Twórca obrazu „Cud nad Wisłą”, Jerzy Kossak (Kraków, 11 września 1886 – 11 maja 1955, Kraków) był polskim malarzem realistą, specjalizującym się w scenach batalistycznych; syn malarza Wojciecha Kossaka i wnuk malarza Juliusza Kossaka – artysta trzeciego pokolenia ze znanej i poszukiwanej rodziny malarzy, pisarzy i poetów. Jerzy Kossak był płodnym malarzem przeważnie historycznych scen przedstawiających serię obrazów polskich ułanów na koniach, zwykle sprzedawanych na miejscu, ale także wymienianych w okresie powojennego załamania gospodarczego, aż do śmierci tuż przed końcem stalinizmu w Polsce. Jego obrazy, podobnie jak obrazy jego poprzedników, nadal są bestsellerami na aukcjach sztuki polskiej. Jerzy Kossak był bratem: poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i powieściopisarki Magdaleny Samozwaniec, a także ojcem: biolog Simony Kossak i malarki Glorii Kossak mieszkającej w zabytkowym dworku rodzinnym „Kossakówka” w metropolii Krakowa.

Wszyscy zachwycamy się wspaniałym obrazem Jerzego Kossaka, który został namalowany w 1930 roku (jest on w prywatnej kolekcji), natomiast prawie identyczny obraz namalował Jerzy Kossak w 1932 roku. Ten drugi obraz jest w Muzeum Diecezjalnym w Toruniu. Obydwa obrazy są o charakterze batalistycznym i ukazują bitwę warszawską. Jerzy Kossak chciał w nich pokazać piękne zwycięstwo odradzającego się po I wojnie światowej państwa Polskiego do którego przyczynił się cud dokonany przez Matkę Boską. Matka Boska została w tych obrazach ukazana jako Matka Boża Łaskawa z obrazu będącego w Kościele Jezuitów w Warszawie a nadto na tle chmur wysyła Ona symboliczny oddział husarii. Jak to zostało opisane przez znawców sztuki obraz przedstawia:

„Pierwszy plan przedstawia zaciekłą walkę między polską piechotą, a wrogiem, który przegrywa starcie. Symbolizuje to upadający czerwony sztandar, w który dodatkowo wbijany jest polski bagnet. W szeregach wroga zauważyć też można żołnierzy, którzy w geście kapitulacji podnoszą ręce do góry, a na ich twarzach widnieje strach i nienawiść. Natomiast polska chorągiew z krzyżem kawalerskim uniesiona jest ponad głowami walczących. W całym zamieszaniu dostrzec można skauta, kobietę w mundurze i spódnicy, niemieckiego żołnierza oraz wyeksponowaną postać ks. Ignacego Skorupki, który wraz z krzyżem podnosi morale Polaków i zagrzewa ich do boju. Na drugim brzegu Wisły znajduje się Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wraz z oddziałem kawalerii”.(źródło)

Podkreślić trzeba, że Jerzy Kossak chciał przedstawić jak najwięcej szczegółów tej bitwy oraz to, że cały Naród bronił Polski przed zalewem bolszewizmu na Polskę oraz to, że tylko Polski Naród obronił Europę przed zalewem komunizmu (inspirowanego i opłacanego przez Wall Street i bankierów amerykańskich – czytaj więcej) Niemniej jednak zarzucono artyście bardzo dużo nieprawidłowości zawartych w obrazach, m.in.: – Obok sztandaru, ponad wojskami znajduje się sylwetka ks. Ignacego Skorupki. Podczas wojny polsko-bolszewickiej, dołączył do ochotniczego batalionu, jako kapelan wojskowy. Na obrazie jest ukazany jako prowadzący żołnierzy do boju tymczasem poległ dzień wcześniej podczas bitwy o Ossów udzielając namaszczenia rannemu żołnierzowi. Nadto za nacierającymi polskimi żołnierzami znajduje się rzeka, jest to prawdopodobnie Wisła, ale w dniu 15 sierpnia walki toczyły się o Radzymin odległy ok. 13 km od Wisły. Za rzeką, czyli prawdopodobnie Wisłą widać nadjeżdżający oddział kawalerii na czele z Józefem Piłsudskim, ale Józef Piłsudzki zjawił się dopiero następnego dnia, czyli 16 sierpnia 1920 r. Nadto przedstawiony atak kawalerii nie był przeprowadzany z zachodu, tylko atak nastąpił znad rzeki Wieprz, czyli z południowego-wschodu. Podczas kontrataku Marszałek Józef Piłsudzki znajdował się w Puławach, gdzie była jego Kwatera Główna i nie dowodził oddziałami.

Jerzy Kossak chciał w jednym obrazie ukazać jak najwięcej szczegółów odnośnie bitwy warszawskiej, która de facto trwała kilka dni. Jerzy Kossak wspaniale przedstawił „Ocalenie Europy” przedstawiając w chmurach husarię polska, która w 1683 roku odniosła główne zwycięstwo w odsieczy wiedeńskiej ratując Europę przed zagładą, tak jak w tej bitwie Polskie Wojsko uratowało Europę przed tyranią komunizmu.

