Czas zamknięcia w domach jest trudny do przetrwania. Od początku pandemii siłownie i kluby fitness są zamknięte. Jest to uciążliwe dla tych, którzy uwielbiają ćwiczyć. Są siłowanie, które pomyślały o swoich klientach  i wypożyczają sprzęt do domu.

Fanatyk sportu z którym przyszło mi dzielić życie i mieszkanie sprzęt skupował latami. Pamiętam od naszej pierwszej przeprowadzki ławeczka do brzuszków nam towarzyszyła. My od zawsze pracujemy po sześć dni w tygodniu i jak sięgam pamięcią mój mąż ćwiczył w niedzielę.

Kiedyś o siłownię było trudno, więc zakup sprzętu był marzeniem. Odkładał, odkładał aż w końcu kupił sobie wymarzone sztangi, ciężarki, gryfy itd. Cały ten arsenał rozkładał w dużym pokoju, co nieźle komplikowało nam funkcjonowanie.

W końcu doczekałam się otwartej siłowni w niedzielę, sprzęt mógł zostać schowany. Gdy teraz podczas zamknięcia siłowni okazało się że znów siłownia domowa wchodzi do łask, na trzy dni mąż zajmuję przestrzeń pokoju.

Przy małym mieszkaniu może być to problem, jednak my z córką już się przyzwyczaiłyśmy. Jak tata dwa dni w tygodniu ćwiczy „brzuch” Emilka zawsze mu towarzyszy. Wtedy oglądają programy, które ich oboje interesują. Mama wtedy może w drugim pokoju coś napisać, lub nadrobić serialowe zaległości. Gdy w sobotę zaczyna się trening cały sprzęt ląduje w dużym pokoju i na całą sobotę duży pokój wychodzi z obiegu.

Po tylu latach wspólnego życia człowiek się już przyzwyczaił i nie ma za złe, tego że pokój zakorkowany. Teraz gdy  z powodu pandemii jesteśmy w domu, taka odskocznia jak treningi jest czymś, co pozwala się oderwać od myślenia o złych rzeczach.

Jeśli w Waszych domach też są pasjonaci sportu, dajmy im przestrzeń, pozwólmy naszym bliskim żyć tak jak oni lubią. Stwórzmy im choćby kawałek tego świata, który łączy nas z normalnością.