Wybory wygrywa się zawsze w centrum. A nawet jeśli się ich nie wygrywa to uspokojenie języka, szacunek dla przeciwnika powodują, że druga strona może być zagrożona utratą umiarkowanych zwolenników, co również oznacza konieczność korekty kursu na umiarkowany. Oczywiście kurs umiarkowany oznacza ryzyko utraty poparcia radykałów ze swojego obozu, tyle, że w mojej ocenie w Polsce to zagrożenie nie jest wcale aż tak duże, bo radykalizm nie jest cechą Polaków i więcej rodaków – z każdej ze stron sporu – jest w istocie bliżej centrum niż biegunów. Jeśli podzielacie Państwo powyższy tok myślenia to proponuję pewien eksperyment.

Wyobraźmy sobie dwie wersje jednego tekstu skierowanego przez przeciwników PiS do umiarkowanych zwolenników PiS.

Wersja pierwsza.

„Szanowni zwolennicy PiS. Wiemy, że głosując na PiS chcieliście dobrze, ale wierzymy, że zauważacie, że obecni PiS, wprowadzając zdecydowanie zbyt daleko idące zmiany w sądownictwie, stwarza realne zagrożenie dla demokracji. Zauważamy sukcesy PiS w sprawach takich jak np. zwalczanie mafii paliwowej, mafii VATowskiej, czy też dbałość o biedniejszych, czego wyrazem jest program 500+. Zauważamy pozytywne wyniki prac w zakresie cyfryzacji państwa czy też reformy szkolnictwa wyższego. Niepokoją nas dla odmiany brutalizacja języka, zmiany w prawie o zgromadzeniach czy też pewne elementy w zakresie polityki zagranicznej. Możemy się spierać. Wiemy, że i po Waszej i po naszej stronie są ludzie gotowi do dialogu. Niestety nie brak też tych, których przepełnia nienawiść i pogarda, które spotykają uczciwych ludzi po obu stronach barykady. Jednego jednak nie możemy zaakceptować. To, co dzieje się ws. sądownictwa jest na tyle niepokojące, na tyle groźne dla demokracji, że prosimy byście dołączyli do nas. Wiemy, że miały miejsce liczne patologie i wiemy, że wiele razy nie słyszeliśmy Was, gdy o nich mówiliście. Teraz jednak prosimy Was, byście Wy nie byli głusi na nasze argumenty, bo one dot. i naszej i Waszej wolności. Jeśli będzie nas wielu być może PiS wycofa się z tych zmian”

Wersja druga.

„Nie jest Wam wstyd? Daliście się kupić za 500+ a teraz nic was nie obchodzi, że PiS nam wszystkim zafunduje dyktaturę. Ci z Was, którzy są „symetrystami” to w istocie, jak słusznie zauważył tygodnik Polityka, który zatytułował tekst o Was „pożyteczni symetryści”, pożyteczni idioci. Tak zaczynał się faszyzm, ale wy nie jesteście w stanie tego dostrzec. I nie mówcie nam o VAT bo to bez znaczenia, gdy umiera demokracja a zaczyna się dyktatura. Czas odsunąć PiS od władzy”.

Dwa pytania.

1. Która wersja może zachęcić umiarkowanych zwolenników PiS do tego, by ws. sądownictwa poparli opozycję? Czy to ma jakieś przełożenie czy może nie ma na to ilu ludzi zbierze się jutro pod Sejmem?

2. Czy ktoś z Państwa przeczytał gdzieś tekst podobny do pierwszego? A jeśli nie to czemu nie? Bo napisanie go wymagałoby szacunku dla tych z drugiej strony? Co nam mówi o ludziach to, że nie szanują innych?

P.S. analogiczna sytuacja ma miejsce również ze strony prawicy, gdzie również bardzo wielu swoimi przeciwnikami zwyczajnie gardzi.

Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u)