Sumienie” lewicy, samozwańczy celebryta Jan Hartman znowu przemówił. Musi, bo przecież jego zdaniem Kościół zaatakował „najświętsze z świętych” tabu lewicy.

Hartman zaczyna zrazu jak ruszający ze stacji parowóz. Syczy, gwiżdże i puszcza dużo pary.

Ile jeszcze zła ma wydarzyć się w Kościele, żeby katolicy wreszcie nabrali wątpliwości, czy aby ich Kościół naprawdę jest taki święty – i czy przynależność do tej organizacji oraz finansowanie jej nie oznacza wspólnictwa w tym złu?”

Tymczasem lewica, której to członkiem jest krakowski profesor, tylko w XX wieku ma na sumieniu więcej ofiar, niż…. wszystkie wojny od początku świata.

Religijnych nie wyłączając.

Stosy trupów nie przeszkadzają jednak w należeniu do pogrobowców czerwonych katów i morderców i unoszeniu z tego powodu dumnie głowy.

Katolik jednak powinien się wstydzić za rzekome przewiny innych katolików popełnione przed wiekami, choć liczba ofiar Kościoła jest niewielka w porównaniu do ofiar „postępu”.

Du Hartman, a gdzie demokracja? Gdzie równość?

Skoro Pan możesz należeć do lewicy, której ofiary jeszcze dobrze nie ostygły a krew nie wyschła, to ja mogę być katolem.

Mimo ofiar, o jakich pan wspomina.

Mam takie samo prawo być czarnym, jak pan czerwonym, różowym czy nawet z akcentem tęczowym.

To fundament demokracji, której Pan mnie usiłuje pozbawić.

Nie wiem, z jakich danych Pan korzysta, kiedy pisze o 4-7% pedofilów – księży.

To liczba wyjęta z… nogi.

Ale wiem, że to Pan strzelił sobie fotkę z Dominiczakiem, który już 15 lat temu na łamach lewicowego jak najbardziej tygodnika NIE pisał, jak bardzo pedofilia jest COOL.

I ilu dorosłych wspomina ją radośnie.

.

.

Jeśli ja gdzieś tam przed laty stanąłem obok księdza pedofila, to bez mojej zgody na to i bez potrzebnej wiedzy.

Pan, profesorze Hartman stanął obok Dominiczaka świadomie.

Wybrał pan teoretyka pedofilii stokroć gorszego niż reszta, bowiem publicznie próbującego nie tyle usprawiedliwić pedofilię, ale wmówić, że jest to tylko nic nie znacząca w rozwoju ludzkim chwila.

Ot, jak szklanka wody gdy się jest spragnionym.

Co więcej, to tacy ludzie jak Pan, profesorze Hartman, zrobili sobie ikonę polityczną z przechwalającego się publicznie swoimi pedofilskimi dokonaniami człowieczka. Tak, to Pana kolesie z  „krytyki politycznej” wypuszczają „dzieła zebrane” Cohn – Bendita.

Tego samego, który w autobiografii pisał:

Długo miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym [państwowym] przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję (…). Pytałem się ich: „Dlaczego wybrałyście mnie i nie bawicie się z innymi dziećmi?”

(Le grand bazar, 1976)

Ale ta książka skrywana jest przed społeczeństwem w Polsce.

Psuje obrazek, prawda?

Pokaż, mi, Profesorze, księdza, który tak jak on otwarcie mówi, że go rajcuje pięciolatka.

Czy, żeby zobaczyć prawdziwą twarz pedofila – lewicowca, trzeba opuścić wasze „liberalne” szeregi?

Jeśli tak, panie Hartman, to z liberalizmem macie niewiele, jeśli cokolwiek, wspólnego.

Znowu zawłaszczyliście obce pojęcie – tak samo, jak jeszcze w 1917 roku „demokrację”.

I robicie, szanowna lewico, coś, co jest jego zupełnym zaprzeczeniem.

Znów macie kilka pojęć, którymi wymachujecie jak cepami.

Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
(Marek Tulliusz obracał się w grobie)
łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
składnia pozbawiona urody koniunktiwu

Herbert dobrze was przejrzał.

