Dzisiaj moim gościem jest Patrycja Pastuszka, matka żona, bizneswomen.  Jak mówi: „o sobie jest ciężko się opowiadać”. Ma wady, ale też cały ogrom zalet i dobre serce. Bardzo szybko musiała dorosnąć… Ale o tym najlepiej opowie sama.

Renata Bedra: Skąd pomysł na kawiarnię?

Patrycja Pastuszka: Z konieczności pracę musiałam zacząć w bardzo młodym wieku. Podejmowałam się różnych stanowisk od kelnerki aż po doradcę kredytowego, lecz nigdy nie sprawiało mi to satysfakcji. Zawsze marzyłam by mieć własną działalność i być niezależną. Kilka lat temu stwierdziłam, że w Brzeszczach brakuje miejsca dla rodzin z dziećmi. Jako że skończyłam szkołe gastronomiczną, postanowiłam otworzyć mała kawarnię z własnymi wypiekami.

Patrycja nie pochwaliła się, że musiała się ubrudzić i to dosłownie podczas remontu, aby mieć kawiarnię. Okazało się jednak, że „kobieta pracująca” żadnej pracy się nie boi, a do realizacji swoich marzeń gotowa jest na wiele. To pokazuję jej determinację w dążeniu do kawałka swojego nieba zwanym „Słodki Leniuch”.

Miejsce w którym jest kawiarnia jest na uboczu, to zaleta czy raczej wada?

– Ma to swoje wady i zalety lecz miejsce to zostało wybrane nie bez powodu. Dzięki temu, że mieści się na uboczu,  mogłam stworzyć ogródek gdzie kienci mogą odpocząć od miejskiego szumu, a dzieci skorzystać z prznaczonych dla nich atrakcji. Wadą lokalizacji jest to, że trudniej jest mi dotrzeć do klienta, lecz wierze, że jakość obroni się sama.

Można przyjść z dziećmi na deser, kawę, teraz nawet na piwo. Czy wprowadzenie alkoholu to potrzeba czy marketing?

– Zdarzały się pytania o alkohol. Nie chciałam iść na łatwiznę dlatego sprowadziłam piwo  prosto z Czech oraz kilka specjalnie wyselekcjonowanych gatunków win. Ciężko w okolicy o podobną ofertę.

Lokal jest Twój czy wynajęty, jak wygląda Twoja sytuacja w związku pandemią COVID-19?

– Lokal wynajmuje. Przez pandemię COVID-19 sytuacja jest generalnie dla wszystkich trudna. Jeszcze w marcu, gdy zamknięto cała gastronomię, nikt nie przypuszczał, że będzie to trwało aż tak długo. Kawiarnie miałam nieczynną ponad 2 miesiące i brak jakichkolwiek dochodów, a zarazem koszty, które trzeba było ponieść, mocno wpłynęły na finanse firmy. Teraz powoli próbuje stanąć na nogi i mocno wierzę, że w najbliższym czasie wszystko wróci do normy.

Prowadzisz kawiarnię sama czy ktoś Ci pomaga?

– Kawiarnię prowadzę sama, lecz mocno wspierają mnie najbliżsi. Gdy tylko sytuacja się uspokoi, a sezon się zacznie, to będę chciała docelowo przyjąć kogoś do pomocy. Własna działalność szczególnie gastronomia, to praca 7 dni w tygodniu. Czasem po 16 godzinach wracam do domu, ale jeśli kocha się to, co się robi, to jest sama przyjemność.

Teraz gdy zniesiono zakazy i kawiarnia jest otwarta są klienci?

– Nie ukrywam, że w porównaniu do poprzedniego roku ruch drastycznie zmalał, ale też pogada w ostatnim czasie także nas nie rozpieszcza, a od niej przecież tak wiele jest zależne. Moim zdaniem ludzie mają pewne obawy i boją się wychodzić, lecz naszym atutem jest ogródek, który jest do dyspozycji klientów.

Czy dostałaś pomoc rządową z Tarczy Antykryzysowej?

– Owszem, skorzystałam z tarczy dla przedsiębiorców. Zwolninie z składek Zus był jaż dla mnie jakąś forma pomocy, lecz reszta opłat czynsz,media,księgowa są o wiele większymi kwotami związanymi z prowadzeniem działalności.

Masz jeszcze serce aby prowadzić swój biznes?

– Spełniło się moje marzenie, a kawiarnie traktuje jakby to było moje dziecko. Oddałam w nią całe moje serce i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. „Słodki Leniuch” kosztował mnie bardzo dużo wyrzeczeń oraz włożonej pracy, tak psychicznej, ale też fizycznej. Czy się opłacało? Okaże się za kilka lat, na razie staram się rozwijać naszą ofertę i iść do przodu.

Nie boisz się zarażenia, jakie w kawiarni wprowadziłaś zabezpieczenia Covidove?  .

– Zapewniam, że spełniamy wszystkie Covidowskie wymogi, więc zachęcam do odwiedzenia nas w „Słodkim Leniuchu” i skorzystania z ogródka. Mamy wiele nowości w przystępnych cenach. A ciasta i desery robione są codziennie inne, więc na pewno każdy znajdzie coś dobrego dla siebie.

Moja rozmówczyni, to matka, żona, siostra, przyjaciółka, na pierwszy rzut oka zwykła a jednak niezwykła dziewczyna. Opowieść o Patrycji pokazuję, że bez względu na przeciwności losu ma głowę wysoko w górze i z nadzieją patrzy na lepsze jutro. Gdyby ktoś miał ochotę na ciasto lub deser domowej roboty i pyszną kawę „Słodki Leniuch” czeka na wszystkich, nawet tych wymagających klientów. Bo jeśli jest ochota na pyszne wino lub niespotykane w okolicy czeskie piwo to Patrycja Pastuszka zaprasza. Brzeszcze ul. Nosala, to tam znajdziecie te wszystkie pyszności.

W szalenie wygodnym fotelu, przy przepysznej kawie i cudownym deserze kończymy naszą rozmowę. Patrycja życzę Ci powodzenia i ogromnej rzeszy klientów. Dziękuję za zaproszenie i poświęcony czas.