Na spotkaniu w Klubie Ronina rozmawiałem z jednym z bardziej znanych obecnie dziennikarzy TVP. Naraziłem się jak zwykle, ponieważ powiedziałem co myślę o pozorach obiektywizmu, czyli zasadzie „muszą być dwie strony”. Powoduje to, że dwie gadające głowy kłócą się przez dziesięć minut i widz nie wie co mówili, ale pamięta kłótnie.

Lepiej byłoby, gdyby wstawili ring, a jak zapraszają kobiety to balię z kisielem (co za męski szowinistyczny i wstrętny ze mnie kreatur!!!!!!!!!!). Dodałem, że jak widz chce obiektywizmu, to „poskacze” po stacjach, po czym wyłączy telewizor.

Widz chce, moim zdaniem, posłuchać wyrażonego jasno określonego poglądy, potem innego, również konkretnego i sam wyciągnie średnią, bo nie jest taki głupi. Ścieranie się opinii jest ważne na spotkaniach dyskusyjnych, na których nikt z zegarkiem nie stoi i które trwają o wiele dłużej niż programy w TV.

No cóż, teraz wiem dlaczego Publiczna mnie nie chce. Moja polityczna niepoprawność, połączona z ogromną niechęcią „usiąścia ze mną” w jednym miejscu, wyrażana przez „prawych i lewych” oraz Nowoczesnych „Kukizowców”, powoduje u mnie wzrost ego. Jeszcze u nich będę, ale sam, z papierosem, setą na stole, a w wyszukane zdanie złożone, wplotę popularny polski „przecinek”!

Dość relatywizmu i dyplomacji! To dobre dla rozmemłanej dyplomacji opartej na odwadze strusia i oszustwie międzynarodowych traktatów. I co ze mną zrobić? Odstrzelić!