W grudniowym sondażu PiS zanotował rekordowy wynik ok. 50 proc. poparcia. Od tego czasu obserwujemy tendencję systematycznego spadku kredytu zaufania dla prawicy. Jest to skutek działań zarówno prezydenta A. Dudy, premiera J. Kaczyńskiego jak i elit, które bezmyślnie zaczęły zniechęcać do siebie kolejne grupy swoich wyborców, więc nie powinni się dziwić, że tracą poparcie.

Po wygraniu wyborów prezydenckich bardzo wielu jego prawicowych wyborców zostało niemile zaskoczonych tym, że prezydent zamiast cementować prawicę, swoimi działaniami próbuje ją podzielić. Pierwszym sygnałem, że źle zaczyna się dziać na linii rządzący–wyborcy była do dziś niezrozumiała wojna prezydenta A. Dudy z ministrami Z. Ziobro i A. Macierewiczem. Zamiast wspólnie współpracować na rzecz przemian dla dobra Polski zaczął ich zwalczać. Jak twierdzą źródła dobrze poinformowane, w stosunku do ministra sprawiedliwości nie może ścierpieć tego, że rośnie jego popularność w społeczeństwie i może on być w przyszłości głównym rywalem w walce o schedę po J. Kaczyńskim. Natomiast w stosunku do ministra MON zazdrości mu jego charyzmy, wizji i biografii, równocześnie nie czując sił zbrojnych chciałby realizować własne wizje ich funkcjonowania. Te działania zniechęciły część wyborców do głosowania na prawicę.

Weto prezydenta Andrzeja Dudy dotyczące ustawy o regionalnych izbach obrachunkowych, która w założeniach miała zwiększyć kontrolę nad wydatkowaniem pieniędzy przez samorządowców, a tym samym dać dodatkowe narzędzie do zwalczania korupcji spowodowało odpływ kolejnej części prawicowego elektoratu.
Uważają oni, że prezydent, który podczas kampanii prezydenckiej był za gruntowną przebudową Polski swoim działaniem jej zaprzecza i nie podzielają jego poglądu, że „postępuje on w zgodzie z duchem swojej kampanii”.

Kolejna grupa, która zniechęciła się do A. Dudy, prawicy i PiS-u to skutek weta prezydenta wobec ustawy o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa. Spowodowały one paraliż reformy sądownictwa. Przed jej podjęciem prezydent odbył 45-minutową rozmowę z Angelą Merkel. Uważają oni, że to pod wpływem jej presji podjął tą decyzję. Widzą w niej uległość i brak samodzielności prezydenta.

Również weto ustawy degradacyjnej pana Prezydenta przyczyniło się do wzrostu niechęci do niego jak i PiS-u wśród dotychczasowych ich zwolenników.

Są Polacy których bulwersuje to, że prezydent, przy każdej okazji potępia rzekomy „polski antysemityzm”, a milczy o istniejącym rzeczywistym coraz większym antypolonizmie.

Jest część elektoratu prawicy, która nigdy się nie pogodziła z odwołaniem premier B. Szydło, będącej według magazynu „Forbes” na 10 miejscu najbardziej wpływowych kobiet w polityce oraz A. Macierewicza uznawanego przez obóz patriotyczny za najlepszego ministra SZ od 1945 roku. Dla nich dobra zmiana to nie tylko naprawa i przebudowa państwa, ale również wysokie standardy etyczne. Ich brutalne wyrzucenie z rządu za dobrą służbę i oddanie dla Ojczyzny oraz nieprzekonujące uzasadnienie nigdy nie zostało przez nich zaakceptowane.

PiS stracił część wyborców na skutek wchodzenia w sprawy, które są nie tylko drażliwe, ale i głupie. Zwłaszcza:

obrony senatora Stanisława Koguta, przez senatorów PiS-u, którzy nie wyrazili zgody na jego zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie z powodu podejrzenia o przyjmowanie korzyści majątkowych,

szybkiego zblatowania się wielu przedstawicieli PiS zwłaszcza na szczeblach samorządowych z miejscowymi klikami,

zaostrzania przepisów dotyczących aborcji. Komitet Zatrzymaj Aborcję, złożył w sejmie projekt nowej ustawy antyaborcyjnej. Znosi ona prawo do przerwania ciąży nawet w skrajnych przypadkach takich jak nieodwracalne wady płodu. Ponieważ do Trybunału Konstytucyjnego trafił wniosek podpisany przez m.in. grupę posłów z PiS, na nic się zdają tłumaczenia, że nie jest to projekt PiS-u. Jak wynika z najnowszego sondażu Kantar Millward Brown SA 75 proc. Polaków sprzeciwia się zaostrzeniu obowiązującego prawa aborcyjnego. W tej grupie są też zwolennicy i sympatycy PiS-u,

nowelizacji ustaw o ochronie zwierząt popieranej przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Przewiduje ona m.in. obowiązkowe czipowanie wszystkich psów w Polsce, zakaz trzymania tych czworonogów na łańcuchach i zmiany w funkcjonowaniu schronisk a zwłaszcza całkowity zakaz hodowli zwierząt futerkowych, który spowodował największe kontrowersje. Jego wprowadzenie spowoduje zamknięcie branży, w której jesteśmy jednym ze światowych potentatów. Rocznie w Polsce zabija się na skóry 8 mln zwierząt, głównie norek.

Już raz wprowadziliśmy zakaz zabijania zwierząt, dotyczył on uboju rytualnego, który kosztował polskich rolników miliard złotych rocznie i przepisy te musiał uchylić Trybunał Konstytucyjny.

zmiany w prawie łowieckim,

Ile razy można słuchać, że jest zły przekaz dotyczący dobrej zmiany i działań rządu, dlatego powinna się poprawić komunikacja między władzami PiS a jego wyborcami i sympatykami. Minęło już dwa lata rządów prawicy i poza mówieniem, że „komunikacja musi się poprawić” nic się w tym kierunku nie robi. Chyba, że rządzący uważają za „poprawę komunikacji” wystąpienia prezesa TVP Jacka Kurskiego z radosnymi informacjami, że „Na Despacito ponad 7 mln widzów! Konkurencja 3-4 długości w tyle”, (koncert sylwestrowy w Zakopanem), Turniej Czterech Skoczni w skokach narciarskich śledziło średnio 7,28 mln widzów, a „Koronę królów” w pierwszym tygodniu emisji serialu oglądało średnio ponad 3 miliony widzów.

A czas płynie i do wyborów coraz bliżej.

Decydenci PiS nie powinni się dziwić, że tracą poparcie skoro powoli a systematycznie zrażają do siebie kolejne grupy swoich z wyborców. Przed zjednoczoną prawicą jeszcze ponad półtora roku rządzenia, jeżeli nic się nie zmieni, to zwiększa się coraz bardziej prawdopodobieństwo wystąpienia efektu kuli śniegowej. Niezadowolenie ze stosunkowo małych grup będzie się przenosiło na coraz większe, efektem tego część ich dotychczasowego elektoratu nie pójdzie do urn lub zagłosuje przeciwko nim, bo niema nic gorszego jak zawiedzione nadzieje.

Foto:internet