Wojna. Wiadomość była wstrząsem dla wszystkich Polaków. Niemcy szybko opanowali Bieszczady. Ale i tu, na tej ziemi, powstał ruch oporu przeciwko okupantom. Polacy nie poddawali się łatwo. Kurierzy wyruszali na Węgry, pokonując górskie bezdroża. Jednym z nich był Michał. Żołnierz Armii Krajowej. Tego dnia w małym pokoiku na poddaszu jednego z lokali gastronomicznych czekał na przesyłkę. Trasę znał na pamięć. Pukanie do drzwi przerwało jego rozmyślania.
W drzwiach stał „Rudy”, dowódca Michała. Dziś misja specjalna. Ta dziewczyna musi za wszelką cenę dotrzeć do celu. Ma przy sobie niesłychanie ważne materiały. Zza framugi wysunęła się śliczna postać. Jestem „Armina” powiedziała, podając smukłą, pachnącą dłoń. „Żbik” przedstawił się Michał.
Znał zasady konspiracji. Wiedział, że nikt nie może o sobie za wiele wiedzieć.
Zostali sami. Musisz się przespać. Ruszamy nocą. Tak będzie bezpieczniej. Rankiem patrole OUN wzmagają patrole.
Dziewczyna miała małą walizkę. W razie wpadki udajemy zbłąkanych turystów. Słońce wstawało ponad górami, gdy dochodzili do granicy ze Słowacją. Na małej polanie postanowili odpocząć.
Nie zdążyli…Kilku ludzi z karabinami otoczyło ich szczelnie. Zacierali ręce. Kiedy padły pytania, co tu robią, nie czekali na odpowiedź. W ruch poszły pięści. Jutro wszystko wyśpiewacie na posterunku w Cisnej. Do wieczora siedzieli związani i czekali na kolejne ofiary. Pod wieczór przywódca kazał zaprowadzić ich do swojego domostwa.
Był już wieczór. Głodni, spragnieni, nie mieli kropli wody w ustach. Wylądowali w zimnej piwnicy. Rankiem otwarły się drzwi. Do środka wszedł wartownik. Po chwili usłyszeli rozmowę. Dziewczyna prosiła, by mogła podać mleko i chleb więźniom. Michał doskonale znał język ukraiński. Słyszał rozmowę. Twój brat kategorycznie zabronił. Lachy mają zdychać z pragnienia i głodu. Pojechał do dowódcy. Jutro osobiście ich odwieziesz do Cisnej na posterunek. Dziewczyna jednak nalegała. W końcu wartownik ustąpił. Pojawił się cień szansy na ucieczkę. Był sam.
Mieli jednak związane ręce. Najpierw rozwiązał więzy dziewczyny. Piła i jadła zachłannie. Kiedy przecinał pęta Michała, uderzenie w twarz pozbawiło go na chwilę przytomności. Porwał karabin. Nie oglądając się za siebie, umknęli w las.
Udało się dotarli na alarmowy punkt kontaktowy. Tu zostawił dzielną kurierkę.
Przez długi czas przenosił meldunki i przeprowadzał ludzi przez granicę. W Polsce wojna dobiegła końca. W Bieszczadach rządy krwawych rezunów trwały w najlepsze. Płonęły domy, ziemia była skąpana we krwi. Michał wstąpił w szeregi MO.
W okolicach Smereka oddział przemykał między drzewami. Kilka godzin temu wymordowano kolejnych mieszkańców. Gdy przybyli na miejsce, dopalały się zgliszcza. Ze studni wyciągnięto zwłoki dziecka. Ślad wskazywał kierunek ucieczki leśnych oprawców.
Ruszyli w pościg. Nagle zza drzew odezwał się niemiecki MG. Michał poczuł straszliwy ból w nogach. Ostatkiem sił wczołgał się w maliny. Jazgot broni mieszał się z krzykami rannych i zabitych. Zapadł w ciemność. Obudził go ból i pragnienie. Było mu wszystko jedno. Resztką sił wyczołgał się na leśną drogę.
Po raz kolejny świat zawirował i głowa opadła bezwładnie. Obudził się na sianie. Ktoś podawał mu wodę, którą pił zachłannie.
Usłyszał głos. Już gdzieś kiedyś go słyszał.
Cicho, jestem Milena. Znalazłam cię na drodze. Wiem, kim jesteś. Jeśli mój brat cię tu odkryje, zamęczą nas oboje. A więc trafił do tego samego obejścia, z którego kiedyś uciekł. Parszywy pech. Pewnie chcą go podleczyć, by mógł dłużej umierać i więcej powiedzieć.
Zimny dreszcz przeszedł mu po plecach. Wiedział, jakie metody stosuje UPA.
