Jako osoba, dla której ważna jest Polska, nie tylko czytam ale i oglądam różne programy publicystyczne („Salon dziennikarski”, „Strefa starcia”, „Warto rozmawiać”, „Woronicza 17”, „Studio Polska”, „Jedziemy” Michała Rachonia, „Minęła 20 ta”, „W tyle wizji”), by wiedzieć co się dzieje w Polsce i na świecie, jak politycy i komentatorzy oceniają wydarzenia politycznie, gospodarcze, kulturalne w kraju i zagranicą oraz poznać poglądy swojego społeczeństwa.

Z kilkoma z nich dawno się rozstałam ze względu na to, iż zamiast dyskusji poszerzających wiedzę, coraz częściej trwa w nich jazgot, przekrzykujących się uczestników, z którego nic nie wynika, nad którym prowadzący nie panują („Studio Polska”, „Woronicza 17”).

Coraz bardziej zniechęcam się do programu „Strefa starcia”. W założeniu mają się w nim ścierać idee polityczne z polityczną grą, dziennikarze z politykami i politycy z publicznością. Gospodarz programu Michał Adamczyk, podejmuje tematy, które najbardziej skupiały uwagę współobywateli w mijającym tygodniu oraz szuka odpowiedzi na pytania najbardziej nurtujące Polaków.

Podejrzewam, że nie tylko ja, ale większość telewidzów nigdy nie otrzymała, żadnej odpowiedzi na pytania najbardziej nurtujące Polaków. Za każdym razem zamiast dyskusji jest nawalanka.

Uważam, iż program stałby się dużo ciekawszy gdyby pytania zadawała publiczność, kierując je do konkretnego gościa. Każdy miałby prawo zadać tylko jedno pytanie, na które uzyskałby natychmiast odpowiedź. Rola prowadzącego sprowadzałaby się tylko do tego, by podać tematykę programu oraz czuwać by publiczność reprezentująca dane ugrupowanie miała możliwość zadania takiej samej ilości pytań.

Kolejną sprawą są żenujące pytania z tezą do telewidzów które zniechęcają do wysłania sms-a np.:

Czy M. Kidawa–Błońska powinna odciąć się od wulgarnych ataków na prezydenta w Pucku i Wejherowie? (16.02.2020). Czego oczekują, że zmuszą w ten sposób do przeprosin? A jaką wartość miałyby takie wymuszone przeprosiny? Może dużo lepsze byłoby pytanie: Czy gdyby M. Kidawa–Błońska została prezydentem, to byłaby prezydentem wszystkich Polaków?, lub Czy godnie reprezentowałaby Polskę znając jej żenujące wypowiedzi?

Czy protestujący sędziowie kierują się motywami politycznymi? (09.02.2020), a zamiast niego: Czy uważasz, że sędziowie biorący udział w politycznych manifestacjach potrafią wydawać bezstronne wyroki?

Czy Unia Europejska potrzebuje reformy. (02.02.2020) lepsze byłoby :Czy uważasz, że Polska ma jakikolwiek wpływ na reformę UE?

Zamiast Czy Izba Dyscyplinarna, która bada przypadki naruszenia prawa przez sędziów, powinna nadal działać? (26.01.2020) to : Czy uważasz, że Izba Dyscyplinarna powinna działać nawet w przypadku nałożenia kar na Polskę?

Czy opozycja i zaprzyjaźnieni z nią sędziowie powinni – zamiast kierować się „potrzebą” – kierować się prawem? (19.01.2020) Uważam, iż dużo lepszym pytaniem byłoby zapytanie telewidzów o to :Czy sędziowie, którzy kierują się „potrzebą” powinni być w wymiarze sprawiedliwości?

Duże nadzieje wiązałam z autorskim programem „Jedziemy” Michała Rachonia, jednak zapraszanie przez niego w roli komentatorów ciągle tego samego zestawu recenzentów zaczyna nudzić. To samo dotyczy „Salonu dziennikarskiego” prowadzonego przez Jacka i Michała Karnowskich.

Myślę, iż nie tylko ja tęsknię za prawdziwą dyskusją. Chciałabym jako telewidz, by podczas programów publicystycznych dochodziło do rzeczywistych debat i ścierania się poglądów, które pokazując inne punkty widzenia powiększyłyby wiedzę.

Z ust polityków PiS często słyszę, że marzy im się opozycja z prawdziwego zdarzenia, która merytorycznie będzie patrzała na ręce rządzących. Skoro jej nie ma, to rolę tę znakomicie wypełnią prawicowi dziennikarze ( Rafał Ziemkiewicz, Jerzy Targalski, Paweł Lisicki, Witold Gadowski, Łukasz Warzecha, Stanisław Janecki, Stanisław Michalkiewicz) mający własne, często krytyczne, lecz nie złośliwe zdanie wobec działań rządu i PiS.

Jakoś tak dziwnie się składa, że ich się prawie nie zaprasza do telewizji jako komentatorów. Co prawda panowie R. Ziemkiewicz i S. Janecki występują w programie „W tyle wizji”, jednak na tym kończy się ich rola.

Jeżeli władza uważa, iż dzięki temu oni nie będą mieli możliwości wypowiadania swoich poglądów i przemyśleń, to zapomina o internecie. Większość z nich nie tylko zapraszana jest do różnych programów, ale ma w nim, cotygodniowe programy:

Stanisław Michalkiewicz – posiadający oficjalny kanał na YouTube
Rafał Ziemkiewicz – „Podsumowanie polityczne tygodnia wg Rafała Ziemkiewicza”, „Salonik polityczny”,
Jerzy Targalski – „Geopolityczny tygiel” ,
Witold Gadowski – „Komentarz tygodnia”.
Ponadto piszą dla tygodników „Sieci”, „Do Rzeczy”, „Gazeta Polska”.

Marzą mi się cotygodniowe programy, w których udział wzięliby redaktorzy naczelni prawicowych tygodników, oraz takie, z udziałem powyżej wymienionymi dziennikarzami.

Nie wiem, kto decyduje o tym, by komentowaniem wydarzeń zajmowali się głownie Adrian Stankowski i bracia Karnowscy. Skutek jest taki, że informacja stała się nachalną propagandą, której nie można słuchać i która zniechęca do wchodzenia na kanały publicznej telewizji.

Jeżeli w przekazie informacyjnym TVP nie nastąpi żadna zmiana, to skutek będzie taki, iż szef TVP Jacek Kurski będzie się nadal chwalił pikami imprez sportowych czy sylwestrem w Zakopanym, a zniesmaczeni sympatycy PiS zaczną od niej odpływać coraz szerszym strumieniem.

Prezes J. Kaczyński i politycy prawicy nie powinni być zdziwieni, gdy przełoży się to na coraz słabsze wyniki przyszłych wyborów samorządowych, europarlamentarnych i parlamentarnych. Czerwonym światłem ostrzegawczym jest utrata Senatu.

Foto: internet