Dzisiaj demokracja socjalistyczna zastąpiona jest liberalizmem, często z dodatkiem lewicowy.

Do tego dorzucacie „mowę nienawiści”, choć nawet najbardziej lewicowy prawnik nie jest w stanie podać jej desygnatów.

Ale to przecież celowe.

Społeczeństwo musi się bać.

A najbardziej boimy się nieznanego.

Tak samo, jak Robespierre, którego kwiląco-rozdzierający głosik, gdy prowadzony na gilotynę, gdzie z jego rozkazu wcześniej zakończyło życie tysiące Francuzów, błagał o litość, na trwałe wszedł do annałów lewicowego tchórzostwa wobec silniejszych i jednoczesnej pogardy dla słabszych.

Inaczej – jesteście w stanie dokonać nawet największej masakry, jeśli tylko macie władzę.

Tak jak w Wandei, w której to lewackie kohorty wymordowały więcej ludzi niż zginęło we wszystkich wzceśniejszych wojnach europejskich po upadku zachodniego Cesarstwa.

I nawet mordując okazywaliście zezwierzęcenie.

Palenie, topienie, wieszanie kobiet za piersi, rozrywanie końmi, rozsadzanie za pomocą prochu strzelniczego wkładanego w odbyt, wkopywanie ludzi do ziemi po szyję, a potem koszenie takiego „łanu”.

Przecież podobnie było w 1920 roku, kiedy to Tuchaczewski gnał czerwone legiony na zachód do centrum Europy.

Bez różnicy – dziecko, kobieta w ciąży, starzec…

Mężczyźni widząc czerwoną dzicz ginęli najczęściej w walce.

A wy tu, czerwony profesorku, próbujecie wyjeżdżać z Kościołem???

Pisze Pan:

Każdy katolik ma dostęp do wiedzy o straszliwych represjach i terrorze naznaczających tysiąclecie totalitarnej władzy papiestwa w Europie… .

Chyba pomyliłeś strony w podręczniku historii.

Tyle osób, ile skazała Inkwizycja przez wszystkie lata swojego istnienia lewicowcy potrafili zamordować jednego dnia w guberni tambowskiej w 1919 roku.

Bez sądu.

I na tyle okrutnie, żeby wystraszyć innych.

Prosty lewak może tego nie wiedzieć. Wasze gazety i telewizja nie przekazują im tej wiedzy, a innych oni przecież nie czytają i nie oglądają.

Jednak od profesora należy więcej wymagać.

Nie zaprzeczy Pan, że wiedza o mordach, o potwornościach, o zakłamaniu i wymordowywaniu całych Narodów pod czerwoną (od krwi ofiar chyba) flagą jest mu doskonale znana.

Najwidoczniej wzorem Kuronia, jest Pan jednak nieuleczalnie ukąszony Marksem.

Tacy właśnie jak Pan bez zmrużenia powieką kazali rozstrzeliwywać wrogów ludu w Katyniu.

Wcześniej topić w Loarze, ścinać głowy na Placu Rewolucji w Paryżu (obecnie Plac Zgody – Place de la Concorde).

Podobni fanatycy kazali opalać białogwardzistami kotły w parowozach.

I na okrętach..

Lewica, której jest Pan zagorzałym akolitą, ocieka krwią.

Lewica wyzwoliła najgorsze cechy człowieka, którym, o ironio, nadała wymiar cnót kardynalnych.

Panu, Hartman, wydaje się, że teraz wystarczy powiedzieć, iż tamten okres błędów i wypaczeń minął.

I z miejsca pamięć o ofiarach zostaje wymazana, bo to przecież tylko etap w walce klasowej.

Partia ta sama, ale nie taka sama.

102 lata, jakie w tym roku mijają od rewolucji bolszewickiej, pokazały całemu światu, że nie istnieje dobry socjalizm.

Tak jak nie ma islamu w wersji light i hard.

To, że dzisiaj zamiast skazywać oponentów na białe niedźwiedzie czy szybszą śmierć w kopalni mozolnie wypisuje Pan dytyramby po różnych Onetach wynika jedynie z tego, że społeczeństwo odsunęło was od władzy.