Ale czy na pewno? Czy Jerzy Kossak nie zawarł w obrazach również jakiegoś kodu tj. tajemnicy dla spostrzegawczego widza. Wiedzmy, że w trakcie przygotowań do bitwy rozegrało się wiele zakulisowych wydarzeń  jak również przez następne lata 20-te i później. Pierwszym z nich było nieoczekiwane zrzeczenie się dowództwa nad wojskiem głównodowodzącego Marszałka Józefa Piłsudzkiego i wyznaczenie na wodza generała Tadeusza Rozwadowskiego oraz wyjazd podobno chorego, będącego w depresji Józefa Piłsudzkiego do konkubiny.

Przyglądając się dokładnie postaciom przedstawionym na tym obrazie widzimy np. w szeregach Armii Polskiej skauta, kobietę oraz niemieckiego żołnierza. Harcerz przedstawiony na zdjęciu jest najbardziej wysunięty na lewo nacierającej armii, ubrany jest w skautowy kapelusz natomiast kobieta znajduje się na pierwszym planie, Zagadkową postacią jest natomiast Niemiec (na obrazie w niemieckim hełmie tzw. Stahlhelmem na głowie), co niektórzy interpretują, iż do wojska przyłączali się także Polacy, którzy wcześniej podczas I wojny światowej, walczyli u boku Cesarstwa Niemieckiego. Jednak może to być podtekst o agenturalnej przeszłości Piłsudzkiego i całej historii związanej z powstaniem i wyruszeniem tzw. Pierwszej Brygady. Należy podkreślić, że Piłsudzki był agentem niemieckim i nie zależało mu na poparciu Powstań Śląskich. Cała historia z Legionami Polskimi została wyolbrzymiona a z Piłsudzkiego zrobiono na siłę bohatera. Nie ulega wątpliwości, że nie był on jedynym  bohaterem i twórcą Niepodległości Polski. Nie są to moje opinie, ale wielu badaczy historycznych w oparciu o konkretne dokumenty.

Wciąż nawet obecne władze nie mogą sobie poradzić i uporać się z prawdą historyczną dotyczącą Józefa Piłsudzkiego.

Po zamachu majowym przestrzeń publiczna dla opozycji była zamknięta i wtedy instytucjonalnie została sfałszowana biografia Piłsudzkiego. Józef Piłsudzki był socjalistą a także ezoterykiem i kabalistą. Przyjęto również historię Polski, która była sfałszowana w okresie dyktatury Józefa Piłsudzkiego jak i po jego śmierci. Fałszerstwo było kultywowane szczególnie przez ludzi z jego kręgu tak że  dniu 7 kwietnia 1938 roku przyjęto ustawę o ochronie imienia Józefa Piłsudskiego dla zapobiegania naruszaniu dobrego imienia Józefa Piłsudskiego co było chocholim tańcem i na siłę pod groźbą więzienia przymuszanie społeczeństwa do kultu jednostki.

Przykre jest to, że kłamstwa są w obecnych podręcznikach do nauczania w szkołach. Nawet film Jerzego Hoffmana został zrealizowany niezgodnie z prawdą historyczną. Obecnym władzom, również nie zależy na sprostowaniu prawdy historycznej niestety, ale tworzą  następne mity z „bohaterami” nowej epoki (jak np. Wałęsa i inni) zgodnie z zasadą, że zwycięscy piszą historię od nowa. Przykre jest to, że wielu wysokich rangą oficerów i polityków, którzy znali prawdę zostało usuniętych, zamkniętych w Berezie Kartuskiej lub w inny sposób represjonowanych przez  ówczesne władze II Rzeczpospolitej.

Jak już wspomniałem w poprzednim artykule z dnia 18 sierpnia 2020 roku Matka Boska ukazała się na niebie w trakcie Bitwy Warszawskiej (czytaj więcej), a ściśle mówiąc było to w dniu 14 sierpnia w Ossowie a następnie 15 sierpnia w Radzyminie.  Rozważałem w poprzednim artykule co wywołało projekcję Matki Boskiej? 

Czy sprawiła to energia wysyłana przez miliony ludzi modlących się do Matki Boskiej o Jej wsparcie i wygranie bitwy? Takimi sprawami współcześnie zajmuje się m.in. psychotronika czyli „dziedzina dociekań z pogranicza psychologii i biofizyki, zajmująca się oddziaływaniem zjawisk energetycznych na żywe organizmy”.

