O tym, że czeka nas kolejny kryzys, prawdopodobnie największy, jaki dane nam jest spotkać w życiu, wiadomo od kilku lat. Nawet polskojęzyczny fakt pisał o tym w czerwcu 2017 roku.

Tymczasem totalna oPOzycja dwoi się i troi, aby pokazać PiS w roli neobolszewii, która chce zagarnąć doskonale prosperujące prywatne biznesy.

Jak bardzo „dobrze prosperujące” pisałem dwa lata temu:

Pamiętamy, jak przed wyborami prezydenckimi prorządowe wówczas media ostrzegały przed SKOK-ami, które miały zdaniem bankowych fachowców niewystarczające pokrycie – nie gwarantowały bezpieczeństwa depozytów swoich klientów. Bo przecież cóż to jest zabezpieczenie w wysokości 5%?

Tymczasem banki gwarantować miały stabilność i bezpieczeństwo…

Niestety, nie trzeba było zbyt długo czekać, aby i to zapewnienie poprzedniej ekipy oraz związanych z nią politruków, pardons, dziennikarzy, można było między bajki włożyć.

Oto po raz kolejny czeka Unię Europejską bolesna operacja – zgodnie z dyrektywami BRRD i DGSD w ramach tzw. Bazylei III banki będą potrzebowały ok. pół biliona (500 mld) euro wsparcia.

A wszystko po to tylko, by uzyskać wymagany minimalny współczynnik wypłacalności (współczynnik McDohana) w wysokości…. 2,5%!

Z każdych 100 euro w aktywach banku pokrycie ma znaleźć 2,5!

Popatrzmy na jeden z największych banków europejskich, Deutsche Bank.

W ciągu ostatniego półrocza stracił na wartości blisko 50% (giełda), na koniec 2014 roku wygenerował stratę operacyjną w wysokości 7 mld euro.

Tenże bank, posiadający aktywa niewiele mniejsze od PKB Niemiec (2,8 bln dolarów wobec 3 bln euro) jest emitentem w ramach tzw. instrumentów pochodnych kwoty ok. 55 bln dolarów. Nie brak jednak głosów, że naprawdę aż ponad 70 bln!

Brak dokładnych danych, ale z rozmaitych szacunków dokonywanych przez analityków bankowych wynika, że całkowita suma takich instrumentów w skali globalnej może sięgać nawet…

1.300.000.000.000.000.000,- $ (1,3 tryliona!).
To PKB 433.333 takich krajów jak… Niemcy!

Tymczasem na Ziemi są tylko 194 państwa, z których więcej niż połowa łącznie ma mniejszy dochód od Niemiec.

Patrząc na to przez pryzmat sf można zaryzykować twierdzenie, że suma ta jest równa PKB wszystkich zamieszkałych planet w naszej Galaktyce.

Jednak to zbyt poważny problem, aby zbyć go żartami.

Jeden z ojców – założycieli USA, Tomasz Jefferson, już w 1802 roku powiedział:

Instytucje bankowe są bardziej niebezpieczne dla naszych swobód niż armie.

