Całkowita uległość naszych władz wobec Izraela i środowisk żydowskich nie jest taktyką wróżąca sukces państwu polskiemu. Kolejny raz pani ambasador Azari w momencie kiedy oczy kamer z całego świata są skierowane na Polskę odpala polityczną bombę atomową. Po aspekcie historycznym czyli przypisaniu nam współwiny za Holocaust, teraz przeszła do teraźniejszości i postanowiła zawiadomić globalne media jak ostatnimi czasy w Polsce rozszalały się demony antysemityzmu. Ten przekaz w imieniu rządu Izraela jest jednak bardziej skierowany do nas, Polaków. Jest klarowny, jasny i niepozostawiający złudzeń: Nie interesuje nas żaden dialog z wami, będziemy was nękać i pomawiać, aż spełnicie wszystkie nasze żądania, a wtedy będziemy z was dodatkowo kpić jacy jesteście głupi. Wystąpienie pani ambasador można także uznać za swoiste podsumowanie rozmów polsko – izraelskich w Jerozolimie, w których pani Azari brała udział jako osoba wysokiego szczebla.

Trudno chyba znaleźć drugi kraj na świecie, który byłby tak przychylny Żydom i to nawet nie w kontekście historycznym a aktualnym, jak Polska. Swego czasu nawet krążył niezbyt górnolotny dowcip: Czym się różni polski rząd od rządu Izraela? Bo w naszym rządzie jest jeden Syryjczyk. Chodziło o Tadeusza Syryjczyka ministra przemysłu w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

Żartem, żartem, ale wpływy osób pochodzenia żydowskiego w III RP były i są ogromne. I w polityce i w mediach, a nawet w świecie artystycznym gdzie przez lata swobodnie dominował przekaz niekorzystny dla Polaków. Realizowane są tutaj krociowe interesy, które z pewnością też przynoszą ogromne dochody firmom z kapitałem żydowskim.

I nagle się okazuje, że to wszytko za mało, to wszystko na nic. Postanowiono nam wreszcie uzmysłowić jakie jest nasze miejsce we własnej Ojczyźnie i co jest nam dozwolone.

W skrócie, cała działalność państwa polskiego musi być taka, żeby największe korzyści miał Izrael, a i tak jesteście godnymi pogardy antysemitami.

Tak to niestety brutalnie wygląda.

Tegoroczne obchody Marca’68 były kolejnym bolesnym doświadczeniem. Pani ambasador Izraela nas bezpodstawnie oskarżała, a pan prezydent przepraszał. Niby sprytnie, bo nie w swoim imieniu tylko Rzeczypospolitej, której w marcu 1968 roku nie było. Ale co gorsze dodał jeszcze, że w imieniu Polaków i to już jest nie do zaakceptowania. To jest potwierdzenie pedagogiki wstydu i wpędzania nas w poczucie winy, aplikowane nam od 1989 roku, choćby przez gazetę tylko złośliwie nazywana „koszerną”. A tu doszliśmy do takiego absurdu, że nawet uczestnicy tamtych wydarzeń związani z tą gazetą, podkreślali, że winni są komuniści, a nie Polacy.

Przeprosiny pana prezydenta w imieniu Polaków są o tyle groźne, że wpisują się w narrację przypisywania win całemu narodowi polskiemu. Można się dziwić w ogóle, że Izrael sięga po taką metodę w stosunku do nas. Przecież u podstaw Holocaustu stało też użycie przez propagandę III Rzeszy demona odpowiedzialności zbiorowej wobec narodu żydowskiego.

Zresztą atak medialny na Polskę robi się momentami niespójny. Z jednej strony mnożą się oskarżenia, że jesteśmy krajem szmalcowników, wrogo nastawionych do Żydów, a z drugiej strony robi się traumę z tego, że trzeba było stąd wyjeżdżać do tych zdecydowanie lepszych krajów. Jedna teza ewidentnie przeczy drugiej.

Polskie władze znalazły się w swego rodzaju potrzasku. Stosunki z Izraelem są ważne, a co najistotniejsze rzutują na stosunki z gwarantem naszego bezpieczeństwa, Stanami Zjednoczonymi, a na drugiej szali jest reakcja polskiego społeczeństwa. Wbrew słowom pani ambasador żadne demony antysemityzmu się w Polsce nie obudziły, ale też, my Polacy nie widzimy powodu, żeby nas nieustanie pouczać, okazywać swoją wyższość i zwyczajnie od nas wymagać.

Tu należy wyrazić wdzięczność panu profesorowi Żarynowi za to, że publicznie wyraził to co czuje większość obywateli, a jest skoncentrowane w zdaniu: „Jeśli to czyni ambasador obcego państwa, to może trzeba poprosić, by opuściła to państwo”.

Natomiast dziwi brak zdecydowanej reakcji rządu na tą skandaliczną i przynoszącą nam znaczącą szkodę wypowiedzi pani ambasador Azari.

Nie dość, że  taktyka przymilania się do władz Izraela okazała się nieskuteczna, to pojawia się pytanie o pełną suwerenność Polski. Brak reakcji na prowokacyjną wypowiedź pani ambasador nie służy odbudowaniu relacji polsko – żydowskich, a potęguje poczucie podporządkowania się Izraelowi. I to jest groźne, bo rzeczywiście może prowadzić do  napięcia w stosunkach między naszym narodami, gdyż nie ma zgody na bycie pod niewidzialną okupacją.

Artykuł pierwotnie opublikowano na portalu wPolityce.pl

fot. Jarosław Praszkiewicz, Muzeum Auschwitz

Autor: Ryszard Makowski
Satyryk. Kabaret „Pod Egidą”. Niegdyś felietonista „Uważam Rze”, obecnie „Sieci”.