Idea JOW jest najściślej związana z obywatelską podmiotowością i oddolnością. Kwestia ordynacji wynika tu z postrzegania obywatela jako jednostki samodzielnie myślącej, podejmującej odpowiedzialne decyzje i realizującej własne projekty. Także w obrębie pracy zawodowej czy edukacji szkolnej. Wszelkie organizacje o charakterze hierarchicznym, „autorytety” oparte o sztucznie tworzone stanowiska oraz narzędzia kontroli i władzy, kłócą się z tak rozumianą podmiotowością.

Dlaczego nam – Polakom – tak trudno to zrozumieć? Bo wolność decydowania o sobie odebrano nam dawno temu. Większość z nas pracuje od – do, wykonuje polecenia służbowe, płaci podatki, odrabia zadania domowe i bije brawo razem z resztą sali. Pozwala, aby to inni decydowali, co ma robić i myśleć. Idea JOW to nie jest tylko kwestia ordynacji. To sposób myślenia. Zwróćcie uwagę, jak reagujemy na kogoś, kto w pracy robi więcej i inaczej niż pozostali; jaki problem mają nauczyciele, gdy trafiają na ucznia, który wyprzedza program lub mija się z nim.

Nie namawiam do anarchii. Są pewne zasady współżycia społecznego, ktore czynią je znośnym. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że idea oddolności jest realizowana przez tysiące, miliony tych, ktorzy sprzątają na własnych podwórkach, robią swoje, nie bacząc na odgórne zarządzenia i nagrody, interesują się chorą sąsiadką z naprzeciwka i przygnębionym dzieciakiem. Ideę JOW realizują samorządy klasowe i szkolne (wybrane większościowo, a jakże!), rodzice i nauczyciele traktujący podmiotowo młodzież, wszyscy ci, którzy skłaniają do samodzielności, wspierają inicjatywę i podnoszą poczucie sprawczości u spotkanych ludzi. To, co ważne w tej kwestii, realizuje się po cichu, w codziennej, żmudnej pracy.

Dlatego tak trudno nam – JOWowcom (d. WoJOWnikom) przebić się do mediów i umyslów. Nie mamy szumnych haseł. Ani wodzów. Nie propagujemy rewolucji. Pracujemy u podstaw.

grafika – Mariusz Szewczyk