Trelewizja ujawniła w końcu, że oprócz PO w wyborach startują inne partie, bo dotychczas były wyłącznie spoty Miłościwie Nam Panującej Partyi oraz wzmianki o nowoczesnym facecie w koszuli, który przypominał mi Putina w trakcie „kampanii” prezydenckiej w Rosji, połączone z „seansami grozy” poświęconymi PiS. Tak, więc debata, jak debata. Pani Kopacz bajała i gawędziła podobnie, jak jej mocodawcy przez lat osiem z okładem, pani Szydło mówiła to, czego się spodziewałem i nawet dość konkretnie. Wszyscy byli mili i uprzejmi. Nawet dziennikarze, chociaż jedna żurnalistka wspaniale udawała złośliwie zatroskaną inteligencję, podkreślając ów przelotny stan mimiką, której nie powstydziłaby się gwiazda filmowa z okresu kina niemego z Charlie Chaplinem na czele. Poza tym premier chwaliła się i straszyła, straszyła, straszyła. Pani Szydło była spokojna, spokojna, spokojna.
Jeśli o mnie chodzi, obejrzałem ją niejako z obowiązku. Nie przykładam do niej żadnego znaczenia. Do wtorkowej (20.10.2015r.) też. Nie podniecam się też niedzielnymi wyborami. PiS wygra, PO nie odrobi strat, a do Sejmu wejdzie jeszcze ZLEW, Kukiz, PSL i prawdopodobnie nowocześni chłopcy z Mordoru. Zbyt dużo interesów mają do stracenia właściciele III RP, by dopuścić do innego rozdania. Smutne, ale wszystko na to wskazuje, a ja mam tylko nadzieję, że jestem w błędzie.
Dla mnie, już dzisiaj ważna jest odpowiedź na następujące pytania:
1. PiS wygra, ale jak wygra? Czy będzie w stanie stworzyć samodzielny rząd?
2. Czy stworzy rząd na tyle skuteczny, by był przeciwwagą dla pozostałości po rządach PO?
3. Czy będzie miał odwagę i starczy mu determinacji w walce z partyjną administracją lat minionych?
4. Czy nie przestraszy się rozdmuchiwanych sztucznie obaw „sił miłujących spokój i stagnację” i załatwi dręczące od lat społeczeństwo sprawy, na przykład „zbiory haków”? O innych kwestiach nie wspomnę, chociaż uważam je za oczywiste.
5. Czy wreszcie polskie służby specjalne staną się nowoczesnymi organizacjami, a tzw. „dobro służby” przestanie być jednym z celów (o ile nie głównym) ich działania? Nie chodzi mi o ludzi i ich życiorysy, ale o mentalność rodem z PRL, tak chętnie i łatwo przyswajaną przez „nowych”.
6. Czy w końcu ktoś spojrzy na kraj nie z perspektywy czteroletniej kadencji, ale stworzy konkretną wizję rozwoju kraju w dłuższej perspektywie?
Tak, to mnie interesuje. Nie napisałem nic o ekonomii, bo wszystkie obietnice są uwarunkowane powyższymi pytaniami, a pozytywne odpowiedzi na nie pozwolą przerwać zaklęty krąg uzależnień, którymi od ćwierćwiecza maskuje się wszystkie nasze bolączki oraz patologie. Naród to także wspólnota mentalna, a nie tylko księgowość. Patriotyzm winien być głównym czynnikiem spajającym. Część wspólna łączy, a nie dzieli ludzi na „Europejczyków” i „Oszołomów”. Historia i tradycja jest powodem do dumy, a nie wstydu. Gdy zrozumiemy to, a wybrana przez nas władza uszanuje, wówczas i ekonomiczne patologie łatwo będzie pokonać.
Na wybory pójdę, ponieważ każdy iść tym razem powinien. Mała frekwencja, to prezent dla aktualnie rządzących. Zagłosuję przewidywalnie. Pewnie jak większość. Nie oznacza to jednak, iż nie będę stawiał podobnych pytań i szukał na nie odpowiedzi. Inaczej? Cóż? Wolę nie myśleć.