Doskonale wiedziałem, na czym polegał dramat i heroizm życia, na jakie się świadomie zdecydował płk. Ryszard Kukliński. Pod koniec lat 60-tych widział to zbrodnicze sowiecki upodlenie z innej perspektywy. Widział tą zdradziecką maskaradę sowieckich kundli, moskiewskich marionetek w polskich mundurach, którzy za przywileje bezrefleksyjnie strzegli strategii “obronnej” zakładającej całkowitą zagładę narodu. On wtedy dostrzegł ze system oparty na zniewoleniu i represjonowaniu własnego narodu to system, z którym należy walczyć. To t żołnierz niezłomny i potem wyklęty. On wiedział, że to musi runąć – to była jego tajna i jak się okazało zwycięska misja, za którą zapłacił bardzo wysoką cenę – bandyci z KGB nie odpuszczają- mówi zwycięzca Ogólnopolskiego Konkursu Pułkownik Kukliński Zwycięska Misja – Wojciech Korkuć. – I aby jego heroizm i poświecenie nie poszły na marne – my powinniśmy o tym przypominać. Bo to akurat już nasza misja. Zwłaszcza teraz – kiedy nadal na wielu polach aktywności publicznej ludziom robią „wodę z mózgu” zdrajcy i renegaci – wyjaśnia w rozmowie z Małgorzatą Kupiszewską. Plakaty będą w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Lublinie, Mińsku Mazowieckim.

Małgorzata Kupiszewska: Skąd, od kogo, dowiedział się Pan o edycji Ogólnopolskiego Konkursu na plakat: Pułkownik Kukliński – zwycięska misja?

Wojciech Korkuć, artysta: Dostałem “cynk” od Dominiki Arendt-Wittchen – z wrocławskiej Inicjatywy Historycznej. Za co bardzo dziękuję. Informacja na temat takich konkursów to ważna sprawa – chodzi przecież o to – aby uczestników konkursu było jak najwięcej. Aby upowszechnić najlepiej zrobić plakat informacyjny na ten temat. Wykleić na mieście tudzież zamieścić go np. w stosownym tygodniku. Można też spróbować wciągnąć w taką inicjatywę STGU (Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej), aczkolwiek nie sądzę, aby te lewackie tchórze się tym zainteresowały. Ale próbować trzeba. Może wreszcie zrobią coś pożytecznego….

Od razu zdecydował się Pan wziąć udział w konkursie? Pan laureat prestiżowej nagrody w Tokio we wrześniu 2015r?

– Tak – bardzo interesuje mnie postać płk Kuklińskiego jak i wiele innych postaci polskiej historii zwłaszcza najnowszej, które nadal nie są wystarczającym wymiarze honorowane i docenione. Jakieś 10 lat temu czytałem pasjonujące “Życie ściśle tajne” Benjamina Weiser’a. Doskonale wiedziałem, na czym polegał dramat i heroizm życia, na jakie się świadomie zdecydował płk. Ryszard Kukliński. Pod koniec lat 60-tych widział to zbrodnicze sowieckie upodlenie z innej perspektywy. Widział tą zdradziecką maskaradę sowieckich kundli, moskiewskich marionetek w polskich mundurach, którzy za przywileje bezrefleksyjnie strzegli strategii “obronnej” zakładającej całkowitą zagładę narodu. On wtedy dostrzegł, że system oparty na zniewoleniu i represjonowaniu własnego narodu to system, z którym należy walczyć. To ostatni żołnierz niezłomny i potem wyklęty. On wiedział, że to musi runąć – to była jego tajna i jak się okazało zwycięska misja, za którą zapłacił bardzo wysoką cenę – bandyci z KGB nie odpuszczają…

I aby jego heroizm i poświecenie nie poszły na marne – my powinniśmy o tym przypominać. Bo to akurat już nasza misja. Zwłaszcza teraz – kiedy nadal na wielu polach aktywności publicznej ludziom robią „wodę z mózgu” zdrajcy i renegaci: od über-polityków, tzw. ekspertów, nadredaktorów, niby-dziennikarzy, poprzez zeszmaciałych aktorów i reżyserów, pseudoprofesorów, kończąc na pajacach medialnych, volksdeutschach lisach, hołdysach, kwasach, środach, sikorach, laskach, niesiołach i innych bezczelnych idiotach. Oni cały czas trzymają sie mocno – tak im się wydaje, od czasów okrągłego stolca. Są za to podobnie uprzywilejowani i nagradzani jak „żołnierze”, który pacyfikowali Praską Wiosnę, jak ci, co strzelali do robotników na Wybrzeżu w 1970, w Kopalni Wujek w 1980 i ogólnie trzymali „naród za ryj” przez cała komunę. Z ramienia moskiewskich bandytów na obszarze Polski pilnował tego reżimu tchórzliwy zakłamany karierowicz, obywatel sowiecki w polskim mundurze generała, zdrajca i zaprzaniec – czerwony „wielki” okularnik – W. Jaruzelski ps. Wolski. Wciąż dla wielu renegatów i idiotów „człowiek honoru”…. To jest żałosne.

