Proszę Państwa bardzo, abyście nie pytali mnie o moją ocenę „Superwizjera” z „łowczynią szpiegów”. Nie chcę wypowiadać się na ten temat dlatego, że obawiam się czegoś, ale dlatego, że ogarnia mnie poczucie bezsensu i zmarnowanych 23 lat życia. Rozumiem panią major, ale również rozumiem coś jeszcze, czyli manipulację ową „łowczynią”, której dokonują w sumie obie strony. przy czym jedna ze stron broni się wyjątkowo nieudolnie. Mógłbym przytoczyć sprawę podobną mojego młodszego kolegi załatwionego w ten sam sposób przez PO. Pani major przeżywa to, co przeżywa wielu oficerów operacyjnych, z tą jednak różnicą, że jej ktoś pomógł w sądzie, w odróżnieniu od wspomnianego wyżej młodego człowieka, którego załatwiło PO, a sąd olał zupełnie. Nie miał takiej siły przebicia.

Przypominam, że mnie ukarano i zabrano emeryturę za zdradę PZPR i pracę z sukcesami na kierunku rosyjskim, na którym udało mi się trochę namieszać i za to zapłaciłem i ja i moja rodzina. Przez 23 lata obserwowałem awansowanie alkoholików i ludzi inteligentnych inaczej oraz neutralizowanie fachowców. Myślicie, że owi „intelektualiści” zapłacili za rozpierdzielenie służb specjalnych, szczególnie kontrwywiadu? Jedyna prawda gówno prawda.
Nadal są na swoich stolcach i nadal udają patriotów.

Drugi raz ukarano mnie za Niemców. Kilka miesięcy temu ujawniłem firmę niemiecką, będącą prawdopodobnie firmą przykryciową BND, która ma nieskrępowany dostęp do danych PESEL i danych biometrycznych Polaków. I co? Załatwiono mnie tak, że nie wiem jak mam teraz utrzymać rodzinę. Zrobiła to ta sama część mediów, która teraz „płacze” nad losem pani major. Poza tym dowiedziałem się z ust wice ministra MON, że tacy jak ja powinni umrzeć. Polska mnie nie potrzebuje, a ja powiesić się nie chcę. Taki jestem upierdliwy.

Kiedyś chciałem pójść pod ambasadę FR z transparentem; „Rosjanie! Gratuluję wam! Wygraliście”. Teraz poszedłbym również pod ambasadę niemiecką z tym samym transparentem i z tym samym tekstem.

Pani major miała i tak szczęście, że ktoś chciał wykorzystać jej sprawę w walce politycznej i mam nadzieję, że to rozumie, bo pobawią się nią i wyplują, gdy doraźne korzyści zakończą się fiaskiem lub sukcesem.

Nie pytajcie mnie więc, o to, co sądzę o tej sprawie.