Kocha się nie za co­kol­wiek, ale po­mimo wszys­tko kocha się za nic. Jeśli ktoś się mod­li, Pan Bóg w nim oddycha. Wszys­tko jest wte­dy, kiedy nic dla siebie. Naj­trud­niej być posłusznym Bo­gu do końca. Gdy­by każdy miał to sa­mo, nikt ni­komu nie byłby potrzebny – tych kilka spostrzeżeń, celnych point, myśli ponadczasowych niech będzie zaproszeniem do chwili refleksji nad obecnością ks. Jana Twardowskiego w życiu każdego z nas. Wiel­kie dzieło nawróce­nia świata roz­poczy­na się od małych nieraz wy­siłków, od bu­dowa­nia zgo­dy w naszych rodzi­nach, pa­rafiach, w śro­dowis­kach pracy.

Jak da­leko od­szedłeś
od pros­te­go kub­ka z jed­nym uchem
od sta­rego stołu ze zwykłą ceratą
od wzrusze­nia nie na niby
od sensu
od podzi­wu nad światem
od te­go co na­gie a nie rozebrane
od te­go co wiel­kie nie tyl­ko z da­leka ale i z bliska
od ta­jem­ni­cy nie wykłada­nej na talerz
od mat­ki która pat­rzyła w oczy żebyś nie kłamał
od pacierza
od Pol­ski z raną

ty sta­ry koniu