Odczekałem trochę, by nie tyle atmosfera się uspokoiła, ale przede wszystkim, by dowiedzieć się czegoś z komentarzy internautów, piszących anonimowo, ale niezwykle interesująco, o problemach Klinowskiego z pożyczką, także z profili blogerów, właścicieli miejscowych stron i ustosunkować się do nich. Oto garść refleksji w oparciu o nie.

 Nie będę przestawiać smaczków obyczajowych, żali i interesów kogokolwiek, ale skupię się na zasadniczym wątku, czyli POŻYCZCE, KTÓRĄ RADNEMU MATEUSZOWI KLINOWSKIEMU UDZIELIŁ JEGO SZEF.

Pisze się w Internecie, że aby dostać tak wielką pożyczkę od swojego szefa musi być między Klinowskim a jego szefem jakaś głębsza więź. Jest to prawdopodobnie jedyny taki przypadek, że szef pożycza swojemu słabo rokującemu naukowo i w tym czasie także politycznie podwładnemu tak ogromną kwotę.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że Klinowski, którego osiągnięcia naukowe były i są marne, na skutek okresowej oceny zostaje wyrzucony z uczelni: z czego spłaci on te 100 tys. zł, mając jeszcze kredyt w banku na mieszkanie (200 tys. zł)?

Poza tym pożyczający był i tak niezłym ryzykantem, przecież Klinowski mając zatrudnienie na stanowisku adiunkta zarabiał zaledwie ok. 42 tys. zł rocznie wg jego własnych oświadczeń majątkowych (zakładam, że netto – bo to też w oświadczeniu majątkowym nie jest wykazane – zresztą to jest najczęstszy błąd w oświadczeniach, który nie rodzi praktycznie żadnych konsekwencji), co daje kwotę ok. 3 tys. zł miesięcznie. Miał do spłacenia kredyt w wysokości 200 tys. zł na 30 lat, to z odsetkami musiał spłacać przynajmniej 1200 zł miesięcznie, zostawało mu więc 1800 zł na własne utrzymanie, utrzymanie mieszkania i spłatę kredytu 100 tys. udzieloną mu przez szefa.

Rodzi się przy tym zasadne pytanie na podstawie oświadczenia majątkowego Klinowskiego, w którym stwierdza on, że miał też w gotówce 50 tys. zł. Stawiając go posłużmy się tu frazeologią naszego „mistrza” logiki i retoryki (czyli samego Klinowskiego): po jakiego kija zaciągał pożyczkę w wysokości 100 tys., mając w skarpetce, no bo nie pisze w oświadczeniu, że w jakimś banku, 50 tys. zł? Nikt przecież  nie udziela pożyczki bez jakichś warunków jej spłaty. Najczęściej oczekuje zysku, no może nie takiego jak w przypadku lichwiarskich procentów bankowych, ale przynajmniej coś więcej niż zyskałby dając kasę na konto. Pytanie jest zasadne: co dostał Gizbert-Studnicki za udzielną kiepskiemu uczniowi pożyczkę????

Kolejna sprawa to pytanie internautów, czy wśród przesłuchiwanych świadków znajdzie się udzielający pożyczki. Jest to sprawa bardzo ważna w kontekście terminu jej udzielenia, warunków itd.

Zdarzają się pomyłki w oświadczeniach majątkowych, zeznaniach podatkowych do Urzędu Skarbowego, ale nie dotyczą one tak wielkich kwot. Trudno zapomnieć kwotę 100 tys. złotych. Zresztą jak „Mateuszek-kłamczuszek” (określenie jednego z blogerów) zapomniał, to powinien się do tego przyznać i liczyć na łagodny wymiar kary.

Poza tym burmistrz Klinowski, jako prawnik (podobno), nie powinien tak kategorycznie twierdzić, że za awansem szefa Prokuratury w Wadowicach idzie to, że postawił Klinowskiego w stan oskarżenia. To jest bardzo grubymi nićmi szyte pomówienie o nepotyzm i działanie zgodnie z interesem władzy rządzącej. A to wprost Klinowski pisze i mówi. Nie powinien też twierdzić, że jest to rodzaj opresji, która go spotyka w państwie rządzonym przez PiS. Fakt, że PiS rządzi jest szansą na to, że zostanie on rzetelnie osądzony.