Dług publiczny wielu państw przybrał tak wielkie rozmiary, że szczególnie zadłużone państwa, nie widzą możliwości jego spłaty w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej. Ma on dla nich znaczenie nie tyle ekonomiczne, co raczej stanowi rodzaj politycznego zakładu państw zadłużonych wobec państw wierzycielskich i zamożnych warstw poszczególnych społeczeństw. Zadłużenie państw stało się tak powszechne i wielkie, że ewentualna spłata jego spada na barki wielu pokoleń. Zakładając nawet, że dług publiczny by nie wzrastał, koszty jego obsługi zaburzałyby nadal przebieg procesów produkcyjno-społecznych oraz modyfikowałyby stosunki własności, wywłaszczając z własności publicznej większość społeczeństwa i przekształcając ją w neoniewolników. W związku z tym dla wielu polityków i publicystów najprostszym wyjściem z kryzysu długów publicznych wydaje się ogłoszenie niewypłacalności i bankructwa państw. Bruno Tinel i Franck Van der Velde odpowiadając na pytanie, co by było gdyby wszystkie państwa postanowiły zlikwidować zadłużenie publiczne, pisali: „uderzyłoby to przede wszystkim w kapitał… Nie jest niestety pewne, czy byłoby to możliwe do przeprowadzenia – a już niemal na pewno nie bez pogrążenia gospodarki światowej w niewyobrażalnej recesji, której pierwszymi ofiarami padliby pracownicy najemni…”. Powszechne stawianie problemu świadczy o ideowej, politycznej i ekonomicznej klęsce neoliberalizmu, który swoje „sukcesy” opłacił gigantycznym zadłużeniem, bezrobociem, zmuszaniem ludzi do pracy poniżej swoich kwalifikacji, pozbawieniem całej ludzkości pewności jutra, nadprodukcją szczególnie widoczną w przemyśle samochodowym i budownictwie mieszkaniowym, pozbawieniem wielu procesów gospodarczych możliwości demokratycznej kontroli. Likwidacja długów publicznych pozwoliłaby odrzucić neoliberalny model globalizacji, w którym zaostrzają się strukturalne sprzeczności kapitalizmu i pogłębia przepaść pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi państwami.

(dr Edward Karolczuk na kanwie książki Kryzys bez końca. Jak kapitał monopolistyczno-finansowy wywołuje stagnację i wstrząsy od Stanów Zjednoczonych po Chiny J. B. Foster’a i R. W. McChesney’a)

https://3obieg.pl/banka-mydlana/

Bańka mydlana, a raczej bankowy granfalon, to obraz systemu bankowego, którego ratowania domagają się coraz głośniej bankowcy i politycy.

Ukrywając przerażającą prawdę przed społeczeństwem.

Polska, a wraz z nią inne państwa, utraciła monopol emisyjny na rzecz korporacji.

Zgodnie z art. 227 § 1 Konstytucji Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej. Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza.

 

Teoretycznie więc wszystko jest w porządku. NBP emituje pieniądz, wie zatem, ile monet i banknotów znajduje się w obiegu. Ale…

 

Przeważająca część społeczeństwa, nie wyłączając podmiotów gospodarczych, pieniędzy emitowanych przez Bank centralny… nie używa.

Zamiast wypychających portfele banknotów i monet nagminnie posługujemy się kawałkiem plastiku zwanym kartą.

Zamiast wypłat w kasie zakładu pracy mamy jedynie elektroniczne przelewy na konto.

Zamiast zapłacić za zakupy wkładamy kawałek plastiku do szczeliny w kasie.

Itd, itp.

Nic dziwnego, że wg (szacunkowych?) danych NBP pochodzących z maja 2014 r. jedynie 13% środków funkcjonujących w polskim systemie finansowym stanowią środki realne (banknoty i monety). Prawie 7 razy więcej stanowi wirtualny świat zobowiązań finansowych kreowany wyłącznie przez banki komercyjne.

NBP emitujący pieniądze ma znaczenie jedynie dla… szarej strefy, szacowanej na ok. 12-15% PKB!

https://3obieg.pl/konstytucja-kogo-to-obchodzi/

A opozycyjne tępaki dalej swoje.

Pisał Bartosz Węglarczyk w polskojęzycznym der Onet:

Afera KNF przeraża. Nie tylko rozmiarem domniemanej korupcji, lecz przede wszystkim tym, że ujawnia pazerność państwa. Plan Zdzisława to zapowiedź powrotu do komunizmu. To deklaracja wojny wobec prywatnego biznesu.

(…)

Przeraża mnie jednak jeden element afery KNF – tzw. plan Zdzisława. Szef KNF opowiada o tym planie właścicielowi Getin Banku na opublikowanym przez „Wyborczą” nagraniu. Szef KNF ostrzega biznesmena, że jeśli nie pójdzie on na układ, jego firma padnie ofiarą planu szykowanego już przez Zdzisława Sokala, przedstawiciela prezydenta RP w KNF.