Dziedzina tej wiedzy jak wiemy jest wykorzystywana od wielu lat przez służby specjalne wielu państw a w szczególności zapoczątkowały to CIA i KGB. Ale wtedy w 1920 roku???, przecież nikt nie użył takiej broni? W historii nowożytnej można przytoczyć przykłady materializacji modlitw np. w nagłym opuszczeniu Austrii przez wojska rosyjskie, gdzie ogromna ilość ludzi modliła się i nastąpiło to z dnia na dzień  lub wycofana się żołnierzy Markosa mających stanowczy rozkaz strzelania do demonstrantów na Filipinach sprzed gorąco modlącego się tłumu.  Należy podkreślić iż sowieckim żołnierzom ukazała się wtedy podobno  Matka Boża Łaskawa – Patronka Warszawy, która, przedstawiona jest w różowej sukni i niebieskim płaszczu, z rozłożonymi szeroko rękoma, w dłoniach trzyma połamane strzały. Obraz tej Matki Boskiej znajduje się w kościele oo. jezuitów na Starym Mieście w Warszawie. Jest kopią wizerunku Matki Bożej Łaskawej z Faenzy we Włoszech. Warszawski obraz namalowany został przez nieznanego warszawskiego artystę na zamówienie rektora pierwszego konwentu pijarów na ziemiach polskich, ks. Hiacynta Orsellego, z przeznaczeniem na ołtarz kościoła pijarów przy ul. Długiej (obecna katedra polowa). 24 marca 1651 w obecności nuncjusza papieskiego arcybiskupa Jana de Torres został uroczyście wprowadzony do świątyni i ukazany ludowi Warszawy. Nuncjusz odczytał bullę papieża Innocentego X ustanawiającą święto Mater Gratiarum Varsaviensis na drugą niedzielę maja. Obecnie obraz ten znajduje się w Katedrze polowej Wojska Polskiego Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Warszawie – kościół garnizonowy przy ul. Długiej 13/15 w Warszawie.

Powracając do obrazów, Jerzy Kossak malując  „Cud nad Wisłą” namalował również samoloty atakujące wroga, które brały udział w bitwach z bolszewikami (czytaj więcej) Stan techniczny sprawił, że na całym froncie polsko-rosyjskim sprawnych było zaledwie 34 samoloty. Zakupione przez Wojsko Polskie samoloty we Francji i Włoszech nadchodziły nieregularnie, co nie pozwalało na uzupełnienie eskadr, a jeżeli przychodziły – to bez części zamiennych; ponadto samoloty te były często zużyte i nie nadawały się do wykonywania lotów bojowych (czytaj więcej). Nadto co jest zastanawiające Jerzy Kossak namalował również reflektory lotnicze. Reflektory były już wtedy znane, gdyż służyły wcześniej do wykrywania sterowców i balonów, które w czasie działań wojennych poruszały się nocami, gdyż będąc napełniane łatwo palnym gazem były łatwym celem zestrzelenia w dzień.

Kossak do swojej pracy zbierał informacje kilka lat. Nie mógł popełnić błędów z ujawnianiem prawdy o bitwie np. nieobecności w jej trakcie Marszałka Piłsudzkiego, aby nie narazić się zwolennikom marszałka. Jerzy Kossak jednak zostawił wskazówkę jak mogła się ukazać na niebie Matka Boska. Kiedy analizowałem obrazy Kossaka wraz z moim serdecznym przyjacielem Prof. dr hab. Stanisławem Saganem doszliśmy również do wniosku, że Kossak mógł zakodować w tym obrazie projekcję obrazu Matki Boskiej Łaskawej na niebie, w zasadzie na chmurach, dokonaną przez reflektory lotnicze? Jednak byłoby to opisane jako genialny manewr taktyczny wojska polskiego tak jak rozpracowanie szyfrów sowieckich przez polskiego oficera pułkownika Jana Kowalewskiego. Kiedyś sami Rosjanie i to jeszcze w okresie komunizmu w jednym z numerów „Tiechnika Maładioży”, opisali jak według nich odbył się ten „cud”. Na ślad tego opisu trafił redaktor Szymon Kazimierski z wydawanego na Ukrainie „Kuriera Galicyjskiego”. W artykule z dnia 15 sierpnia 2019 roku tak to opisał:

Ukazywał się wtedy w Polsce, stosunkowo łatwo dostępny, bodaj miesięcznik, „Tiechnika Maładioży”. Niby odpowiednik polskiego „Młodego Technika”, ale dużo lepszy, dużo poważniejszy, na prawdziwie światowym poziomie. Często się go czytało, bo potrafił zawierać w sobie różne rewelacje techniczne. Dla przykładu powiem, że na podstawie zawartych w nim szkiców i opisów zbudowałem sobie kiedyś bardzo dobrze działający aparat do swobodnego nurkowania. Wiem, że wielokrotnie ktoś ściągał jakieś pomysły z „Tiechniki” i nigdy się na nich nie zawiódł. Słowem, było to poważne pismo techniczne, zawierające w sobie wiele naprawdę nowoczesnych rozwiązań i dobrych pomysłów.

Otwieram kiedyś świeżo kupioną „Tiechnikę” i… oczom nie wierzę! Cały artykuł poświęcony cudowi nad Wisłą w roku 1920! Rysunek, bo ze zrozumiałych względów redakcja nie miała zdjęcia, pokazuje jakieś okopy, żołnierzy polskich, ciemne, nocne niebo, a na nim ogromną po