Czasami nawet mamy wrażenie, że Minister nas rozumie i zgadza się z proponowanymi rozwiązaniami. Nawet terminologię często mami taką samą i czekamy z nadzieją na kolejne reformy, uszczelniania, pakietu, ustawy o płacach, o POZ, sieci szpitali itd.

Tym razem jest podobnie. Znamy na co dzień czym jest hazard moralny pacjentów, wymuszanie świadczeń nienależnych i ich nadużywanie i to od poziomu POZ. Wiemy jak wyglądają SOR-y i czym się zajmują, widzimy codzienną prace w NiŚPL. Minister zapowiedział zmiany, wielka radość i co? i NIC: będą co sami pacjenci w szpitalu, ta sama kolejka, to samo nadużywanie świadczeń tylko podzielone na 2 kolejki tzn. do SOR i do NiŚPL. A zakładając,że nie wszyscy lekarze pracujący do tej pory w NiŚPL w mieście przejdą do szpitala, to będzie jeszcze większy problem, bo prawdopodobnie lekarze szpitalni będą musieli zająć się pacjentami nocnymi, którzy wg. słów Pana Ministra „nie zdążyli czegoś załatwić w POZ”.

Wiemy,że szpitali jest w Polsce za dużo, wiemy,że są rozlokowane zupełnie nie uwzględniając rzeczywiste potrzeby zdrowotne, często się dublują z uwagi na przeszłość lub różne organy założycielskie. Widzimy, że wyrywają sobie dosłownie lekarzy i pielęgniarki, by spełnić wymogi kontraktu z NFZ; wiemy,że mają za małe kontrakty na leczenie, wiecznie toną w długach, zmuszani jesteśmy do oszczędzania, sprzętu, leków, badań. Kolejki rosną wszędzie. Głęboka patologia. Sieć szpitali jest koniecznością i na nią czekaliśmy, uwzględnienie map potrzeb zdrowotnych, dostępności do świadczeń, czasu otrzymania konkretnego świadczenia np. udary mózgu, ostre zespoły wieńcowe, poziomy zabezpieczeń uwzględniające stopień skomplikowania przypadku, a wszystko powiązane z poziomem finansowania i kosztów procedur, by przypadki kosztowne nie stawały się kolejnym długiem szpitala.

Co mamy?

Mamy sieć szpitali publicznych i prawie wyłącznie publicznych, gdyż wobec 4-7% środków przeznaczonych na kontraktowanie niepublicznych-praktycznie na rynku ich nie będzie. Znowu będziemy mieli kilka szpitali publicznych na jednej ulicy, znowu dublowane oddziały, ale za to mogą zniknąć oddziały szpitalne, które nie mieszczą się w określonym poziomie zabezpieczenia i nie będzie na nie pieniędzy. Znowu walka o lekarzy i pielęgniarki /z niepublicznych ich tak dużo nie przejdzie, bo często te same osoby pracowały w w obu podmiotach/, znowu oszczędności, znowu finansowanie nie odpowiadające potrzebom.

Jeśli do tego dołożymy planowane rozporządzenie likwidujące wszelkie dzierżawy, wynajem pomieszczeń,outsourcing firmom zewnętrznym, to ciekawi jesteśmy w jaki sposób szpitale mają płacić za te usługi w ramach ryczałtu rocznego i to z 2015 roku-jeśli będą w 100% kosztem szpitala? ….. poza tym,to kryptonacjonalizacja, gdyż wszelkie adaptacje pomieszczeń, inwestycje itd. wykonane przez te firmy staną się własnością szpitala.

Od dawna mówimy o konieczności współpłacenia za usługi medyczne po to, by ich nie nadużywać i by dodatkowe środki mogły trafić do budżetów poradni i szpitali. Oprócz tego istniejąca dotychczas nierówność podmiotów leczniczych, która pozbawiała podmioty publiczne możliwości udzielania świadczeń odpłatnych na zasadach komercyjnych wymagała od dawna zmian.

I co mamy?

Mamy w planach Ministerstwa możliwość udzielania tych świadczeń w szpitalach „po zakończeniu ryczałtu” – to ciekawe, ale KIEDY i na jakich ZASADACH to się ma odbywać? Czy szpital ma dzielić roczny ryczałt na dni, wyliczyć dzienny koszt prowadzenia działalności, podliczyć z danego dnia koszty szpitala i w nocy /bo to trwa przecież/ przyjmować komercyjnych pacjentów? Przecież nie może tak być, że ryczałt kończy się w październiku i od tego momentu szpital przyjmuje wyłącznie odpłatnie. Mętne to wszystko i nie o to chodziło …. Jeśli równie mętne będzie rozporządzenie Ministra, to – niestety – otwiera się bardzo szerokie pole uznaniowości, kombinowania przy ryczałcie, nie wspominając o korupcji. Poza tym, samo ryczałtowe finansowanie nie jest dobrym pomysłem, bo tak jak do tej pory wybierało się JGP i procedury, które były finansowo korzystne i pozwalały na leczenie źle finansowanych przez NFZ pacjentów, tak teraz będzie dokładnie odwrotnie: szukanie lub przesyłanie na wyższy poziom pacjentów kosztownych, a wybieranie tanich.

Chyba jednak mówimy na różnych długościach z Panem minister, my inaczej widzimy rzeczywistość systemu ochrony zdrowia. Nie chcemy być niemili, ale mamy wrażenie, że Pan Minister jej po prostu NIE ZNA.

Nie zna, nie pracuje w tym systemie, nie widzi rzeczywistych problemów, błędów, spraw, które mogłyby być szybko zmienione z korzyścią dla pacjentów. Nie słyszymy się i nie rozumiemy, choć używamy tych samych pojęć. To źle wróży na przyszłość. Bo niezależnie od wiedzy Ministra na temat systemu obawiamy się, że nie widzi najważniejszego problemu: nasze rezerwy i siły są na wyczerpaniu i jeśli się nam dołoży obowiązków, to ich nie będziemy w stanie wypełnić. Już więcej się nie da. Za tą granicą jest obojętność i wypalenie.

Więcej w wywiadzie z ministrem zdrowia TUTAJ.

Fot. Portal mz.gov.pl