Gdy wybuchła afera reprywatyzacyjna do wielu Polaków dotarło, że Warszawa jest nie tylko stolicą państwa, ale i polskich przekrętów. Jak wiele Polek i Polaków oglądałam nadzwyczajną sesję Rady Warszawy. Kolejny raz mieliśmy możliwość dowiedzieć się jak rozkradany jest polski majątek przez zorganizowane struktury przestępcze żerujące na słabym państwie. Przy okazji odsłonięta została sieć formalnych i nieformalnych powiązań.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zwołała ją, by wyjaśnić sprawę afery reprywatyzacyjnej. Z góry było wiadomo, że niczego się na niej nie wyjaśni, a głównym jej celem to samoobrona H. G. W., przez atak. Temu między innymi służyło ciągłe przypominanie, że małą ustawę reprywatyzacyjną zainicjowała koalicja PO-PSL, i wejdzie ona w życie 17 września oraz, że interesowała się lokatorami, bo „za mojej prezydentury zwróciła 5800 mieszkań, dokładnie tyle samo, ile moi poprzednicy. Ale nie oni, tylko ja, wprowadziłam rozwiązania, dzięki którym udzieliliśmy wsparcia ponad trzem tysiącom rodzin”. Według niej sposobem na rozwiązanie spraw reprywatyzacji jest „pełna otwartość”, oraz nadzieja, że „wspólnie oczyścimy Warszawę”.

Pod presją mediów, ze strachu przed prokuraturą i Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, warszawski ratusz wstrzymał reprywatyzację. A co z innymi miastami?

Skala nieprawidłowości, jakie miały miejsce przy pseudo prywatyzacji nie tylko w Warszawie, ale we wszystkich dużych miastach poraża. Co z tego, że dowiemy się jak funkcjonował mechanizm umożliwiający, grupom cwaniaków przejmowanie cudzej własność w całej Polsce, a zwłaszcza w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu? Czy poniosą jakiekolwiek konsekwencje?

Przecież z informacji, jakie docierają do społeczeństwa jasno wynika, że w procederze złodziejskiej reprywatyzacji zamieszane są nie tylko sądy, kancelarie adwokackie i urzędnicy. Żeby mogło dojść do tak gigantycznych przekrętów musiał istnieć nad nimi polityczny parasol ochronny, który w pełni je akceptował.

Jego istnienie potwierdza dziennik „Fakt” w artykule „Kwaśniewski, Pitera, Kalisz pod lupą CBA” (03.09.2016) pisząc o związkach byłego prezydenta Kwaśniewskiego, (który zawetował ustawę reprywatyzacyjną), szef jego kancelarii Kalisza i polityka PO  Pitery z biznesmenem Maciejem Marcinkowskim, który od lat masowo skupował roszczenia do gruntów i budynków oraz przejmował najatrakcyjniejsze nieruchomości w stolicy.

Radny Warszawy Jan Śpiewak w rozmowie z „Faktem” twierdzi, że w sprawie Marcinkowskiego „interweniowała w przeszłości” Julia Pitera. Ponadto M. Marcinkowski jest członkiem rady fundacji Semper Polonia, której patronuje Kwaśniewski.

Ponieważ w aferę reprywatyzacją związanych jest w skali kraju wielu wpływowych kancelarii adwokackich, sądów, urzędników, byli oraz czynni politycy, to nie są oni zainteresowani, by się ona rozkręcała odsłaniając Polakom kolejne jej kulisy. Również PO jest zainteresowana ukręceniem całej sprawie łba. Warszawą od lat rządzi PO, a H. G. W. jest nie tylko prezydentem Warszawy, ale i wiceszefową Platformy dlatego słusznie obawiają się, że zbyt długie jej roztrząsanie spowoduje trwałe powiązania afery z partią i gwałtowną utratę poparcia. A to jest ostatnia rzecz jakiej sobie ona życzy.

Wszystkich ich łączy wspólnota interesu, którym jest jak najszybsze rozmycie zaistniałej sytuacji. Uważam, że użyją wszelkich dostępnych sposobów, aby ją wyciszyć, a następnie zamieść pod dywan. Dlatego nie zdziwię się, gdy w najbliższym czasie w środkach przekazu popierających opozycję nastąpi jej przykrycie jakimś wydarzeniem mało znaczącym, podniesionym do rangi wyjątkowego skandalu tak, by przekierować zainteresowanie opinii publicznej.
Nie wykluczam, że kolejny raz podkręcony zostanie temat Trybunału Konstytucyjnego lub SKOK-ów.