Daria Pastuszka to drobna i nieśmiała kobieta, ale jej wysoki głos sprawia, że brzmi jakby była ciągle przestraszona. Natomiast to tylko pozory, ta kobieta jest jak wulkan i nie boi się wyzwań. Śledzę jej rozwój od początku działalności twórczej i muszę przyznać, że ten widok cieszy oko.

Renata Bedra: Skąd pomysł na kwiatowy zawrót głowy?

Daria Pastuszka: Jeśli chodzi o pomysł, to go w ogóle nie było, wszystko wyszło całkiem przez przypadek…. Zaczęło się od tego, że robiłam ozdoby na jedną z imprez charytatywnych, która  miała się odbyć dla chorego dzieciaczka. Pamiętam, że robiłam wianki takie świąteczne na drzwi. Jeden z nich  postanowiłam wystawić na jedną z platform sprzedażowych „Wykonam na zamówienie” spotkało się to wtedy z bardzo dużym odzewem. I moja strona rozwinęła się tak naprawę z dnia na dzień… Potem doszły boxy prezentowe, flower boxy, kosze delikatesowe…

Miałaś pracę na etacie, byłaś pracownikiem biurowym, a jednak zrezygnowałaś z etatu, dlaczego?

– Moja praca, która była związana z kierunkiem studiów jaki sobie wybrałam „Prawo w biznesie” była również dla mnie bardzo ważna oraz satysfakcjonująca. Jednak kiedy zamówień zaczęło mi coraz bardziej przybywać, najpierw zredukowałam cały etat do połowy, a następnie musiałam wybrać pomiędzy biurem a swoją pracownią.

Czy Twój mąż nie wyrzucił Cię jeszcze z domu? To właśnie tam wykonujesz swoje cuda.

– Dobre pytanie (śmiech – przyp. RB) czasami wygląda u nas naprawdę nieciekawie, wszędzie kwiatki, gąbki, pudełka i inne drobiazgi, ale absolutnie nie jest to powodem do spięć między nami, oboje uważamy, że należy przyjmować każde zamówienie i to wszystko można jakoś znieść, tak to właśnie jest jak prowadzi się domowy biznes.

Jakie marzenia marzenia jeśli chodzi o Twoją karierę zawodową?

– Tak naprawdę Reniu, moje marzenia już dawno się spełniły, usłyszałam od swoich klientów wiele miłych słów, przyjęłam setki zamówień i jakkolwiek dalej to się rozwinie, ja już jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się osiągnąć zrealizowane zamówienia, które mam na swoim kącie.

Jesteś mamą dwójki dzieci jak radzisz sobie z obowiązkami domowymi?

– Jeśli chodzi o kwestie bycia mamą, tutaj czasami pozostaje jedyne rozwiązanie-praca po nocach jak dzieci położą się spać, wtedy mogę spokojnie zacząć prace wiedząc, że czas w ciągu dnia poświęciłam im w 100 procentach.

Co lubisz w tworzeniu bukietów czy flower boxów? 

– Tutaj już pojawia się u mnie euforia w momencie przyjęcia zamówień, bo to wspaniałe przeżycie począwszy od tego, że jadę do swoich ukochanych hurtowni i selekcjonuje najpiękniejsze pudełka a następnie kwiaty, wstążki, dodatki, potem tworzę, dobieram kolory to naprawdę ekscytujące.

W Twojej pracy wolisz sztuczne kwiaty czy żywe?

– Większość moich pudełeczek kwiatowych, wykonywana jest na bazie kwiatów sztucznych, bardzo dobrej jakości, które bardzo łatwo jest pomylić z żywymi. Myślę, że przekonałam część osób już do tego, aby dekorować swój dom flower boxem ze sztucznych kwiatów, gdyż będzie to już na zawsze.

Czy umiesz rozdzielić pracę między obowiązkami domowymi a tworzeniem? Tyle godzin dom a tyle na pracę?

– Jeśli chodzi o rozdzielanie pracy pomiędzy domem, to nie jest to takie proste, ponieważ moja praca, to nie tylko tworzenie, ale też odpisywanie na wiadomości, odbieranie telefonów a staram się każdemu odpisać jak najszybciej, żeby nikt nie musiał długo czekać i tutaj bardzo spełnia się rola męża, który przejmuje dzieci oraz obowiązki domowe tak abym mogła zamknąć się w mojej domowej pracowni i spokojne sobie tworzyć .

Skąd czerpiesz pomysły?

– Bardzo często nawet nie mam wizji jak wykonać daną ozdobę, czy flower boxa, najczęściej wygląda to tak, że wybieram towar siadam i tak po prostu zaczynam tworzyć intuicyjnie, a następnie przesyłam wszystkie swoje realizacje do klientów w celu akceptacji .

Masz dobre serce, lubisz pomagać choć czasem nie jest to dobrze odbierane. Pomagasz mimo wszystko?

– Tak myślę że warto. Przede wszystkim uważam, że nikt nie jest tak biedny żeby nie mógł podzielić się z drugim, to zawsze wraca w różnorakiej postaci, prędzej czy później… Różnie to jest odbieranie, ale ja wiem jedno, nie zawsze każdy ma wpływ na swoje życie, na to jak ono się toczy, czasami nie z własnej winy wielu ludzi ma pod górkę i myślę, że warto wtedy do kogoś takiego wyciągnąć pomocną dłoń.

Daria życzę Ci aby Twoja pasja rozwijała się jak do tej pory. Może przyjdzie czas na ubieranie kościołów, sal itd. Powodzenia w tworzeniu. Dziękuję bardzo za rozmowę. Z Darią Pastuszka rozmawiała Renata Bedra.