Środowisko noszące współcześnie nazwę Konfederacja jest postrzegane przez wielu jako ta siła, która w przyszłości mogłaby odegrać jeszcze bardziej pozytywną rolę poprzez bycie alternatywą dla obecnej opcji, ale niestety nie jest to możliwe w większym stopniu, mimo prawdziwych starań w tym ruchu niektórych wybijających się osób, stąd wiadoma konieczność powstania tego nowego przyszłego prawicowego ugrupowania zdolnego odegrać tę pozytywną rolę, a dlaczego Konfederacja nie posiada, czy też w znikomym stopniu ma takie zdolności jest opisane w tym artykule.

Dla pełnego zobrazowania sytuacji konieczne jest przywołanie faktów związanych z dzisiejszą Konfederacją z przed lat.
Środowisko to jak wspomniałem nosiło przez te wszystkie lata różne nazwy i próbowało zaistnieć w polskiej polityce odkąd stało się to możliwe, ale niestety bez większych sukcesów.

Wiele osób o poglądach prawicowych wspomina o tym, jak dawna Unia Polityki Realnej ukształtowała je politycznie, wraz z tygodnikiem Najwyższy Czas, szczególnie na początku transformacji i jest to niewątpliwy sukces Janusza Korwina Mikke i jego otoczenia, albowiem ludzie ci byli nie tyle jedynymi, ale jednymi z pierwszych, którzy rozpropagowali w naszym kraju wiele słusznych postulatów, jak armia zawodowa, uczciwe formy prywatyzacji, zakaz deficytu budżetowego, bon edukacyjny, czy podatek liniowy i tych sukcesów na polu edukacji uświadamiania społeczeństwa polskiego nikt nigdy nie odbierze.

Niestety jednak nie przekładało się to na dalsze osiągnięcia, zamiast tego w środowisku tym zaczęły być obecne postawy, wypowiedzi i inne formy bardziej szkodzące kompromitujące słuszne wartości. Pokładane dawne nadzieje względem tego środowiska na stanie się również reprezentantem powstającej w Polsce klasy średniej nie spełniły się, jak powinny, a szczególnie JKM i jego wręcz bezkrytyczni wyznawcy dziś już w kolejnym pokoleniu obrali drogę skandalistów osób mocno kontrowersyjnych, co bardzo trudno zmienić i co ma brzemienne skutki polityczne, także patrząc przyszłościowo, a ci, którzy na początku transformacji te nadzieje pokładali stawali się rozczarowani zniechęceni.
Dobry program reform wolnorynkowych musi być realny, a nie utopią i uwzględniać polskie realia, a szczególnie ta część środowiska konfederackiego nazwijmy ją korwinistyczną zdaje się tego nie rozumieć.

Można ująć to jeszcze inaczej salon, czyli łżeliberałowie zrobili wszystko, by takie pojęcia, jak liberalizm, wolny rynek, konserwatyzm obrzydzić Polakom i zmiana tego stanu choć jak najbardziej możliwa, to jednak Konfederacja jako całość nie potrafi i nie będzie mogła temu sprostać, skoro przez te wszystkie lata to się im nie udawało.

Warto przywołać jeszcze jeden moment historyczny, który mógł być jakąś szansą dla tego środowiska, ale pewne słynne wtedy i pewnie do dziś pamiętane wystąpienie Janusza Korwina Mikke i brnięcie również potem w tego typu retorykę przekreśliło tę szansę przyczyniając się w pewnym stopniu do ówczesnej wygranej Platformy Obywatelskiej. Chodzi o wybory parlamentarne 2007, gdy była szansa na utworzenie całkiem dobrej alternatywy dla PO, kiedy to zaistniał alians wyborczy Unii Polityki Realnej, Ligi Polskich Rodzin i Prawicy Rzeczypospolitej.

Właśnie wtedy odbyły się prawybory we Wrześni, w których JKM zaczął wypytywać niepełnosprawną dziewczynkę bez nogi o uczestnictwo w lekcji wf, a potem wypowiadał się o edukacji niepełnosprawnych i wystąpienia te zraziły wielu i zapewne wiele potencjalnych głosów na tę listę, w tym niżej podpisanego przeszły do PO.

Jakkolwiek również nie popieram integrowania na siłę, tak wypowiedzi w kontrowersyjnym duchu nie przyniosły nic dobrego i tylko jeszcze bardziej pogłębiły negatywne postrzeganie idei prawicowych w społeczeństwie.

Można zatem przewidzieć, co może stać się w przyszłych wyborach. Może być podobnie, mianowicie tym razem głównie środowisko Krzysztofa Bosaka i Roberta Winnickiego może przygotować dobry rozsądny program, a wystarczy, że ktoś inny powie coś kompromitującego i wtedy by tak rzec obrazowo wszystko diabli wezmą.

Nie przypadkowo wskazuję właśnie na te 2 nazwiska w pozytywnym kontekście, bowiem są to osoby całkiem dobrze radzące sobie w realiach politycznych, w tym w kontakcie z mediami i wykazujące się jakimś tam potencjałem na przyszłość i gdyby nadawali oni wiodący ton w Konfederacji środowisko to mogłoby dojrzeć politycznie.
Można też wskazać, że obecna sytuacja też jest szansą na większą dojrzałość polityczną tego ruchu pytanie na ile zostanie ona pozytywnie wykorzystana?

Takie doraźne ruchy są podejmowane i nawet takie drobne kroki należy wspierać.
Niedawno na łamach Do Rzeczy ukazała się informacja, że Michał Wawer przedstawił postulat reformy ochrony zdrowia poprzez wprowadzenie bonu zdrowotnego jako jednego z punktów programowych dla Konfederacji i jest to dobre posunięcie.

Osobiście uważam, że powinno się pójść dalej dla utworzenia jak najszerszego porozumienia społecznego w tym temacie, czyli projekt ten powinien być inicjatywą obywatelską, szczególnie, że istnieje już gotowa koncepcja właśnie takiej reformy wspominany przeze mnie we wcześniejszych artykułach program Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Podzielam też zdanie publikującego kiedyś na naszych łamach Pawła Helińskiego o tym, że byłoby czymś pozytywnym utworzenie sojuszu programowego PiS-u i Konfederacji w celu właściwej syntezy synergii postulatów obu ugrupowań, lecz nie jest możliwe stworzenie dobrego programu taką drogą, bowiem obie strony wzajemnie tego nie chcą nie potrafiłyby tego dokonać patrząc na to wszystko z obecnej perspektywy.

Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że ilekroć Konfederacja będzie prezentować dobre rozwiązania, czy organizować protesty w związku z obecną sytuacją należy wspierać takie działania, ilekroć będą konstruktywne np. poprzez polubienia i udostępnianie takich treści na Facebooku lub kto tylko ma możliwość poprzez uczestnictwo w tych protestach, nawet, gdy nie wszystko w Konfederacji nam się podoba.