Oglądając debatę między premier Ewą Kopacz a Beatą Szydło doszłam do wniosku, że formuła tego spotkania, na którą zgodziły się sztaby wyborcze, zwłaszcza B. Szydło powinna być inna. Przede wszystkim według mnie, to nie powinna być debata, a dyskusja, podczas której powinno dojść między obiema paniami do minimum 5 minutowej nieskrępowanej dyskusji w czasie, której telewidzowie mogliby zapoznać się z argumentami i kontrargumentami obu stron, dzięki nim zwłaszcza niezdecydowani wyborcy mogliby podając decyzję, na kogo w ostateczności oddać swój głos. Poza tym nie może być tak, że czas zadania pytania w wielu przypadkach równa się prawie czasowi udzielonej odpowiedzi.

Przysłuchując się odpowiedziom na zadawane pytania, jak i zadawanie sobie ich wzajemnie jednoznacznie pokazało, że debatę zdecydowanie wygrała B. Szydło. Nie tylko lepiej odpowiadała na pytania, ale pokazała, że ma przygotowane ustawy. Z kolei E. Kopacz zamiast odnieść się do treści pytania pływała, równocześnie atakując PiS. Podczas debaty podejmowała wielu prób przerwania wypowiedzi swojej rozmówczyni B. Szydło i wmieszania w nie J. Kaczyńskiego.

W bloku tematycznym dotyczącym gospodarki zamiast o niej E. Kopacz mówiła o Konstytucji i ograniczeniu demokracji. Natomiast B. Szydło stwierdziła, że jeżdżąc po kraju spotkała się z dziesiątkami tysięcy ludzi, dzięki czemu poznała i zobaczyła problemy Polaków, dlatego pokazała gotowe ustawy, które pomogą im w rozwiązaniu ich problemów.

W bloku spraw zagranicznych m. inn. na pytanie: O czym Polacy powinni się dowiedzieć?
E. Kopacz, że powinniśmy dbać o własny kraj jak o własny dom, współpracy między UE i USA i pamiętać o naszych przedsiębiorcach, oraz że siła Polski zależy od silnej Unii. natomiast B. Szydło mówiła o kwestii uchodźców, relacji z Rosją, pozycji Polski w Europie.

Na pytanie B. Szydło: Czy wprowadzimy dodatkowy podatek na imigrantów, jakiego propozycja pojawiła się, w UE? E. Kopacz nie odpowiedziała natomiast zaczęła mówić nie na temat, a o tym, że za każdego imigranta płaci Unia.

W bloku polityka i ustrój państwa na pytanie: Jakie wnioski należy wyciągnąć z afery podsłuchowej?
E. Kopacz nie wyciągnęła żadnych wniosków, natomiast rozgrzeszyła wulgarny język polityków i ośmiorniczki natomiast zrównała wszystkie afery koalicji PO-PSL z rzekomą „aferą SKOK-ów.” Z kolei B. Szydło stwierdziła, że afera taśmowa musi być wyjaśniona, a politycy PO powinni się z niej rozliczyć.

Na pytanie: Co zbudowaliśmy dobrze i co warto bronić?
E. Kopacz stwierdziła, że zbudowaliśmy demokrację, solidarność, silną pozycję w Unii i Stadion Narodowy, z którego wszyscy jesteśmy dumni. Z kolei B. Szydło stwierdziła, że obywatele chcą by ich słuchać.

Podsumowując debatę E. Kopacz stwierdziła:

 że chce zaproponować prosty podatek, który spowoduje, że lepiej będzie się nam wszystkim żyło,
 że nie chce republiki wyznaniowej,
 że wybór PiS to szaleństwo
 zaapelowała by wyborcy głosowali na PO

Natomiast B. Szydło zachęcając do oddania głosu na PiS pokazała program i przygotowane ustawy który będzie realizowała, gdy wygra wybory i dane jej będzie kierować krajem.

Na własne oczy mogliśmy skonfrontować przysłowie, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Po debacie smutny był widok E. Kopacz, która odpowiadając na pytania dziennikarzy płaczliwym głosem została prawie sama. Wspierał ją tylko rzecznik rządu Cezary Tomczyk z niewyraźną miną i mało nie płacząc Kidawa-Błońska i to chyba tylko dlatego, że dzięki premier została marszałkiem Sejmu, a więc drugą osobą w państwie.

Z kolei na B. Szydło po debacie i wyjściu ze studia czekał tłum zwolenników. Zwracając się do nich z podziękowaniem za moralne wsparcie i aby nie być gołosłownym politykiem pokazała swój program.

Oceniający na gorąco debatę w studiu TV, 3 zaproszeni eksperci (poza socjologiem Żukowskim, który jednoznacznie stwierdził zwycięstwo B. Szydło), starali się wmówić telewidzom, że był remis ze wskazaniem na B. Szydło, mimo, że zdecydowanie ona ją wygrała. Od rana taka sama narracja jest przedstawiana w prorządowych środkach przekazu. Po raz kolejny możemy się przekonać, z jakim trudem przychodzi im stwierdzenie faktu, że lepszy jest ktoś z PiS-u. Gdyby sytuacja była odwrotna i to E. Kopacz była lepsza, wszystkie prorządowe media piałyby z zachwytu i nie byłoby żadnego remisu ze wskazaniem na premier, tylko dziennikarze, eksperci telewizyjni i prasa pełna byłaby tytułów jak to E. Kopacz rozjechała i zmiażdżyła B. Szydło. Mam nadzieję, że miliony telewidzów którzy oglądali debatę na żywo, nie dadzą sobie wmówić, że białe jest czarne i że to nie B. Szydło wygrała a E. Kopacz i dadzą tego wyraz głosując na PiS 25 października.

Liliana Borodziuk