Młodzi często (na szczęście nie wszyscy!!!) nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że powinni się wstydzić braków wykształcenia. Bez stresów chowani, bez ambicji rozwoju, bez potrzeby poszerzania swojej wiedzy, bez ciekawości tego, czego nie doświadczyli, nie poznali… Egzystują „od dzwonka do dzwonka” w szkole, od śniadania do kolacji w domu, od wakacji do wakacji… „Odporni na wiedzę”, którą nie raz „na siłę” wciska” im życie. Efekty tego widuję w najmniej spodziewanych sytuacjach. Wczoraj np. to:

Sklep z akcesoriami kuchennymi – naczynia, garnki, koszyczki, itp…
Wchodzi kobieta i pyta ekspedientkę: „Czy dostanę u Pani termos; taki na lody?” Dopowiada: „Taki z szerokim otworem…” Ekspedientka stanowczo odpowiada „Nie. Nie mamy takich termosów”. Stoję niedaleko i widzę na półce właśnie takie termosy, o jakie pyta klientka. Wtrącam nieśmiało: „Chyba jednak są, bo przecież tam stoją” – pokazuję na półkę, gdzie zwracają na siebie różnokolorowe szerokie ładne termosy. Zdenerwowana ekspedientka na to: „To są termosy OBIADOWE! One utrzymują ciepło, a nie zimno!”
Powiedziała to młoda, ale dorosła kobieta!

Aż chce się pogratulować efektów tzw. oświacie! W końcu obowiązek szkolny nakazuje naukę do 18 roku życia. Do tego czasu człowiek musi chodzić do szkoły i osiągnąć podstawowy przynajmniej poziom wiedzy. I tu jest pies pogrzebany – okazuje się, że nie musi! Ewidentnie – nie musi. Młodzież przechodzi różne idiotyczne testy, zalicza i… potem nawet nie wie, że ma się czego wstydzić…

WSTYD!

Anna Ziembla