy bronić swoich domów, swojego własnego podwórka. Kiedy ludzie pukają do twoich drzwi, wyciągają na zewnątrz twoją rodzinę i biją ją – musisz temu zapobiec” – mówił jeden z imigrantów. Młodzi Hindusi i Pakistańczycy zapowiedzieli, że stworzą strefy w mieście, do których biali nie będą mieli wstępu. W mieście panuje napięta atmosfera. Służby porządkowe, by nie dopuścić do incydentów z nocy ściągają posiłki z sąsiednich hrabstw.

http://www.rmf24.pl/fakty/news-zamieszki-w-brytyjskim-oldham,nId,146391#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Tymczasem prowodyrami zamieszek byli handlarze narkotyków, którym ingerencje policji  co najmniej utrudniały biznes.

Geneza zatem jak najbardziej kryminalna.

Dzisiaj strefy no go są już stałym elementem wielu, jeśli nie większości, dużych miast zachodniej Europy.

Prócz „murzyńskości” mamy do czynienia jeszcze z islamem, przy czym obie te ideologie zbyt często się łączą.

Reakcja rządzącej lewicy jest niestety taka sama.

Zamiast chwycenia byka za rogi normalne poczucie zagrożenia nazywane jest „islamofobią”.

W Europie doszło już do tego, że podarcie Biblii nazywane jest „ekspresją artystyczną”, ale za zniszczenie Koranu idzie się do więzienia.

O ile, rzecz jasna, wcześniej nie dokonają samosądu islamiści.

„Biała Europa” to hasło rozpaczliwe.

Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, południowe Włochy. A także Szwecja, Dania i Holandia.

Belgia.

Niemcy.

Kraje, w których ludzi odurza się opowieściami o multi-kulti, w które każe się wierzyć jedynie mieszkańcom rasy białej.

Druga strona natomiast jest mocna, bowiem nami gardzi.

Muzułmanie w swojej większości nie chcą się asymilować, ponieważ czują się od nas… lepsi. To taka moralna wyższość, którą jako Polacy powinniśmy dość łatwo zrozumieć. Część z nas też czuje się biedniejsza od ludzi z zachodu, ale za to moralnie wyższa dzięki papieżowi i kilku heroicznym bitwom stoczonym podczas drugiej wojny światowej. Muzułmanie mają podobnie, tylko kilka razy silniej. Oni są blisko Boga, my Go odrzuciliśmy. Oni posiadają wysokie standardy moralne, my pielęgnujemy rozwiązłość i permisywizm. Dlaczego więc mieliby się z nami asymilować?

 

Pielęgnują w sobie z jednej strony dumę i wyższość, a z drugiej poczucie ekonomicznego pokrzywdzenia. W ich oczach jest jawną niesprawiedliwością, że moralnie zgniła Europa jest bogata, a ich macierzyste kraje – biedne. Odczytują to jako efekt wykorzystania sięgającego czasów kolonizacji. Bo przecież kiedyś było inaczej. W średniowieczu pierwsze kalifaty były ostoją wiedzy i wyższej kultury. To dzięki nim zachowały się do naszych czasów dzieła antycznych filozofów, tam powstało też wiele wielkich odkryć naukowych, choćby z dziedziny optyki. Muzułmanie pielęgnują w sobie pamięć po tych historycznych już osiągnięciach mniej więcej w ten sam sposób, w który my z dumą i melancholią wspominamy dawną Rzeczpospolitą „od morza do morza”. Do dzisiaj cieszymy się też bitwą, w której pokonaliśmy Zakon Krzyżacki, choć bitwa ta miała miejsce ponad 600 lat temu.

 

Nawet w kontekście polityki Lecha Kaczyńskiego padał jeszcze epitet „jagiellońska”, co dowodzi długowieczności pewnych historycznych koncepcji. Dokładnie tak samo jest z ideą kalifatu. Świadomość średniowiecznej potęgi oraz kulturowej dominacji jest równie silna na Bliskim Wschodzie co w Polsce, wspominającej z rozrzewnieniem czasy Jagiellonów. Do tego należy dodać jeszcze poczucie religijnej misji, które u nas także było zawsze względnie wysokie (Polska jako przedmurze chrześcijaństwa, mesjasz narodów), choć nie aż tak, jak na ziemiach dawnego kalifatu – w końcu Chrystus nie był Polakiem i nie pozostawił po sobie dzieci, a potomkowie Mahometa żyją do dzisiaj na Bliskim Wschodzie.

 

http://3obieg.pl/arabia-felix

Biała Europa, to Europa, w której będą zachowane prawa człowieka.

W której kobieta, homoseksualista, lesbijka, transwestyta itp. będzie mieć swoje prawa równe tym, jakie ma brodaty mężczyzna.

Multi-kulti prowadzi natomiast prostą drogą do szariatu.

Tak właśnie należy odczytywać hasło „faszystowskie” z sobotniego Marszu Niepodległości.

Lubię piwo, wiec popieram narodowców i prawicę.

Jeśli się od nich teraz odetnę, za kilka lat będę musiał zostać abstynentem.

Wreszcie trzeba zrozumieć, że na naszych oczach toczy się wojna religijna.

Ateiści, tak ochoczo powołujący się na laickość Państwa, powinni pamiętać, że w 13 krajach muzułmańskich chrześcijanie muszą wnosić specjalny podatek – dżizję.

Ateizm natomiast karany jest śmiercią.

Szariat….

12.11 2017