Za młodu zaczytywałem się powieściami detektywistycznymi Agathy Christie. Nie tylko jej zresztą, ale to właśnie ulubiony bohater brytyjskiej pisarki belgijski policjant Herkules Poirot sformułował ważną zasadę – nie ma trupa, nie ma zbrodni (cyt. z pamięci).

Najwyraźniej tym samym tokiem myślenia podążały niektóre osoby w KOD usuwając dokumenty finansowe.

Jak bowiem podawał Onet.pl:

 

Członkowie Komitetu Obrony Demokracji przerywają milczenie i ujawniają Onetowi wiele kolejnych nieprawidłowości. Część pieniędzy wpłacanych w czasie publicznych kwest nie trafiło na konto KOD, wciąż brakuje też większości protokołów ze zbiórek. Ponadto zawyżano wysokość faktur, a partie polityczne płaciły spore kwoty za – jak twierdzą członkowie Komitetu – wejście na scenę podczas wieców i manifestacji.

(…)

…. to nie faktury Kijowskiego wywoływały największą awanturę i doprowadziły do niemal otwartej wojny w zarządzie KOD oraz w samej organizacji. Z ustaleń Onetu wynika, że ich przyczyną były nieprawidłowości dotyczące rozliczania zbiórek i kwest publicznych.

Tylko na samym Mazowszu w okresie od listopada 2016 roku do stycznia 2017 roku przeprowadzono 21 zbiórek, na łączną kwotę blisko 230 tysięcy złotych. Z informacji Onetu wynika, że z sejfu KOD, znajdującego się w jednym z mieszkań w centrum Warszawy, zginęło aż 19 protokołów kwest publicznych, a na koncie brakuje obecnie ponad 9500 zł.  Choć – jak podkreślają członkowie zarządu KOD w rozmowie z Onetem – gdyby nie ich stanowcza interwencja, pieniędzy brakowałoby prawdopodobnie znacznie więcej.

Co ciekawe, z sejfu, do którego klucz miał tylko jeden człowiek – najbliższy współpracownik lidera KOD Piotr Wieczorek –  zniknęły protokoły największych zbiórek publicznych, z których pieniądze szły m.in. na organizację głośnego Marszu Niepodległości czy Marszu: Stop Dewastacji Polski. Onet dotarł do pisma pełnomocnika struktur KOD na Mazowszu Marka Skórki, który już 16 stycznia 2017 roku złożył rezygnację ze sprawowanych funkcji, argumentując swoją decyzję brakiem protokołów kwest prowadzonych przez Stowarzyszenie KOD.

Ostatecznie po wyjaśnieniach w dniu 16 stycznia 2017 roku okazało się, że z sejfu w lokalu (…) w Warszawie zaginęły następujące protokoły kwest: z 11 listopada 2016 roku (Marsz Niepodległości), z 5-9 listopada 2016 roku (grupa lokalna Praga Płd.), z 17 listopada 2016 roku (grupa lokalna Piaseczno), z 13 grudnia 2016 roku (Marsz Stop Dewastacji Polski), z 18 grudnia 2016 roku (Pożegnania prof. Rzeplińskiego). Informuję, że klucz do sejfu, w którym przechowywane są protokoły oraz pieniądze z kwest był w posiadaniu Pana Piotra Wieczorka, ja nigdy tego klucza nie miałem w ręku” – czytamy w dokumencie wysłanym przez Marka Skórkę do Zarządu Głównego Stowarzyszenia „Komitet Obrony Demokracji”.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/kod-ginely-pieniadze-z-kwest-publicznych-faktury-oplacaly-partie/3slgvws

 

 

Tłumaczenia działaczy tego „społecznego” ruchu jakoś mało mnie interesują. Nie jest bowiem ważne, kto i ile przywłaszczył sobie ze zbiórek publicznych.

Ba, fakt zawłaszczenia również jest mniej istotny i może (oraz powinien) być przedmiotem zainteresowania prokuratora.

Fakt zawłaszczenia pieniędzy, drobnych w końcu, gdyż wymienione w tekście sumy są na poziomie wynagrodzenia dyrektorki biblioteki publicznej w gminie, stanowi dowód na to, o czym już tutaj pisałem.

Projekt KOD został zakończony.

Jedynie garstka nadętych przez „totalnie opozycyjne” media z polskojęzycznym Onetem na czele „działaczy” nie chce się z tym pogodzić.

A więc urządza kolejne happeningi.

Przyzwyczajona do opłacania za podskoki i podrygi oraz skandowanie haseł wymierzonych w demokratycznie wybrane władze dalej bierze kasę.

Niestety bierze z kasy kodowej, ze środków zebranych na inne cele niż opłacanie wygłupów pajaca z kucykiem.

Bo KOD został odcięty od sorosowego „cycka”.

 

Kolejne lata „ruch społeczny” przetrwa już tylko na wokandach sądowych, gdzie byli działacze, którym zamarzyło się koryto, choć wyznaczona im była rola motłochu mającego z powrotem wynieść do władzy dotychczasowych właścicieli RP, będą żarli się nawzajem do upadłego.

Wg Schetyny bowiem gorsza od PiS jest rebelia, nad którą praktycznie nie miał kontroli od początku.

A PO ciągle jest w grze, gdyż Petru okazał się być zwykłym idiotą (politycznym), jeszcze gorszą wersją Palikota.

 

A Soros?

Przypominam, że od dłuższego czasu skupuje złoto.

Bo „sprawa polska” jest już dla niego mało istotna.

Wszak bańka mydlana wobec światowego systemu bankowego jawi się niczym Linia Maginota naprzeciw chatki krytej trzciną.

 

http://pressmania.pl/banka-mydlana/

 

Czeka nas finansowy kolaps.

 

Soros wie, i się zabezpiecza.

 

3.04 2017