Kolejna sprawa to wynikające z przyniesionej przez Klinowskiego „tekturki” sugestie, graniczące z pomówieniami, albo też prawdziwe, gdy wymienione na niej osoby nie zareagują, że to nie Klinowski, ale Cholewka, Filipiak i Płaszczyca powinni się znaleźć na ławie oskarżonych za sprawy, które Klinowski wybazgrał na tekturce: Cholewka groźby karalne, Filipiak Parking Ogrodowa, a Płaszczyca przywłaszczenie praw autorskich. Klinowski idzie w tym przypadku „po bandzie”. Zresztą nie pierwszy raz. Stawia ogólnikowe zarzuty, jednak na tyle mocne, że osoba, wobec której to czyni powinna zareagować. Przecież „gówno”, którym została obrzucona, choć wyschnie i opadnie, to jednak śmierdzi. Dotąd jednak nic nie wiadomo, by Klinowskiemu cokolwiek się stało choćby za słynny zarzut, że Wadowice padły łupem złodzieja, wyraźnie sugerującym, ze jest nim poprzedni włodarz Wadowic.

No i na koniec sprawa dotycząca następstw tego procesu. Jaka jest szansa na jego zakończenie w bliżej dającym się określić terminie? W moim przekonaniu żadna. No może wtedy, gdy Klinowski, albo jego prawnik, zaproponuje układ Prokuraturze i Sądowi. Przyzna się do czynu i uda mu się uzyskać status niekaranego, choć winnego. Wtedy będzie do końca kadencji burmistrzem, a potem na rok wróci na Uniwersytet Jagielloński. Udzielający pożyczki prof. Gizbert-Studnicki będzie już na emeryturze, więc „współtwórcy” polskiej szkoły prawa – jak sam się mianuje Klinowski – nikt już nie obroni.

No i na koniec bardzo smutna konstatacja: jeśli doktor nauk prawnych – Mateusz Klinowski wypełnia dokumenty na „czuja”, to nie ma się co dziwić, że tak wygląda polska sprawiedliwość.

Dr hab. Józef Brynkus w studio Pułkownik Kukliński zwycięska misjaAutor: dr hab. prof. UP Kraków Józef Brynkus
Poseł na Sejm VIII kadencji, wybrany z Ruchu Kukiz’15 w okręgu 12 (małopolska zachodnia, powiaty: myślenicki, wadowicki, suski, chrzanowski, oświęcimski). Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Doktorat otrzymał za rozprawę: Bohaterowie dziejów ojczystych w podręcznikach szkolnych XIX wieku. Habilitację uzyskał w 2014 roku za całokształt dorobku, w którym wyróżniają się prace poświęcone tożsamości i świadomości historycznej Polaków i historii komunistycznej Polski. Wygłosił kilkadziesiąt referatów na polskich i międzynarodowych konferencjach naukowych (m. in. w Berlinie, Ostrawie i Preszowie). Wydał ponad 80 publikacji naukowych (niektóre jako współautor) w języku polskim, angielskim, niemieckim i francuskim. Spośród  nich najcenniejszą jest książka wydana w 2013 r.: Komunistyczna ideologizacja a szkolna edukacja historyczna. Praca ta stawia w zupełnie nowym świetle edukację historyczną w Polsce Ludowej i same dzieje tego państwa, co spowodowane jest przywołaniem w niej dotąd nieudostępnianych źródeł historycznych. W Katedrze Edukacji historycznej zajmuje się  przygotowaniem nauczycieli do pracy w szkole. Prowadzi liczne prelekcje dla młodzieży szkolnej i różnych środowisk, w których odsłania mechanizmy funkcjonowania Polski Ludowej. Tematyka publikacji dra hab. Józefa Brynkusa m. in. dotyczy: roli jednostki w dziejach, wizji bohaterów dziejów polskich i powszechnych w edukacji historycznej oraz popularyzacji dziejów, kształtowania tożsamości i świadomości narodowej, historycznej oraz społecznej Polaków przez edukację historyczną i inne procedury upowszechniania wiedzy o przeszłości w okresie od XIX do XXI wieku, doskonalenia procesu nauczania historii, metodologii historii i historiografii oraz dziejów komunizmu w Polsce Ludowej.

Fot. Burmistrz Klinowski musi odejść