Demokracja i wolność słowa mają tę wadę, że ludzie nieumiejący wyciągać wniosków z historii i myśleć logicznie, często niedouczeni lub zdezorientowani, lubią wracać do pomysłów i idei, które już dawno mądrzejsi od nich wyrzucili na śmietnik jako antyhumanitarne.

Za to tzw. lewica, zwłaszcza światopoglądowa i obyczajowa, zakorzeniona w ideologii komunistycznej, czyli totalitarnej, nie śpi. Nadal chce sprawować rząd dusz, grać na ludzkich słabościach i rządzach. Szerzyć relatywizację kulturową i zamęt pojęciowy. Robi to w imię władzy i korzyści swych własnych głosicieli. A nowe jej imię, pozornie nienacechowane ideologicznie, to… progresywność.

Progresywni, czyli jacy?

Cechą tzw. progresywistów jest dążenie do skandalu. I pewnie dlatego w Wadowicach, Mieście Papieskim, z którego wywodzi się i któremu patronuje Święty Jan Paweł II, ma się odbyć spotkanie… samorządowców progresywnych. Kim są owi progresywni, którzy chcą debatować za publiczne pieniądze w Wadowicach – każdy z nich przecież przyjedzie w ramach delegacji służbowej, a przyjmujący ich kulturowy, społeczny i obyczajowy lewak – burmistrz Wadowic Mateusz Klinowski też robi to za publiczne pieniądze. O tempora o mores!

Czy progresywni to jakaś odmiana „antysystemowa”, czy może nowy nurt organizacji pracy samorządów? Nic z tych rzeczy. To ludzie bezpośrednio nawiązujący do ideologii komunistycznej, ale wiedzący, że z racji niewielkiego upływu czasu od epoki zniewolenia Polski i Polaków przez komunę, przyznawanie się do resentymentów postkomunistycznych i nawiązywanie do tradycji zamordyzmu Polski Ludowej (a także ZSRS, Republiki Weimarskiej i… III Rzeszy) nie przyniesie im politycznego sukcesu i nie pozwoli na zbicie  wyborczego kapitału. To też ludzie nawiązujący do lewactwa obyczajowego, któremu patronuje Daniel Cohn-Benedit zwolennik seksu z nieletnimi. Dlatego ci ludzie (????) wymyślili sobie hasło progres – czyli tzw. postęp. Ma to zwłaszcza ogłupić ludzi młodych. Nie zawsze obeznanych z przeszłością.

Ponad roku temu w Polsce pojawił się nowy (pozornie, bo w rzeczywistości o wieloletnich marksistowsko-leninowsko-stalinowsko-hitlerowskich korzeniach) ruch progresywny. Nie wiadomo, czy wszyscy jego uczestnicy (do Wadowic zaproszeni zostali przecież wójtowie o katolickich korzeniach: Wądolny, Bartosz itd. – którzy nie zgodziliby się na informacje o ich zaproszeniu, gdyby nie chcieli w imprezie organizowanej przez Klinowskiego uczestniczyć) zdają sobie sprawę, że uczestniczą w politycznej hucpie lewactwa.

Dlaczego też progresywiści (neokomuniści i lewactwo) ?? Ano dlatego, że SLD jako prosty następca komuny się przeżył. Kolejne fazy rozwojowe przepoczwarzających się postkomunistów nie zdały egzaminu. Tradycyjne lewicowo rozgrywane slogany (bo nie były to dla lewicy wartości, a tylko środki do celu, którym była realna władza i pełne koryto) równości społecznej przestały wystarczać wobec zmieniających się realiów i proporcji dobrobytu w rozwiniętych społeczeństwach. Za to coraz chwytliwsze stały się manipulacje światopoglądowe. Zwłaszcza te uderzające w sprawdzony i mądry system wartości, oparty na prawdzie, dobru i pięknie, wywodzący się z Boga i prawa naturalnego. Ale progresywni zmieniają sposób uderzenia w te wartości. Odchodzą od ideologicznej zajadłości i piany na ustach. Robią to rzekomo z miłością i pod narzucanym społeczeństwu przymusem tolerancji i politycznej poprawności, pod pozorem „multikulti” (przypomnijmy to Klinowski zadeklarował, że przyjmie do Wadowic emigrantów muzułmańskich).

Ten zabieg pozwala także przyciągnąć i pod niewiele mówiącym sloganem „progresu” lansować ludzi reprezentujących odmienne zachcianki seksualne i żądze egzystencjalne. Zrównuje naturalne ludzkie potrzeby z rozmaitymi dewiacjami etycznymi i moralnymi. Wymusza w imię obowiązującej i agresywnie narzucanej fałszywej tolerancji zgodę na degenerację i deprawację, Lansuje też zrównanie rzeczywistych wartości ze zwykłymi antywartościami, dekorowanymi propagandowo tolerancją i otwartością. Jednak nie napotykając na sprzeciw zdrowych moralnie i ideowo części społeczeństwa eksperyment się udaje.

