Amok. Tak najkrócej można opisać to, co dzieje się w głowach feministek i tej części totalitarnej oPOzycji, która jest gotowa podpisać cyrograf z kimkolwiek, byleby tylko wrócić do koryta, jak od lat pojmują władzę.

.

.

Aborcja oswojona poprzez odczłowieczenie poczętego dziecka. Tym razem piórem (laptopem?) niejakiej Joanny Ćwiek, żurnalistki z rzeczpospolitej:

„Jedziemy na Warszawę” – pod tym hasłem odbędzie się w piątek w stolicy demonstracja kobiet przeciwnych zaostrzeniu prawa aborcyjnego. W Sejmie toczą się obecnie prace nad tym, by z ustawy o warunkach przerywania ciąży wykluczyć tzw. przesłankę eugeniczną. Umożliwia ona terminację ciąży w przypadku, gdy została stwierdzona ciężka i nieodwracalna wada płodu.

http://www.rp.pl/Spor-o-aborcje/303229857-Czarny-piatek-Kobiety-rozkladaja-parasolki-i-demonstruja.html?utm_source=traqli&utm_medium=email&utm_campaign=traqli_daily_with_blocks

Dzisiaj terminacja ciąży.

Czy jutro feministki wraz z Gasiuk-Pihowicz, Schetyną, Scheuring-Wielgus, Nowacką i Zandbergiem  demonstrować będą pod hasłem terminacji życia ludzkiego?

Skoro naturalnym prawem człowieka jest zabijanie dziecka poczętego to także eutanazja powinna być uznana za dobrodziejstwo humanitarnej cywilizacji.

Jeśli dobrze poszukać idee głoszone dzisiaj przez feministki mają korzenie socjalistyczne.

14 lipca 1934 roku przyjęto w III Rzeszy ustawę o zapobieganiu narodzin potomstwa obciążonego chorobą dziedziczną. Przymusowa sterylizacja objęła setki tysięcy ludzi.

Wejście w życie „ustawy o zapobieganiu narodzin potomstwa obciążonego chorobą dziedziczną“ było sygnałem do rozpoczęcia masowej sterylizacji. Zwolennicy eugeniki, nauki badającej możliwości rozwoju osobników o dodatnich cechach dziedzicznych przez selekcję na drodze genetycznej, pochwalali tę ustawę, która, jak mówiono, zahamuje „rozmnażanie się” rzekomo „małowartościowych” ludzi. Ta brutalna ingerencja w życie prywatne ofiar przymusowej sterylizacji, odbiegających od nazistowskiej „normy”, pozbawiała je na zawsze potomstwa. Naziści obiecywali sobie po wprowadzeniu w życie tej ustawy spełnienie marzenia o społeczeństwie „czystej rasy aryjskiej”, w którym nie było miejsca dla „chorych” i „słabych”.

Ustawa zawierała listę chorób dziedzicznych, które kwalifikowały obciążone nimi osoby do przymusowej sterylizacji: np. „wrodzony debilizm”, epilepsja, schizofrenia, zespół ślepoty i głuchoty. Zgodnie z tą ustawą do przymusowej sterylizacji zakwalifikowano również osoby z wadami fizycznymi i alkoholików. Lekarka i historyk Christiane Rothmaler od wielu lat zajmuje się historią przymusowej sterylizacji w okresie nazizmu. Wie, że eugeniką zajmowano się już w XIX wieku. – Dlatego nie można powiedzieć, że „źli naziści” zainicjowali jej rozwój – zaznacza Rothmaler.

– Badania nad ludzkimi genami były traktowane bardzo poważnie i ci naukowcy nie byli wypranymi z wszelkiego człowieczeństwa narodowymi socjalistami. Ustawa spotkała się z zainteresowaniem przede wszystkim lekarzy, którzy wiązali z nią nadzieje na spełnienie dawnego marzenia o genetycznie perfekcyjnym społeczeństwie bez „elementów małowartościowych” – wyjaśnia.

http://www.dw.com/pl/fanatyzm-rasowy-w-iii-rzeszy-eugenika-i-eutanazja/a-16949740

Dzisiaj zamiast sterylizacji rodziców mamy po prostu ingerencję w życie dziecka poczętego.

Za chwilę wróci inna koncepcja Adolfa Hitlera – „łaska śmierci”. Oczywiście w Polsce, bo w Belgii hula na całego.

Przymusowa sterylizacja była jednak tylko wstępem do innych zbrodni. W październiku 1939 roku Hitler zanotował w piśmie, antydatowanym na 1 września, dzień rozpoczęcia wojny, że nieuleczalnie chorzy mogą dostąpić „łaski śmierci”.

To zapoczątkowało zbrodniczy program nazywany eufemistycznie „eutanazją” – fizyczną eliminację „małowartościowego” życia ludzkiego; mordowanie osób psychicznie chorych i niepełnosprawnych. Także i w tym przypadku selekcjom i zabijaniu bezbronnych, winni są lekarze i personel medyczny. W wyniku tzw. „akcji T 4”, od nazwy ulicy Tiergarten, przy której mieściła się Centrala Organizacji Eutanazji, zmarło do sierpnia 1941 roku po wstrzyknięciu trucizny lub w komorze gazowej 70 tys. ludzi. Jednymi z pierwszych ofiar tego programu byli pajcenci (i personel) szpitali psychiatrycznych w okupowanej Polsce.

Protesty w Kościele katolickim doprowadziły do przerwania akcji masowych mordów. Jednak do końca wojny dalej zabijano dzieci i dorosłych uznanych za „małowartościowych”, lecz działo się to bezgłośnie.

(ibid.)

Tak naprawdę dzisiejszym feministkom chodzi o to samo. O pozbawienie prawa do życia tych, które one arbitralnie uznają za niezdolnych do niego.

Powinny zatem nieść wysoko nad pochodem portrety ludzi, których matki nie dokonały terminacji ciąży na czas.

.

.

.

.

Niepełnosprawny to przecież nie człowiek, pani Wielgus, prawda?

23.03 2018