„Plan Zdzisława” (tak o nim mówi na taśmie szef KNF) polega na tym, że naciskami administracyjnymi i uciążliwymi decyzjami urzędniczymi państwo doprowadza prywatną firmę na skraj bankructwa, następnie państwo zleca jej przejęcie firmie państwowej (lub firmie należącej do zaprzyjaźnionego z władzą biznesmena) i potem odbudowuje ją, wykorzystując publiczne pieniądze.

https://wiadomosci.onet.pl/opinie/plan-zdzislawa-jest-zagrozeniem-dla-nas-wszystkich-komentarz-bartosza-weglarczyka-do/bl0rmtz

Tymczasem wiemy, że Getin potyka się coraz bardziej od kilku lat.

Więcej na ten temat tutaj: http://pressmania.pl/granfalon-bankowy-leszka-czarneckiego/

Węglarczyk zatem plecie trzy po trzy, co przecież nie powinno dziwić u domniemanego wnuka Józefa Światły. Tak na marginesie – Węglarczyk nazywa kłamcami tych, którzy tak go nazywają, ale jakoś dziwnie unika konfrontacji sądowej z człowiekiem, który uczynił to pierwszy – prof. Jerzym R. Nowakiem (w 2004 r.).

A przecież do kolapsu bankowego powoli przygotowują nas… sami bankowcy.

3 września 2018 roku prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz przecież powiedział:

– Związek Banków Polskich od lat przeprowadza badanie koniunktury. Obecnie opinie bankowców wydają się bardziej stanowcze w odniesieniu do możliwości wystąpienia kryzysu i to jest niepokojące. W środowisku bankowym czytamy ten wynik jako składową wielu czynników, które istotnie wpływają na kondycję naszej gospodarki i w konsekwencji polskiej bankowości.

(za: https://www.rp.pl/Gospodarka/309039907-Najczarniejszy-ze-snow-polskich-bankowcow.html )

W tym samym artykule czytamy, że:

Aż 77 proc. szefów placówek bankowych boi się wybuchu kryzysu w Unii Europejskiej w najbliższych pięciu latach. Nie widzi takiego zagrożenia tylko co pięćdziesiąty.

(op. cit.)

Tymczasem Węglarczyk straszy nas przejmowaniem „prywatnych” bankowych biznesów, a z kolei najbardziej pokraczna postać polskiej POlityki, Roman Giertych zwany Koniem, na swoim facebookowym koncie podaje:

Jednakże prawda o działaniach osób z KNF jest znacznie bardziej ponura niż zwyczajna korupcja czy przekroczenie uprawnień przez szefa KNF. W rzeczywistości mieliśmy do czynienia z klasycznym działaniem rekieterów, którzy wymuszają wynagrodzenie za „ochronę” przed stworzonym przez siebie zagrożeniem. Ktoś doprowadził do tego, że w maju 2017 roku Minister Finansów wydał rozporządzenie, które wprowadziło nowe wymogi kapitałowe dla banków, które udzielały kredytów walutowych. Rozporządzenie było wymierzone tak naprawdę w Getin Nobel Bank, czyli jedyny prywatny, polski bank. Oznaczało ono, że bank ten (który ma zgromadzone wielomiliardowe kapitały akcjonariuszy) nagle w wyniku wprowadzonych nowych zobowiązań (tzw. waga 150%) nie spełniał wymogów kapitałowych. Wprowadzona waga 150% jest czymś niezwykłym w krajach UE, gdzie standardem jest waga 35-50%, a waga 150% jest maksymalnie dopuszczalna przez prawo. Istotą tej wagi jest obowiązek posiadania kapitałów własnych w stosunku do udzielonych kredytów. Waga 100% oznacza w tym przypadku obowiązek posiadania 10% kapitałów własnych, w stosunku do udzielonych kredytów. Przed tym rozporządzeniem banki musiały mieć 5% kapitałów własnych w stosunku do kredytów zabezpieczonych na nieruchomościach (czyli waga wynosiła 50%). Po wydaniu rozporządzenia banki musiały mieć 15% kapitałów w stosunku do udzielonych kredytów, o ile kredyty hipoteczne były udzielone w walutach (waga 150%). Wprowadzone rozporządzenie doprowadziło do sytuacji, że Getin Nobel Bank z dniem wejścia w życie tego rozporządzenia (grudzień 2017) wymagał dokapitalizowania na prawie 1 miliard złotych, gdyż tak przełożyła się ta „waga” na jego obowiązki kapitałowe.

