Gdybym wiedział, że czyta mnie choć jedna osoba popierając jeszcze dziś KOD, bo tych, którzy popierali wcześniej ale już nie popierają rozumiem (nie znaczy, że się z nimi zgadzam) to naprawdę bym zaproponował:

– Zapraszam cię bracie/siostro.

Usiądźmy razem w przyjaźni i albo ci przy kieliszku udowodnię, że dobra zmiana w niczym nie zagraża takim jak ty albo jeśli dalej nie będziesz rozumiał to opluj mnie tysiąc razy. Wyzwij od najgorszych tak jak to robicie na swych manifestacjach. Rzuć setki kurew, a wraz z kurwami też całą swą złość ale proszę, nie idź już na te durne spędy idiotów. Nie kompromituj Polski ani gatunku ludzkiego. Nie ośmieszaj się.

Powiedziałbym mu, że już lepiej by było aby on na mojej osobie swą frustrację wyładował niż miałby dawać aż tak katastrofalnie złe świadectwo gatunkowi ludzkiemu.

Lepiej jest abym ja, dla którego Polska jest świętością był opluty niż miałby opluwać naród, który mu wybaczy i przygarnie ale na Boga, niech już da z tym spokój. Niech posłucha że zrozumieniem i uświadomi, że to o co on walczy już zostało wywalczone.

Kobiety mają swoje prawa, kochamy je nawet.
TK funkcjonuje tak jak wreszcie funkcjonować powinien.
Nikt swej wolności nie straci jeśli jest uczciwym obywatelem.

Przekonań go też, że i demokracja nie jest zagrożona. A jak będzie to wszyscy razem jej będziemy bronić.

Nawet poproszę go dla jego dobra aby nie dawał pieniędzy więcej na rozbite samochody bo to tak jakby do studni je wrzucał.

Poproszę aby poznał przy mnie podczas opowieści o Polsce smak do niej miłości. I co oznacza patriotyzm rzeczywisty.

Gdybym tylko wiedział, że synowie marnotrawny mnie czytają.

Fot. Zbigniew Targosz