Wygląda na to, że po miesiącach poszukiwań antypisowska opozycja znalazła w końcu sposób na dotkliwe uderzenie w rządzącą większość. Będzie nią paraliż Sejmu.

Jeśli bowiem przywódcy opozycji zrealizują swoją zapowiedź kontynuowania akcji blokowania sejmowej mównicy, to marszałek Kuchciński (czytaj: prezes Kaczyński) stanie przed wyborem jednego z dwóch wariantów:
a) usunięcia blokujących obrady posłów opozycji z sali z pomocą Straży Marszałkowskiej;
b) przeniesienia obrad pisowskiej większości do Sali Kolumnowej (tak jak to uczynił minionej nocy).

W obu przypadkach jednak nie da się takiego stanu przeciągać w nieskończoność. Władze PiS mogą oczywiście liczyć na zmęczenie posłów opozycji, których determinacja może z czasem osłabnąć, ale potrwa to długo, bo opozycja nie ma się już dokąd cofnąć.

Dlatego wydaje mi się, że prezes Kaczyński ma teraz do wyboru dwa scenariusze:

1) umiarkowany, polegający na znalezieniu – przez mediatorów (tu zwłaszcza widzę rolę dla prezydenta Andrzeja Dudy) – jakiegoś kompromisu umożliwiającego wznowienie obrad Sejmu w jego dotychczasowym kształcie, zgodnym z wolą Polaków wyrażoną podczas wyborów w 2015 r.

2) radykalny, zakładający wykluczanie przez marszałka Kuchcińskiego z obrad kolejnych blokujących mównicę posłów, aż do osiągnięcia pułapu umożliwiającego PiS samodzielną zmianę konstytucji. W tej materii mamy już niechlubną tradycję – wystarczy wspomnieć okoliczności w jaki uchwalono w przedwojennym Sejmie konstytucję kwietniową.

Czy stoimy na krawędzi wojny domowej? Takie pytanie usłyszałem dziś już od kilku osób. Sądząc z wyjątkowo powściągliwego zachowania demonstrantów obu zwaśnionych stron, jakie mogliśmy obserwować podczas masowych manifestacji 11 listopada i 13 grudnia, a także dzisiejszych protestów, na razie do takiego scenariusza jest jeszcze daleko.

Jeśli jednak zaczną się próby okupacji budynków publicznych, a policja przystąpi do usuwania uczestników takich akcji z użyciem siły, albo też dojdzie do typowych walk ulicznych, to zrobimy duży krok w tym właśnie kierunku. Obawiam się, że po obu stronach politycznej barykady dominują dziś tacy, których taki rozwój wydarzeń wcale nie zmartwi.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.