Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego obchodzony jest 10 października. Od ponad 15 lat jest to dla mnie ważne wydarzenie. Tyle czasu, w taki czy inny sposób zajmuje się zdrowiem psychicznym. Raz były to korytarze szpitali, w których przebywają pacjenci widzący więcej. Innym razem była to poradnia, w której wszystko zaczynało się od słuchania. Cały czas było pisanie o prawach pacjentów zagubionych we własnych myślach.

Teraz jest miejsce, w którym cierpienie psychiczne bije z tomów akt, słów bolesnych zgłoszeń I spotkań, których zapomnieć nie mam prawa.

W tym roku inaczej ten dzień przeżywam. Wcześniej dzwoniąc do psychiatriów dyskutowałem o prawie i etyce, najczęściej udając mądrzejszgo. niż jestem.

Niecały rok temu, pierwszy raz w życiu musiałem wykonać telefon do psychiatry, bo trud istnienia, jak mawiał prof. S. Dąbrowski był tak mocny, że najwspanialszą perspektywą stawała się totalna samotność. Musiałem porozmawiać z lekarzem, zmuszając się do wypowiedzenia każdego ze słów, choć moje wargi układały się w taki sposób, że najlepszym było zwyczajne, milczące zawieszenie się.
Kryzys, załamanie, ostra reakcja, jakkolwiek to brzmi, to czas, którego nie zapomnę.

Łykając nadzieję w każdym ze słów od bliskich mi osób, jednocześnie robiłem wszystko, by zostać z tym wszystkim sam. Walcząc o siłę, nie umiałem opanować lęku. Tęskniąc do ludzi, bałem się, że ktoś o coś mnie spyta, czekając na działanie.

W kryzysie psychicznym doświadczyłem stanu, w którym rezygnacja i uciecka aż wołały, by je wdrożyć w życie.

Piszę to wszystko kłaniając się tym, którzy walczą krok po kroku, słowo po słowie, próbują wydobyć z głowy zdrową myśl. Kłaniam się i tym, którzy leczą zarażając najpiękniejszym wirusem nadziei.

Dzisiaj myślę tez co mi wtedy pomogło wydobyć się coraz wygodniejszego dna?

Ludzie, którym jak się okazuje dałem siłę, choć to oni są dla mnie wzorem mocy. Ta Jedyna, stojąca obok , stawiająca mi granice, przed ucieczką w totalny głąb siebie.

I wiara….tak wiara, w której wołanie i wycie zbliża do Tego, który nawet w paranoi jest najbardziej realny.

Fot. The New Yorker

Autor: dr hab. Błażej Kmieciak
Polski pedagog specjalny, socjolog, bioetyk, doktor habilitowany nauk społecznych w dyscyplinie nauki prawne, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, specjalności naukowe: socjologia prawa, socjologia medycyny, bioetyka, prawo medyczne, prawa człowieka, publicysta.