Powyższy tekst widnieje na facebooku.

Tutaj:

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=2514441148596225&id=215392231834473&__tn__=K-R

Mec. Giertych jako prawnik doskonale rozróżnia słowo „kilka” od sława „wiele”.

„Kilka” oznacza liczbę całkowitą mieszcząca się w przedziale 2-9, natomiast „wiele” to «wielka liczba, ilość czegoś lub kogoś» (za Słownikiem Języka Polskiego).

A zatem pisanie o wielomiliardowych kapitałach akcjonariuszy oznacza, że wg Giertycha kapitał akcyjny Getin Noble Bank to przynajmniej 10 mld zł.

Tymczasem w KRS pod numerem 0000304735 figuruje Getin Noble Bank SA z kapitałem akcyjnym równym 2.751.630.417,90 zł.

Niespełna trzy miliardy, a zatem nie wielomiliardowy, a kilkumiliardowy kapitał.

Oczywiście jest to wartość nominalna 1.007.923.230 akcji po 2,73 zł za pojedynczą.

Tymczasem kurs pojedynczej akcji na GPW spadł do 0,33 zł (zeszły piątek).

A to daje teoretyczną wartość kapitału zakładowego Getin Noble Bank równą 332.614.665,90 zł.

We wtorek natomiast o godzinie 13.40 spadł do 0,21 zł.

Czyli kapitał zakładowy warty jest 211.663.878,30 zł.

Zamiast wielomiliardowego kapitału mamy więc kilkusetmilionowy.

Mówiąc inaczej – akcjonariusze stracili ok. 88% zainwestowanego kapitału.

Wg Giertycha jest to niewątpliwie efekt pisowskiego knucia i intryg. 😉

Bo to wymyślony specjalnie przeciw biznesom Czarneckiego obowiązek posiadania 15% zabezpieczenia w kapitale własnym rozłożył bank.

Czy to oznacza, że wcześniej takie zabezpieczenie wynosiło 3,5%? Góra 5%?

No to przypomnijmy panu Koniu, że bodaj sam nie tak dawno ostrzegał przed SKOK-ami, które miały być wyjątkowo niebezpieczne, albowiem ich zabezpieczenie kapitałowe wynosiło 5% i to nie tylko w stosunku do kredytów hipotecznych.

Zaś syndyk Amber Gold wydusił z majątku oszusta już ponad 15%.

Czyżby w takim razie Amber Gold była 3 razy bardziej bezpieczna od… Getin Noble Banku?

Giertych mimo woli ujawnia jednak rzeczywistą kondycję banku.

Skoro twierdzi, że GNB posiadał zabezpieczenie do kredytów hipotecznych udzielonych rzekomo w walucie (co nie jest prawdą) w wysokości 5%, teraz zaś potrzebuje dokapitalizowania w wysokości 1 mld zł na brakujące 10% oznacza to, że suma udzielonych kredytów zwanych frakowymi w tym przypadku wynosi 10 miliardów zł.

Przy czym nie mamy pojęcia, jak to wygląda obecnie. Z udostępnionych przez gw stenogramów wynika bowiem, że w maju rozmawiano już o 2 miliardach.

Wtedy jednak kurs akcji był pięciokrotnie wyższy niż dzisiaj.

To u nas.

Tymczasem kryzys grecki pokazał, że żyjemy w systemie naczyń połączonych.

