Dlaczego? To proste. Upraszczając można powiedzieć, iż wygrał program „antyBabiš”, co przez cały czas trwania rządów kontrowersyjnego premiera uważano za zbyt słaby program.

Oczywiście, dwie koalicje, które pokonały ANO jakieś programy mają, ale główny przekaz kampanii był jeden – antyBabiš. Dotąd to nie działało. Eksperci mówili, to za mało, że to słabe.

A jednak. Udało się. Babiša pokonano, a nikt się tego nie spodziewał. Andrej Babiš sam się do tego mocno przyczynił – przede wszystkim poprzez „kanibalizację” swoich ewentualnych sojuszników – wyborcy lewicy (komunistów i socjalistów) zagłosowali bardziej na ANO, niż na czystą lewicę. To wzmocniło ANO (resp. zmniejszyło jego straty), ale wyeliminowało te słabnące partie na tyle, że nie weszły do parlamentu. Babiš ma i nadal najliczniejszy klub parlamentarny, ale nie ma sojuszników.

Program „antyBabiš” te wybory wygrał, jakkolwiek był określany jako pozbawiony perspektyw i sensu.

Zadecydowały również drobne i w sumie znikome transfery elektoratu niedecydowanego czy wahającego się. Na to wpływ miały prawdopodobnie takie sprawy jak tuż przed wyborami ujawniona afera Pandora papers oraz błąd taktyczny ANO. Ruch prowadził ostrą negatywną kampanię wymierzoną przeciwko Piratom.

Kampania ta była skuteczna (dla Piratów wybory te to klęska, ba: pogrom), ale znów – mogła zniechęcić (poprzez swoją nachalność i agresywność) część niezdecydowanego elektoratu.

Autor: Vladimír Petrilák
Czeski pisarz, dziennikarz, tłumacz i niezależny publicysta, który prowadzi info.cepol24.pl oraz stbnobrasil.com gdzie pisze o Ameryce Łacińskiej w kontekście dzialań komunistycznych służb wywiadwoczych.