,,Posprzatamy to miasto sami,albo uświadomimy władzom, że Bytomianie mają dość smrodu, brudu i obłudy” – mówią oburzeni mieszkańcy miasta, które stało się jednym z największych śmietnisk Europy.

W piątek 1 czerwca 2018 roku na terenie całego miasta działacze Ruchu Kukiza w Bytomiu przeprowadzili akcję ulotkową, która miała na celu uświadomienie społeczeństwa, że problem śmieci można rozwiązać prosto i skutecznie, wystarczy jedynie korzystać z prawa. Bytomianie (nawet ci nieprzychylnie nastawieni do szyldu Kukiz’15) chętnie podejmowali rozmowy na bulwersujacy ich temat śmieci i głośno mówili o tym, że nasze miasto potrzebuje radykalnych działań w temacie walki z nielegalnymi wysypiskami śmieci. – ,,1000 ulotek w dwie godz. Tak chętnie Bytomianie chcą rozmawiać o Naszym mieście, dlatego akcja będzie cykliczna i powtarzana do skutku, aż Damian Bartyla odpowie na nasze wezwanie i zrobi porządek w mieście” – mówi Marek Kuśmierski koordynator Ruchu Kukiz w Bytomiu.

W Bytomianach jest mnóstwo obaw o stan zdrowia ich dzieci, o przyszłość tego miasta. Świadomość tego, co się dzieje na terenie całej Polski i przeraża mieszkańców. Najbardziej jednak obawiają się katastrofy ekologicznej, do której może dojść w sytuacji gdy nielegalnie składowane śmieci zapłoną. – ,,Władze tego miasta zapomniały już o mieście i mieszkańcach. Pan prezydent buduje dom w sąsiedniej gminie, nie interesuje go miasto”- grzmią rozgniewani mieszkańcy Bytomia. I rzeczywiście tak jest. Dobitnym tego przykładem było dzisiejsze (3.06.2018 r.) spotkanie Prezydenta Damiana Bartyli z mieszkańcami jednej z najbardziej zanieczyszczonych śmieciami dzielnicy miasta.

O godzinie 15.00 prezydent miasta przyjechał do dzielnicy Bobrek, zaproszony do programu ,,To jest temat” TVP Info. Mieszkańcy, którzy od 10 lat bezskutecznie walczą z problemem nielegalnego zwozu chemikaliów, wylewanych codziennie pod ich oknami dobitnie pokazali prezydentowi, że dość już mają jego bezczynności. Prezydent nie odniósł się do żadnego argumentu mieszkańców. Nie odpowiedział merytorycznie na żadne z postawionych pytań, zasłaniając się jedynie brakiem możliwości działania, bowiem jako włodarz miasta nie ma stosownych narzędzi. – ,,Dzisiejsza konferencja na której Damian Bartyla przekonywał , że w sprawie śmieci nie da się nic zrobić, ponieważ polskie prawo na takie działania pozwala, utrwala nas w tym, że tylko wybór nowego prezydenta, nie uwikłanego w smieciowy biznes może przynieść zmiany w Bytomiu”- podsumowuje Marek Kuśmierski.

Obecny na spotkaniu ekolog w wypowiedzi dla telewizji podkreślił, że te substancje, które zakopano w ziemię na Bobrku to najniebezpieczniejsze dla zdrowia i życia odpady. Władze miasta powinny współdziałać z mieszkańcami, podobnie jak w innych gminach gdzie dochodzi do takiego samego procederu. W Bytomiu jednak władza wie swoje, a mieszkańcy toną w śmieciach i żyją w okropnym smrodzie. Nikt nie chce pomóc. W ostatnich dniach do tematu nielegalnych wysypisk odniósł się premier Morawiecki. Gruntowna zmiana przepisów prawa da możliwość działania władzom samorządowym, ale przepisy już istnieją i można z nich korzystać, gdyby tylko polityka samorządowców była pro społeczna.

W tej chwili w Bytomiu mamy do czynienia z ogromnym rozdźwiękiem w relacjach władza-obywatel. Jeśli prezydent miasta jest głuchy na wołania mieszkańców dzielnic zalewanych śmieciami, jeśli jedynym remedium jest wysiedlenie mieszkańców to jednoznaczny znak, że władza nie ma chęci na walkę z problemem. Mieszkańcy Bobrka maja dość. Są zastraszani, fotografowani przez osoby powiązane z interesem smieciowym w mieście (prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie wyłania kwasu mlekowego na jednej z klatek schodowych w Bobrku).

W całym mieście panuje poruszenie. Bytomianie nie chcą żyć w mieście, które jest wysypiskiem Europy. I póki władze miasta nie zrozumieją, że czysty Bytom to Bytom bez śmieci, będą walczyć o godne życie w najbardziej zaśmieconych dzielnicach. W opinii publicznej pojawiają się również głosy, że wkrótce ulicami miasta przejdzie marsz oburzonych Bytomian, którzy w zablokowaniu ulic, widzą jedyną możliwość wpływu na władze i wywarcie na magistracie presji do działania.