Gorączka paliła ciało. Nie mógł się ruszać. Rany bolały niemiłosiernie. W każdej chwili mogła wdać się gangrena. Milena przyszła wieczorem. Jutro, skoro świt, ruszamy do lekarza do Baligrodu. Wiem, że znasz ukraiński. Gdy nas zatrzymają, jesteś moim kuzynem. Zbierałeś grzyby i trafiłeś na potyczkę. Na dworze było jeszcze ciemno, gdy Milena wymościła wóz słomą. Z największym trudem umieściła tam Michała. Zapytał, dlaczego to robi. Westchnęła i zaczęła opowiadać. Mieszkam sama z bratem. Ojciec był Polakiem, matka Rusinką. Gdy wszystko się zaczęło, mój brat, chrzczony w kościele, przepisał się na grekokatolicyzm. Mnie chrzcili w cerkwi, jak każe obyczaj. Kiedy powstał OUN, brat był zagorzałym działaczem. Wraz z kilkoma innymi polowali na takich jak wy. Ojciec nie mógł tego przeżyć. Popadł w straszną zgryzotę. Pewnej niedzieli ubrał się w świąteczne ubranie i powiesił na jabłoni. Matka odeszła tydzień później. Nie mogła żyć bez niego. Zostałam sama z bratem. On teraz dowódcą roju. Sam czort wie, gdzie przebywa. Wpada czasem po żywność. A ja sama prowadzę gospodarstwo, choć ciężko. Wóz podskakiwał na wyboistej drodze. Na czole Michała srebrzyły się krople potu. Strasznie cierpiał. Dopiero teraz przyjrzał się dziewczynie. Była śliczna. Czarne, długie włosy zaplecione w warkocz. Ciemne brwi i zielone oczy. W oddali usłyszeli tętent końskich kopyt.
Nie było szans na ucieczkę. Kilku konnych otoczyło wóz. Padło pytanie. Milena bez wahania opowiedziała historię, którą ustalili. Nie przekonało to jednak dowódcy patrolu. Pojedziecie z nami. Tak się składa, że sam „Chriń” jest w okolicy. On zadecyduje, co z wami zrobić i dowie się, kim jesteście. Milenie i Michałowi ścierpła skóra na plecach. Nie nalegała. Wiedziała, że błagania tylko pogorszą sytuację. Tuż obok Zachoczewia skręcili w las.
Z rozmowy, jaką prowadzili banderowcy, wynikało, że szykuje się atak na kopalnię ropy. W okolicy koncentrowały się oddziały, by jednym uderzeniem wszystko zniszczyć. W pobliżu krążyły patrole, by nikt niepowołany nie popsuł planów. Leśna polana roiła się od banderowców. Wóz wzbudził spore zainteresowanie, szczególnie piękna Milena. Wtem jeden z upowców krzyknął.
To Polak! Pod Smerekiem dostał serią po nogach! Rozpoznaję go po ubraniu!
Natychmiast przeszukano kieszenie Michała. Pech chciał, że w jednej z nich były talony na żywność dla milicjantów. To był wyrok na oboje. Michał postanowił umierać z godnością. Żal mu było dziewczyny. Miną godziny, zanim ją zamęczą. W pewnym momencie sam „Chriń” stanął nad nimi. Uderzył Milenę tak silnie w twarz, że straciła przytomność.
Przywiązać te ścierwa do wozu. A z nią możecie się zabawić. Michał zamknął oczy. Nie mógł na to patrzeć.
Nie wiedział, że wszystkiemu z boku przygląda się brat Mileny. Kiedy oprawcy odeszli, Michał poczuł ostrze noża na nadgarstkach. W słomie leży odbezpieczony schmeisser. Obok macie magazynki. Jedźcie. Za polaną jest wąwóz. Dojedziecie do Baligrodu.
Granaty rozerwały się przy ognisku. Krzyk rannych mieszał się z przekleństwami.Brat dotrzymał słowa. Milena resztką sił ruszyła wozem. Michał chwycił broń i otworzył ogień do ścigających ich ludzi. Dotarli do Baligrodu. Lekarz zajął się rannym. W tym samym czasie kompania alarmowa ruszyła w kierunku Zachoczewia. Zdążyli w ostatnim momencie. Atak został odparty. Kilka tygodni później Michał stanął na nogi. Milena była przy nim przez cały ten czas.
W końcu postanowiła wrócić.
Tu się urodziłam i tu zostanę.
To były jej ostatnie słowa.
Michał nigdy więcej jej nie zobaczył. Nie wiedział, czy przeżyła, czy ktoś ją rozpoznał i jak potoczyły się jej losy. Do końca życia pamiętał dziewczynę, która uratowała mu życie.
Autor: Jędruś Ciupaga
Zostaw komentarz