Nagrodę dostałem w postaci brązowego medalu w Toyamie na Międzynarodowym Triennale Plakatu za plakat „Dwóch w twoim domu” dla Teatru Wybrzeże.

Czym był dla Pana dział w Konferencji w Wiązownie 7 XI? Tylko momentem odbioru głównej nagrody Wójta Wiązowny?

– Nie mogłem uczestniczyć we wszystkich odsłonach konferencji, bo byłem kierowcą dla moich przyjaciół. Ale przeglądałem wykłady na Blogpressie. To był dla mnie wielki zaszczyt, że mogłem odebrać nagrodę za plakat właśnie na taki temat a zwłaszcza, że w ten sposób mogłem się przyczynić do uhonorowania postaci płk Kuklińskiego.

Na  Pan zwycięskim plakacie przedstawione jest czarno-białe zdjęcie munduru generała. Czerwona twarz Wojciecha Jaruzelskiego rozpadła się na dwie połowy, ustępując miejsca  twarzy Kuklińskiego. Tak Pan widzi zwycięstwo płk. Kuklińskiego: dopóki Polacy nie zrozumieją, że to Jaruzelski był zdrajcą, komunizm będzie trwał w ich umysłach?

– To oczywiście przekaz metaforyczny. Plakatowy. Ten prosty pomysł to swoista „instrukcja obsługi” tego tematu. Najtrudniejsza jest prostota. Prosta oszczędna forma, ale bogaty w treść przekaz – na tym polega ta robota. Czarno-białe zdjęcie jest specjalnie tak użyte, aby podkreślić symboliczną czerwień czerwonego generała, który na plakacie przestał być generałem. Do stopnia generała polskiej armii powinien być awansowany Ryszard Kukliński. Wierzę, wiem, że tak się stanie. Właśnie na tym polega problem, że nadal wielu osobom to się w głowie nie mieści. Bo jeżeli Kuliński zostanie awansowany (pośmiertnie) do stopnia generała – to będzie jednoznaczna deklaracja Państwa Polskiego, że Jaruzelski był zdrajcą.

KulkinskiOKm

W całej Polsce ruszyła akcja plakatowania miast Pana plakatem: Pułkownik Kukliński – zwycięska misja. To jakaś forma buntu czy edukacji?

– Całej Polski nie opanowaliśmy… To oczywiście forma buntu, ale przede wszystkim edukacji. Trzeba kuć żelazo póki gorące… Jest bardzo wiele do zrobienia w tych tematach. Wiem o tym nie tylko ja, ale i wiele osób, które pomagają w tej akcji. To jasno pokazuje, że taka spontaniczna akcja jest potrzebna i ważna dla wielu osób. Symboliczny pomnik… Przy okazji bardzo wszystkim dziękuję a w szczególności organizatorom konkursu, Towarzystwu Patriotycznemu Jana Pietrzaka i Fundacji Łączka – bez których ta akcja plakatowa by nie powstała w takim tempie i na taką skalę. Jest jeszcze wiele ważnych akcji do zrobienia…

Do jakich miast już dotarły plakaty, by zawisnąć na 13 grudnia, w dzień stanu wojennego?

– Organizuję akcję w Warszawie. Plakaty będą w też Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Lublinie, Mińsku Mazowieckim. Jeszcze raz – wszystkim bardzo dziękuję.

Istnieje jakaś szansa, aby ci, którzy chcieliby zawiesić plakaty w swoich miastach, mogli dostać plakat zwycięskiej misji pułkownika Kuklińskiego?

– Możemy spróbować. Poproszę o e-maila na: RHMinfo@wp.pl z adresem do wysyłki. Do wyczerpania zapasów….

Dziękuję za rozmowę.