Dlatego musimy się mu sprzeciwić. Także w dniu tej hucpy w Wadowicach. Liczę na to, że także lokalni księża się ockną z marazmu. No bo przecież już podczas Światowych Dni Młodzieży Klinowski im udowodnił, że nie interesuje go chrześcijaństwo jako religia. Dla niego ważny jest ateizm i lewactwo.

Dlaczego na służbę (to dobre słowo) progresywistów pchają się lokalni samorządowcy?

Podstawowym obowiązkiem samorządu, czyli ludzi wybranych do kierowania sprawami społeczności jest realizowanie lokalnych zadań w zgodzie z obowiązującym prawem i potrzebami społeczności. Do tego zaś samorząd nie musi być ani progresywny, ani regresywny, ani agresywny. Wystarczy, że będzie dobry, solidny i uczciwy.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na to, że samorządowcy lansujący się jako progresywni, to praktycznie samorządowcy skrajnie lewaccy. Nakierowani na manipulowanie społeczeństwem i zapewnienie realizacji swoich osobistych zachcianek i zaspokojenia rządz. Wstydzą się oni przyznać do tęsknot za totalitarnymi reżimami, w ramach których władali by społeczeństwem wieczyście a bezkarnie, zaś nie umieją ukryć swojej rządzy takiego władania (czy rzeczywiście tak jest w przypadku zaproszonych przez Klinowskiego: Żaka, Bartosza, Wądolnego i Wacławskiego? – jeśli tak to owszem, ale jeśli nie, to powinni oni otwarcie złożyć dementi, że w imprezce Klinowskiego nie będą uczestniczyć).

Ale przecież – powie ktoś – prawie każdy człowiek ma jakieś poglądy. Mądrzejsze czy mniej mądre, jakieś z reguły ma. Jednak wybrany na urząd samorządowiec powinien przede wszystkim realizować oczekiwania społeczne, a nie własne poglądy. Tym bardziej nie powinien realizować czy nawet tylko eksponować swoich poglądów na koszt samorządu, czyli społeczeństwa, które go wybrało.

Dlatego organizowanie w Wadowicach spotkania progresywnych samorządowców, można uznać tylko i wyłącznie za polityczną prowokację i ideową demonstrację aktualnego burmistrza Wadowic ateusza Klinowskiego. Za prowokację w swej istocie antyreligijną wobec przekonań większości wadowickich wyborców. Chyba, że jest inaczej i wadowiczanie uznają, iż lobby oficjalnie promujące odmienności moralne, etyczne i seksualne tudzież lewacką ideologię może być „nową” wizytówką Papieskiego Miasta?

Polski samorząd jako… ekspozytura kosmopolitycznego komunizmu i niemieckiego imperializmu?

W przypadku ruchu progresywnych samorządowców w Polsce pojawia się też jeszcze jeden polityczny problem. Progresywistom patronuje od jego powstania niemiecka Fundacja Fridricha Eberta. Był on niemieckim politykiem socjaldemokratycznym z przełomu XIX i XX wieków. Pierwszym prezydentem Republiki Weimarskiej. Ebert zasłynął z umiejętnej manipulacji i gier politycznych pomiędzy stronnictwami prawicowymi a lewackimi, w wyniku których mimo ograniczeń traktatowych konsekwentnie rosły potęga i znaczenie Niemiec weimarskich.

Ebert od początku swej działalności uważał odrodzoną w 1918 r. Polskę za państwo sezonowe, czyli krótkotrwałe i epizodyczne. To wtedy wylansowano w Niemczech na określenie Polski słynne słowo „saissonstaat”. No i oczywiście absolutnie nie zgadzał się na powrót w granice Polski Wielkopolski, Pomorza i Śląska.

W późniejszych latach Fryderyk Ebert skutecznie wspierał rozwój niemieckich sił zbrojnych, Reichswehry, i pertraktował z ZSRS, aby specjaliści od Blitzkriegu w przyszłej wojnie światowej mogli ćwiczyć na sowieckich poligonach. A jeszcze wcześniej, kiedy Armia Czerwona stała u bram Warszawy, pod pretekstem neutralności zamknął granice Niemiec, uniemożliwiając Francji, Anglii czy innym zachodnim demokracjom przesyłanie pomocy militarnej ale także sanitarnej czy żywnościowej dla odpierających najazd bolszewickiej rewolucji Polaków. Bo Polacy bronili wtedy „Europy wartości”.

Czy to może być patron dla inicjatywy polskich samorządowców?