Wypowiadający się na łamach polskojęzycznego Faktu Sławomir Horbaczewski wiązał przyszły kryzys z losem reform Macrona.

– To, co może określić dalsze losy kontynentu, to nadchodzące wielkie otwarcie i reformy zapowiadane przez nowego prezydenta Francji prawdopodobnie realizowane wespół z Niemcami – wyjaśnia Horbaczewski. Jeśli pójdą one w zapowiadanym kierunku bez oglądania się na zdanie i interesy mniejszych krajów, można przyjąć bardzo istotny wzrost ryzyka faktycznego rozpadu Unii, jaką znamy. Zachowane zostaną obecne instytucje, ale mogą przybrać fasadową formę bez istotnego znaczenia, a to spowoduje spadek zaufania inwestycyjnego do krajów europejskich, spowolni wzrost i zmniejszy potencjał rozwojowy Europy jako całości.

Dużo większy problem pojawi się, jeśli prezydent Macron zawiedzie bardzo rozbudzone oczekiwania Francuzów. – Jeśli jego reformy gospodarcze nie przyniosą wyczekiwanych rezultatów, społeczeństwo odwróci się od niego i już nic nie będzie w stanie powstrzymać przejęcia władzy przez siły populistyczne. Taki obrót sytuacji to gotowy scenariusz głębokiego kryzysu w Europie, który będzie miał wpływ na cały świat – przewiduje ekonomista. Osłabienie gospodarki europejskiej ponownie uwolni demony bardzo dużego bezrobocia, jak i wzmocni problemy już osłabionych banków europejskich.

https://www.fakt.pl/pieniadze/finanse/nadchodzi-najwiekszy-kryzys-finansowy-w-naszym-zyciu/fevn6b2

Ale Francuzi są przeciw reformom, które tak naprawdę oznaczają jedynie zwiększenie podatków. Lewica bowiem nie potrafi rządzić inaczej niż za pomocą zwiększania obciążeń fiskalnych po to tylko, by móc potem dotować określone grupy społeczne spauperyzowane wcześniej przez siebie.

 Francuski rząd podał, że w sobotnich protestach „żółtych kamizelek” przeciwko wzrostowi podatków od paliwa rannych zostało 409 osób, w tym jedna poważnie. Jedna kobieta zginęła. Policja zatrzymała 282 osoby.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/francja-409-rannych-w-protestach-jedna-osoba-nie-zyje/n4pndyz

Tymczasem nadchodzący kryzys ma swoje źródło w samym systemie bankowym.

Państwa, pozbawione monopolu kreacji pieniądza (przecież 90% transakcji przebiega w formie bezgotówkowej), mogą się tylko przyglądać.

I co chwila wzywane są do ratowania wijącego się w konwulsjach systemu.

Przecież wystarczyły dwa lata, aby całe zadłużenie greckie zmieniło właścicieli i zamiast być problemem banków, które udzielały pożyczek bez zastanowienia, stało się problemem niemieckich i częściowo francuskich podatników.

To samo próbuje się i u nas.

Wszak powszechnie wiadomo już, że tzw. kredyty frankowe były nieuczciwym instrumentem finansowym. Zamiast jednak pozamykać tych, którzy świadomie ten „produkt” wprowadzili podburza się opinię publiczną tak, aby wymogła na rządzących wprowadzenie ustawy mającej na celu pomoc ofiarom nieludzkiego systemu bankowego.

Oczywiście pomoc miałaby zagwarantować bankom ich spodziewane dochody.

Bo inaczej banksterzy straszą rząd wizjami nieczynnych bankomatów, braku środków na kartach płatniczych, braku przelewów, choć te ostatnie to nic innego jak znane skądinąd przelewanie z pustego w próżne.

Przy czym kolejny rok zamknęli zwiększonymi zyskami.

Jednak to tylko… wirtualny zapis.

Jest dokładnie odwrotnie, niż przepowiadali to 20 lat temu bracia Wachowscy.

Świat realny podporządkowany jest wirtualnemu.

Król jest nagi!”

20.11 2018