Dlatego Pan i reszta jaczejki czaicie się, powolutku przebieracie nóziami, piszczycie o tolerancji i demokracji, jednocześnie zaś uważacie, że demokracja wyłącznie jest wasza.

Dlatego przegrane wybory 2015 z miejsca okrzyknęliście zamachem na demokratyczne państwo prawne.

Bo przecież: Nie ma demokracji dla wrogów demokracji!

Tak przecież powiedział jeden z ojców-założycieli światowego lewactwa, Saint-Just.

Francuski bandyta i morderca, który pewnie odnalazłby się pośród najbliższych współpracowników czerwonego kata nad katy – Gienricha Jagody.

Ale mimo posiadanej wiedzy jest Pan zadufanym w sobie potencjalnym gensekiem.

Zamiast podjąć walkę na racjonalne argumenty reaguje Pan wrzaskiem i tupaniem.

Pod pozorem głębokiej wiedzy przemycić próbuje Pan to, co przed laty wbijano do głów opornych kolbą karabinu.

Kościół jest zły, bo… stoi wam w poprzek drogi i dalej iść nie pozwala.

Dlatego zżera Pana złość.

Katolicy wreszcie sprzeciwiają się prowadzonemu po cichu demontażowi rodziny.

Katolicy sprzeciwiają się afirmacji LGBT+ .

Należy zatem pozbawić ich wszelkich praw.

Szczególnie prawa głosu, aby nie zakłócali wam rozmów o nowym, wspaniałym świecie pod flagami czerwoną i tęczową.

To MY mamy się wstydzić, choć od początku swojego istnienia gdy tylko przejmujecie władzę z aniołów przeistaczacie się we wrogów rodzaju ludzkiego.

Zapędził się Pan jednak tak daleko, że aż nie zauważył, jak wpada Pan w samokrytykę::

Tak, ludzie sumienia potępiają pychę, obłudę, nienawiść i ciemnotę. Potępiają i pogardzają obmierzłymi obrońcami dewiantów, potwarcami i łgarzami, którzy tam, wyjąc z piekła swego zepsucia, ignorancji i załgania, mają jeszcze czelność każdego dnia pouczać ludzi, jak mają żyć, oraz mają czelność wymuszać dla siebie publiczne przywileje oraz władzę (…).

Dokładnie tak, panie Hartman.

My, zwykli ludzie, którym lewackie szambo nie zalało jeszcze sumienia, pogardzamy obmierzłym, sfrustrowanym profesorem, który na co dzień posługuje się łgarstwem i pomówieniami.

Człowiekiem (?), któremu marzą się kazirodcze związki.

Bo któż, jeśli nie osoba pozostająca w kazirodczym związku, nie zasługuje bardziej na miano dewianta?

Zapamiętaj sobie zatem raz na zawsze, Janie Hartmanie – pogardzamy dewiantami nawet wtedy, gdy ich tolerujemy.

Tolerancja bowiem nie oznacza afirmacji, którą chcecie nam wtłoczyć jako obowiązujący paradygmat demokratyczny.

Ale nie dopuścimy, by taki model życia stał się obowiązujący dla innych.

I nie licz na zapomnienie, Janie Hartman.

Ile razy wystawicie głowę i będziecie chcieli zawłaszczyć przestrzeń publiczną wyłącznie dla siebie, tyle razy spotkacie się z oporem.

I bądźcie szczęśliwi, że nasza zaściankowość katolicka, którą przecież pogardzacie, nie wpuściła do Polski emigrantów w podobnej liczbie, jak w Niemczech, Anglii czy w Szwecji.

Bo w Anglii pod naporem żądań muzułmanów społeczność LGBT+ musi się wycofywać.

Na razie ze szkół, które tak samo jak w Warszawie chcieliście przekształcić w swoje ideologiczne przyczółki.

W Szwecji siedzą cicho i nawet nie próbują.

Za chwilę zaczną znikać z przestrzeni publicznej, i to o wiele prędzej, niż znienawidzeni przez was Katolicy.

A jak wprowadzą szariat

Tak kończy się lewacka mrzonka o panowaniu nad światem.

Czerwone stulecie….

18.03 2019

Ps. Felieton Hartmana tu: https://hartman.blog.polityka.pl/2019/03/15/wstyd-byc-katolikiem/