Zaraz, zaraz, ale przecież on nie był komunistą, tylko socjaldemokratą? Oczywiście. Pamiętać bowiem należy, że międzynarodowy ruch lewacki niejedno ma imię i nie zawsze musi określać się jako wprost komunistyczny. To jednak socjaldemokraci niemieccy wraz z komunistami w dużej mierze przyczynili się do demokratycznego przejęcia władzy przez Hitlera, a później w wielkiej części wspierali jego rządy, zaś na pewno nie sprzeciwiali się im. Niektórzy tylko wyemigrowali, a jedynie nieliczni trafili do obozów koncentracyjnych, gdzie za to dużo więcej było księży katolickich. To socjaldemokraci niemieccy byli po II wojnie światowej główną bazą personalną sowieckiego wywiadu wojskowego i służb KGB działających w RFN. Także wschodnioniemieckie służby policyjne wraz ze specjalistami z KGB tworzyli socjaldemokraci niemieccy ze swymi kolegami z gestapo, czyli policji politycznej III Rzeszy. I tak samo budowano system polityczny NRD, gdzie socjaldemokraci połączeni z komunistami tym razem dla odmiany przybrali imię Partii Jedności. Wystarczy przypomnieć sobie, kto np. był burmistrzem Berlina  Wschodniego – czyli komunistycznego i przewodniczącym Rady Państwa NRD…? Friedrich Fritz Ebert. Przypadkowa zbieżność nazwisk? Absolutnie nie. Najukochańszy syn Fryderyka Eberta seniora, patrona zacnej fundacji, wspierającej dzisiaj progresywny ruch niektórych polskich samorządowców.

Dlatego warto z wyjątkową rozwagą podchodzić do owego wsparcia progresu przez fundację Eberta. Bo jeżeli będzie to postęp, to najpewniej dla Niemców. Dla Polaków na pewno znów straty. Niewątpliwie ideologiczne i etyczne, bo przecież jest to ewidentne uderzanie w trwający jeszcze i silny wśród większości Polaków prawdziwy i sprawdzony system wartości. Ale być może także, jak uczą wszystkie dotychczasowe doświadczenia z przedstawicielami tej ideologii i tej nacji, także straty społeczne i materialne.

Zatem prawdziwi polscy samorządowcy, jeżeli czują się Polakami i myślą po polsku, nie powinni w jakikolwiek sposób uczestniczyć w tak antypolskim ideowo dziele? A Gmina Wadowice nie powinna ponosić jakiekolwiek kosztów z tego tytułu. No bo i dlaczego? W imię jakiegoś widzimisię ateisty na tronie burmistrza Wadowic?

Dr hab. Józef Brynkus w studio Pułkownik Kukliński zwycięska misjaAutor: dr hab. prof. UP Kraków Józef Brynkus
Poseł na Sejm VIII kadencji, wybrany z Ruchu Kukiz’15 w okręgu 12 (małopolska zachodnia, powiaty: myślenicki, wadowicki, suski, chrzanowski, oświęcimski). Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Doktorat otrzymał za rozprawę: Bohaterowie dziejów ojczystych w podręcznikach szkolnych XIX wieku. Habilitację uzyskał w 2014 roku za całokształt dorobku, w którym wyróżniają się prace poświęcone tożsamości i świadomości historycznej Polaków i historii komunistycznej Polski. Wygłosił kilkadziesiąt referatów na polskich i międzynarodowych konferencjach naukowych (m. in. w Berlinie, Ostrawie i Preszowie). Wydał ponad 80 publikacji naukowych (niektóre jako współautor) w języku polskim, angielskim, niemieckim i francuskim. Spośród  nich najcenniejszą jest książka wydana w 2013 r.: Komunistyczna ideologizacja a szkolna edukacja historyczna. Praca ta stawia w zupełnie nowym świetle edukację historyczną w Polsce Ludowej i same dzieje tego państwa, co spowodowane jest przywołaniem w niej dotąd nieudostępnianych źródeł historycznych. W Katedrze Edukacji historycznej zajmuje się  przygotowaniem nauczycieli do pracy w szkole. Prowadzi liczne prelekcje dla młodzieży szkolnej i różnych środowisk, w których odsłania mechanizmy funkcjonowania Polski Ludowej. Tematyka publikacji dra hab. Józefa Brynkusa m. in. dotyczy: roli jednostki w dziejach, wizji bohaterów dziejów polskich i powszechnych w edukacji historycznej oraz popularyzacji dziejów, kształtowania tożsamości i świadomości narodowej, historycznej oraz społecznej Polaków przez edukację historyczną i inne procedury upowszechniania wiedzy o przeszłości w okresie od XIX do XXI wieku, doskonalenia procesu nauczania historii, metodologii historii i historiografii oraz dziejów komunizmu w Polsce Ludowej.