Celina Nałęcz, dziennikarka pisząca na lokalnym portalu w Brodnicy w woj. kujawsko-pomorskim, jest zastraszana i nękana – podały Wiadomości TVP. Jak ustalono: otrzymuje listy z pogróżkami, ktoś spuścił płyn hamulcowy z jej samochodu, niedawno dwóch mężczyzn zdemolowało redakcję, w której pracuje. Dziennikarka twierdzi, że problemy pojawiły się po nieprzychylnych artykułach na temat lokalnej władzy i polityków PSL. – Z całą pewnością w Brodnicy ktoś ma ewidentny interes, podkreślam, ewidentny interes w tym, żeby nie były ujawniane, przekazywane do opinii publicznej rzeczy, które po prostu opisują rzeczywisty obraz tej osoby, a właściwie nawet nie osoby, a pewnego środowiska – mówi portalowi Pressmania.pl nadkomisarz Dariusz Loranty, oficer policji w stanie spoczynku.

Opisując wizytę dwóch podejrzanych mężczyzn w redakcji „Tygodnika Regionalnego Brodnickiego CBR” ujawnia szczegóły, które są jak sceny z filmu gangsterskiego i przypominają mafijne zachowania:

– Powywalali mi szafki, poprzewracali fotele. Jeden z nich podszedł do mnie i powiedział, że to „z pozdrowieniami” i dodał „uważaj, co piszesz” – relacjonuje Celina Nałęcz, cytowana przez tvp.info.

Ne czuje się beziecznie, bo na jej adres dziennikarki przychodzą listy z pogróżkami, zdarzyła się również sytuacja, że ktoś spuścił z jej auta płyn hamulcowy. Prześladowania zaczęły się jakiś czas temu.Celina Nałęcz podejrzewa, że są one następstwem jej artykułów opisujących poczynania lokalnej władzy i polityków PSL.

– U mnie w powiecie na dziewięć gmin aż siedem jest rządzonych przez PSL.Są wójtowie z PSL, rady gminy. Wytworzyły się bardzo duże układy – wójtowie są po 2-3-4 kadencje, to jest bardzo trudne, by to rozbić. Kiedy opisuję, że wojewoda w stosunku do jednego z wójtów wszczyna postępowanie, a gminie grozi komisarz, zaczynają się dziać takie sytuacje (…) Dotknęłam partię, która była dotychczas partią rządzącą w Polsce powiatowej, na wsiach – partię, która ledwo dostała się w tej chwili do Sejmu. Tej partii i jej włodarzom zaczął się palić grunt pod nogami — mówiła dziennikarka na antenie Radia Wnet.

Rzecznik ludowców nie chciał odnieść się do  sprawy – twierdzą telewizyjne „Wiadomości”.

Problemami Celiny Nałęcz zainteresowało się Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich.

– Tak drastycznych przypadków jak pani redaktor Celiny Nałęcz na szczęście nie ma w Polsce bardzo dużo. Oczywiście SDP ma prawników i udziela wszelkiej pomocy prawnej – zadeklarował szef stowarzyszenia Krzysztof Skowroński.

Lokalne sitwy są bardzo mocne. Trzeba z nimi walczyć przy pomocy pióra, opisywać fakty, by opinia publiczna poznała prawdziwy obraz władzy.

– Z całą pewnością w Brodnicy ktoś ma ewidentny interes, podkreślam, ewidentny interes w tym, żeby nie były ujawniane, przekazywane do opinii publicznej rzeczy, które po prostu opisują rzeczywisty obraz tej osoby, a właściwie nawet nie osoby, a pewnego środowiska – mówi portalowi Pressmania.pl nadkomisarz Dariusz Loranty, oficer policji w stanie spoczynku.

To jest Polska codzienność. Polska powiatowa jest jak w filmie „Układ zamknięty. Brodnica nie jst jdynym tego przykładem.

– Spotykam się z coraz bardziej nasilającym się zjawiskiem, jakichś dziwnych, nieformalnych układów w Polsce lokalnej, które ku mojemu zdziwieniu nie mają podziałów ideologicznych, gdzie barwy partyjne, czy też barwy przynależności organizacyjnej są mocno fikcyjne. Natomiast tych ludzi zupełnie coś innego trzyma wobec siebie. To są środowiska, które mają wyraźny interes ekonomiczny i finansowy w utrzymaniu etatów, wzajemnym popieraniu się i w trzymaniu się dosyć wygodnych stołków – podkreśla nadkomisarz Loranty.